Są jednymi z najpowszechniejszych chorób wirusowych. O przeziębieniu mówi się żartobliwie, że nieleczone trwa tydzień, a leczone 7 dni. Tak naprawdę to bardzo poważny problem.

Szacuje się, że pospolite przeziębienie odpowiada za 40% zwolnień lekarskich i miliony szkolnych dni utraconych co roku przez dzieci. Jest też najpospolitszą chorobą infekcyjną. Dorośli zapadają na nią dwa do czterech razy w roku, a dzieci 6 do nawet 12. Sprawcami przeziębień są: koronowirusy, rynowirusy, adenowirusy, wirusy oddechowe i wiele innych.

Grypę powoduje jeden z trzech wirusów grypy A, B lub C. Choroba przenosi się w sposób wziewny, gdy zdrowa osoba znajdzie się w pobliżu chorej, która kicha lub kaszle, albo trzeba się z nią przywitać. To poważne schorzenie zakaźne - powodujące miliony zgonów.

Grypę i przeziębienie łatwo odróżnić. Początek objawów przeziębienia jest powolny: gorączka pojawia się rzadko, natomiast do częstych objawów należą: kichanie i chrypa. Natomiast suchy kaszel, bóle głowy, mięśni i stawów oraz silne wyczerpanie występują sporadycznie.

W przeciwieństwie do tego grypa pojawia się nagle, chory silnie gorączkuje (temperatura sięga zazwyczaj powyżej 38 stopni), ma silne bóle głowy, mięśni i stawów, suchy kaszel i czuje się skrajnie wyczerpany. Chorobie mogą towarzyszyć różne powikłania. Do najczęstszych należą: zapalenie oskrzeli, płuc, zatok czy ucha. Może też dojść do zaostrzenia już istniejących zaburzeń, jak niewydolność krążenia, schorzenia układu oddechowego (astma czy zapalenie oskrzeli). Grypę może wywołać ponad 200 różnych wirusów, a szczepy wirusów wytypowane w produkcji szczepionek nie muszą dokładnie pokrywać się z tymi, które krążą w powietrzu. Jeżeli ktoś zaraził się wirusem z innego szczepu, niż zawierała szczepionka, nie ma ona dla niego żadnej wartości.

Ważna instytucja medyczna, jaką jest Cochrane Database of Systematic Reviews mówi wręcz, że brak dowodów na skuteczność szczepionek (Jefferson et al., 2008). Jednocześnie analiza, którą przeprowadziła wspomniana struktura, pozwoliła stwierdzić, że blisko połowa prac badawczych nad szczepionkami była sponsorowana przez zarabiające na nich firmy. Wyniki te nie mogą więc być wiarygodne.

Wirusy grypy często mutują i pojawiają się nowe, bardzo niebezpieczne szczepy powodujące pandemie. Najlepiej znanym przykładem jest hiszpanka, szczep H1N1, która wystąpiła w latach 1918-1920. W tym czasie na całym świecie zmarło z jej powodu od 20 do 60 milionów ludzi. Pandemie grypy na większą skalę pojawiły się także w latach 1957-1958, kiedy na jej azjatycką odmianę zmarło ok. 1,5 miliona ludzi (szczep H2N2). Dziesięć lat później ludzkość nawiedziła odmiana z Hongkongu (H3N2), zabijając od 750 000 do miliona osób.

Zdarzały się też inne grypy. W maju 1997 roku pojawiła się tzw. ptasia grypa, zapoczątkowana masowym padaniem ptactwa w Wietnamie, Japonii, Tajlandii i Korei Południowej. Na szczęście, jeśli chodzi o ludzi, zmarły wówczas tylko 24 osoby. Natomiast w 2009 roku wybuchła świńska grypa, która zaczęła się w Meksyku. Zachorowało na nią 16 500 osób, a zmarło 141.

Sposób leczenia chorób wirusowych budzi poważne wątpliwości.

Najważniejsze szkody wynikają ze stosowania antybiotyków. Są one polecane rutynowo w przypadku przeziębienia czy bronchitu, które mają podłoże wirusowe, a nie bakteryjne. Nie mogą więc pomóc w powrocie do zdrowia. Takie wykorzystywanie antybiotyków – na co wielokrotnie wskazywano – jest nie tylko niewłaściwe, lecz wręcz niebezpieczne. Istnieje bardzo liczne piśmiennictwo, które zwraca uwagę na nieprawidłowe leczenie antybiotykami (zob. listę źródeł na końcu).

Szczegółową analizę praktyk lekarskich aprobowanych przez rząd federalny przedstawił raport Amerykańskiego Instytutu Żywienia, który w 2003 r. ukazał się w USA (Null, Dean i inni). Dokument ten powstał w reakcji na notoryczną i nieuzasadnioną krytykę medycyny naturalnej, nie pozostawiając przysłowiowej suchej nitki na konwencjonalnych metodach leczenia. Uznano, że tradycyjne sposoby kuracji są w USA zabójcą nr 1. Raport sporządziło kilku uznanych naukowców na podstawie syntezy wyników uzyskanych w minionych dziesięciu latach. Ujawnione w nim fakty są szokujące: 2,2 miliona pacjentów przebywających w szpitalach wykazało negatywne reakcje na przepisane im leki, a ilość błędnie zaordynowanych antybiotyków sięgnęła zawrotnej liczby 20 milionów.

Były one ordynowane w przypadku infekcji wirusowych, na które – o czym była mowa - antybiotyki nie działają.

Najbardziej tragiczne jest to, co wykrył polski lekarz Anatol Rybczyński (1912 - 2001) po 35 latach badań chorób nowotworowych. Jego zdaniem, po podawaniu penicyliny organizm zakaża się rakotwórczymi drobnoustrojami. Za swoje niezwykle ważne odkrycia Rybczyński został pozbawiony prawa dalszego wykonywania zawodu.

Wystarczy jednak zastanowić się, z jakich organizmów tworzy się antybiotyki, by dojść do wniosku, że one także mogą powodować nowotwory (Fuhrman, 2013). Zastosowanie tych specyfików w wieku dziecięcym zwiększa ponad dziesięciokrotnie prawdopodobieństwo wystąpienia choroby Hodkina (Beringer,Wong Beringer, Rho, 1998). Częste występowanie nowotworów piersi wzrasta wprