Z Ireną Polkowską-Rutenberg, popularyzatorką „Radykalnego Wybaczania Plus" i trenerką rozwoju osobistego, rozmawia Piotr Stranc

Mimo swoich lat jest Pani niezwykle aktywna, otwarta na nowe doświadczenia i zakochana w życiu, . Czy tak było zawsze?

- Zawsze kochałam życie mimo, że nie zawsze wydawało się godne tej miłości. Prawdopodobnie gdyby nie to, nie przeżyłabym okupacji, Powstania Warszawskiego ani innych dramatów, jakie moja Dusza wybrała dla mnie, jako życiowe lekcje.

Dziś mam 86 lat i faktycznie jestem otwarta na nowe doznania oraz doświadczenia. W 80. urodziny po raz pierwszy wykonałam skok ze spadochronem. Wierzę, że moja Dusza pozostanie ze mną jeszcze do 100 urodzin. Długie życie to szansa na wszechstronny rozwój, a zdobyte doświadczenie pozwala nieść pomoc poszukującym swojej drogi.

Czas duchowo dorosnąć, czyli Przyjrzyj się sobie we śnie.

Zajmowanie się snami może być zajęciem nie tylko odkrywczym i pobudzającym do rozwoju, ale również w dzisiejszych pozbawionych sfery sacrum czasach, otwierającym na życie duchowe.

Egzystencja tu i teraz przypomina pracę przy żądnej stałych ofiar maszynie, która uniemożliwia rozejrzenie się wokół i stwierdzenie, czy poza nią istnieją jakiekolwiek alternatywne wzorce zachowań, nowe możliwości oraz perspektywy. I dopóki sam, siłą woli, nie odwrócisz wzroku – nie zobaczysz niczego poza kręcącym się w obłędnym tempie kołowrotkiem.

Dzięki eksploracji przeszłych wcieleń możemy pełniej i bardziej świadomie żyć tu i teraz. Istnieją bowiem sytuacje, gdy podświadoma pamięć, dotycząca na przykład uduszenia w antyku czy uwięzienia w średniowieczu, utrudnia nam życie: odczuwamy lęk przed noszeniem golfów, panicznie boimy się ciemnych, zamkniętych pomieszczeń. Oznacza to, że nadal tkwimy w tamtych, zamierzchłych czasach! Gdy jednak uświadomimy sobie źródła lęków, fobii czy chorób, odpłyną one w niebyt, a my skupimy się na obecnym życiu.

Podobny paradoks dotyczy przymusu powtarzania pewnych sytuacji: wiązania się z despotycznymi partnerami, skłonności do obżarstwa czy alergii. Pozostawienie starych wzorców sprawi, że kolejne wcielenia jeszcze mocniej je utrwalą.

Rankiem wschodzi słońce i roztacza swój blask, czyni nas szczęśliwymi. Podobnie też istnieją ludzie, którzy są jak słońce i promienieją światłem, miłością, radością i pokojem. Pokazują nam drogę do szczęśliwego życia. Jednym z takich wielkich mędrców jest Omraam Mikhael Aivanhov (1900-1986).

Aivanhov urodził się w niewielkiej macedońskiej miejscowości Serbtzi (należącej wówczas do Bułgarii). Nie płakał, gdy po raz pierwszy ujrzał ten świat, jak to czyni większość dzieci. Przeciwnie - uśmiechał się. Całymi dniami przyciągał swym uśmiechem tych, którzy pochylali się nad jego kołyską. Jego matka poczynając to dziecko życzyła sobie, aby było sługą Boga. To życzenie pielęgnowała nieustannie do końca ciąży. Ta kobieta była niezwykłym, pełnym mądrości, dobra i Bożej miłości człowiekiem.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions