Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /libraries/cms/application/cms.php on line 471

Masowe zażywanie antybiotyków pociąga za sobą również skutki społeczne, ponieważ jest przyczyną powstawania odpornych na te leki, śmiertelnie niebezpiecznych szczepów bakterii (Fuhrman, 2013).

Cudowna broń od samego początku była wykorzystywana zbyt często i powszechnie. Nietrudno to wyjaśnić, jeśli wziąć pod uwagę, że stosowanie antybiotyków jest szczególnie korzystne dla przemysłu farmaceutycznego. Z biegiem czasu kosztem zdrowia niezliczonej rzeszy chorych drobne wytwórnie leków przeobraziły się w międzynarodowe giganty. Generalnie zaś obecnie na lekarstwa wydaje się co najmniej tyle samo pieniędzy, co na zbrojenia. Obywatele USA przeznaczają na medykamenty więcej, niż na mieszkania i żywność razem wzięte (Storl, 2012).

Zabijanie pożytecznych bakterii jelitowych powoduje zjawisko dysbiozy czy dysbakteriozy. Niestety lekarze bardzo rzadko informują pacjentów, czym grozi dysbioza i jak się w takich przypadkach bronić. Nasza naturalna flora jelitowa, głównie laktobakterie, stanowi ważną część układu odpornościowego. Nie tylko pomaga w trawieniu i absorbowaniu pokarmów, ale też chroni nas przed szkodliwymi bakteriami, które mogłyby spowodować zatrucia pokarmowe. Gdy flora jelitowa jest zdrowa, do wywołania infekcji konieczne są miliony bakterii, np. salmonelli, natomiast przy dysbiozie wystarczy ich zaledwie kilkadziesiąt. Jeśli zaś przybiera ona postać chroniczną, dochodzi do stanu zapalnego ścian jelita, co powoduje wrzody, zapalenie wyrostka i złe wchłanianie pokarmu. Wraz z erodowaniem błony jelita powstają alergie na pokarmy, pojawia się artretyzm oraz choroby autoimmunologiczne. Te ostatnie, jak łuszczyca, liszaj rumieniowaty i zapalenie trzustki, także mają związek z dysbiozą.

Destrukcyjny wpływu na florę jelitową powoduje rozwój patogennych grzybic, np. kandydozy i wielu innych. Przyczynia się to do osłabienia układu odpornościowego co prowadzi do alergii i astmy.

Mimo że Amerykanie wydają wielkie kwoty na leczenie przeziębień i grypy (np. w roku 1993 ponad 2,3 miliarda dolarów), tak naprawdę nie ma skutecznego leku na te dolegliwości. Można liczyć tylko na lekarstwa przynoszące ulgę lub łagodzące objawy. Leczenie niewielkiego odsetka chorych skutkuje wielką liczbą recept przypisywanych na antybiotyki, a ich masowe stosowanie jest główną przyczyną wielu chorób (zob. www.health-science-spirit.com/medicaldisease.html).

Od 1950 roku zgromadzono olbrzymi materiał badawczy, który udowodnił, że antybiotyki przynoszą w leczenie chorób poważne szkody. Było to znaczące wezwanie do zaprzestania ich stosowania. Dzisiaj jesteśmy w znacznie gorszej sytuacji niż przed wynalezieniem penicyliny (Scheibner, 2011). Wydaje się, że zupełnie zapomniano, że organizm człowieka broni się sam, m.in. za pomocą systemu odpornościowego.

Jednym ze sposobów takiej obrony jest gorączka. Wysokie temperatury nie sprzyjają rozwojowi drobnoustrojów, a zwłaszcza wirusów. Gorączka więc to objaw pozytywny, świadczący o tym, że organizm zwalcza infekcję. Gdy obniżamy gorączkę za pomocą leków, osłabiamy zdolność naszego organizmu do obrony. Szczególnie niepokojące jest stosowanie dużych dawek takich specyfików, jak paracetamol, który łatwo może uszkodzić wątrobę, a użyty w większych ilościach doprowadzić nawet do śmierci (Fuhrman, 2013). Także kaszel pełni ważną rolę, gdyż pozwala przenieść martwe komórki i wydalić je, zapobiegając zaleganiu śluzu w drogach oddechowych i ich infekowaniu.

Wiele leków zalecanych na kaszel, jak Dekstrometorfan (np. Robitussin, Dimetapp, NyQuil) czy nawet kodeina - jest nieskutecznych. Także hydrocodol (który de facto jest narkotykiem) nie został odpowiednio przebadany pod kątem przeziębienia, a powoduje poważne efekty uboczne.

Jak z tych zaledwie kilku przykładów wynika, czas najwyższy, aby zdrowie ludzkie było ważniejsze niż zyski przemysłu farmaceutycznego. Problem w tym, że istnieje wiele specyfików, na których nie da się zarobić i o których nie informuje się społeczeństwa, gdyż okazały się one niebezpieczną konkurencją dla koncernów farmaceutycznych. Do takich substancji należy Cudowny Suplement Mineralny (MMS) – najskuteczniejszy preparat niszczący patogeniczne drobnoustroje, a więc wirusy, bakterie i grzyby (Humble, 2009, 2013).

Szukając przyczyn wielu poważnych chorób, można je znaleźć pomiędzy przeziębieniem, a działaniem laktozy, występującej pospolicie w różnych produktach mlecznych (Last, 2011). Laktoza, czyli cukier mleczny, składa się z molekuł glukozy i galaktozy. Glukoza jest bardzo ważna dla mózgu, nerwów i mięśni. Okazuje się też potrzebna dla budowy mózgu dzieci. W późniejszym okresie potrzebujemy jej znacznie mniej. Większość galaktozy zostaje przekształcona na glukozę w wątrobie, a bardzo niewielka ilość zostaje wydalona z moczem. Jeżeli jednak wątroba nie jest w pełni zdrowa lub jej funkcje są zaburzone, przekształcanie galaktozy okazuje się ograniczone. Gdy brakuje antyoksydantów, reszta galaktozy utlenia się do kwasu galakturonowego, pospolicie zwanego śluzowym. Zagraża on naszemu zdrowiu, ponieważ jest nierozpuszczalny i zbyt niebezpieczny, aby organizm mógł się go pozbyć przez nerki lub razem z żółcią przez wątrobę (zablokowałby ich ujścia).

Kluczowe znaczenie mają tu płuca, układ oddechowy oraz zatoki. Przeziębienie, gorączka sienna, mokry kaszel lub wyciek z nosa wykazują niekiedy zdilność oczyszczenia organizmu. Nadmiar kwasu śluzowego może być przyczyną różnych infekcji układu oddechowego, jak np. zapalenie zatok, ucha środkowego czy problemów ze słuchem. Astma i zajęte zatoki wydają się być głównie skutkiem kombinacji akumulacji kwasu śluzowego oraz wrażliwości na pleśnie wywołanej dysbiozą jelitową. Wielu astmatyków, których choroba trwała nawet dziesiątki lat, po odstawieniu mleka i produktów mlecznych znacznie poprawiło swój stan zdrowia lub wyleczyło się z astmy całkowicie (Sharma, 2013).

Białaczka może być spowodowana nasyceniem kwasem śluzowym układu limfatycznego. Nadmierna ilość tego kwasu przyczynia się do takich chorób płuc, jak rozedma oraz katarakta (zaćma), a nawet demencja (zob. http://seer.cancer.gov/publications/childhood/leuk.pdf).

Aby temu zapobiec, warto wiedzieć gdzie znajduje się laktoza i nadmiernie takich produktów nie spożywać. Występuje zaś ona w maśle (0,5%), w twarożku (od 0,1 do 4%), w mleku krowim (4,9%), kozim (4,3%), w jogurcie, w lodach, w odtłuszczonym mleku w proszku (52%). Z kolei galaktoza pojawia się w suszonych figach 4100 mg w 100 g, w miodzie 3000 mg/100g, burakach i botwince 800mg/100g, a także winogronach 400 mg/100g (Last, 2011).

Interesującą metodę leczenia zaproponował dr Walter Last, a mianowicie kurację cukrową. Zgodnie z tymi wskazaniami łyżeczkę z cukrem trzeba trzymać w ustach 1 do 2 minut i poruszać nią lekko, dopóki cukier się nie rozpuści, a następnie zawartość wypluć, przy czym ewentualnie operację tę kilka razy powtórzyć przez parę dni. Cukier trzymany w ustach nie uszkodzi zębów, gdyż jest zbyt skoncentrowany, by zaktywizować bakterie.

Skuteczność kuracji cukrowej dowodzi, że nie wirus nieżytu nosa, lecz kwas śluzowy jest główną przyczyną powodującą przeziębienie. Okresowe stosowanie kuracji cukrowej okazuje się szczególnie ważne dla osób starszych, które stale spożywają produkty mleczne, a mają problemy z układem oddechowym, ze słuchem, chorobami oczu jak zaćma lub jaskra, złym krążeniem krwi w mózgu i demencją. W przypadku silnego przeziębienia czy grypy – w uzupełnieniu kuracji cukrowej przed przejściem na wysokie dawki witaminy C – konieczne może okazać się zastosowanie płynu Lugola lub MMS.

Gorączka nie tylko sygnalizuje pojawienie się grypy czy innej infekcji, ale jest także sposobem walki naszego systemu odpornościowego z wirusami, które nie znoszą wysokiej temperatury. Najlepiej rozwijają się one w temperaturze do 29,4 stopni C lub poniżej. Gorączka zwiększa zdolność białych krwinek do wchłaniania i zabijania wirusów i zainfekowanych przez nie komórek. Amerykańska Akademia Pediatrii, uważa, że gorączka nie powinna być obniżana lekami chyba, że dziecko bardzo się męczy lub występowały u niego drgawki. Wydaje się, że lepiej przetrzymać złe samopoczucie, jakie przynosi, niż stosować obniżające ją kontrowersyjne leki przeciwbólowe (np. paracetamol), które mogą przedłużyć chorobę, a równocześnie uszkodzić wątrobę (Simasek, Blandino, 2007).

Paracetamol jest bardziej toksyczny niż ibuprofen czy aspiryna i działa tylko przez 4-5 godzin. Powoduje uszkodzenie wątroby nawet w zalecanych dawkach. Najlepszym rozwiązaniem byłoby nieosłabianie czy wyręczanie naszego systemu odpornościowego, lecz wzmacnianie go wszelkimi sposobami. Najważniejszy z nich to budowanie superodporności przez właściwe odżywianie (Fuhrman, 2013).

W celu złagodzenia przeziębienia i grypy można stosować np. tabletki do ssania i płyny do płukania gardła. Korzystne są wyższe dawki witaminy C (ale naturalnej) oraz cynku, który działa przeciwwirusowo. Posiada przy tym właściwości przeciwutleniające.

Niedobór cynku prowadzi do osłabienia układu odpornościowego i zwiększenia podatności na infekcje. Cynk zmniejsza zapadalność na zapalenie płuc, skraca czas trwania przeziębienia i grypy co najmniej o kilka dni. Podawany kobietom w ciąży – prowadzi do zmniejszenia infekcji u noworodków i obniża śmiertelność dzieci o ponad 50%.

Można także stosować wodę utlenioną (nadtlenek wodoru). Pomagają też: wyciąg z czarnego bzu (Roschek et al.,2009), rasweratrol, czosnek, czarna rzodkiew, chili, curry, pokarmy bogate w witaminę C i witaminę D (Singh et al, 2011). W przypadku przeziębienia imbir działa przeciwwirusowo, tak jak lentinian (substancja zawarta w grzybach shiitake). Również kwercetyna z czerwonej cebuli działa przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie.

Na szczególne wyróżnienie w tym kontekście zasługuje czystek (Cistus incanus). Jest on dostępny w Polsce na rynku w sklepach ze zdrową żywnością w postaci herbatek, kapsułek i sprayów. Polecany w dawkach od 25 do 50l g/ml zawiera rekordową ilość polifenoli. Ekstrakty z czystka hamują rozwój wirusów grypy.

Osłabić odporność może tłusta dieta z dużą ilością olejów roślinnych. Natomiast pokarmy pobudzające układ odpornościowy to: grzyby shitake, czosnek, czerwona cebula, pokarmy bogate w beta karoten i cynk, dieta wegetariańska i niskotłuszczowa (ale zawierająca tzw. dobre tłuszcze).

Na zakończenie powtórzmy raz jeszcze: sposób leczenia chorób wirusowych przez konwencjonalną medycynę budzi poważne wątpliwości, a najpoważniejsze szkody wynikają ze stosowania antybiotyków, które nie zabijają wirusów i nie pomagają w powrocie do zdrowia. Takie ich wykorzystywanie jest nie tylko niewłaściwe, lecz wręcz niebezpieczne.

Prof. Stanisław Wiąckowski

Z Archiwum "Nieznanego Świata" - 11/2015

 

 

 
 
Joomla Extensions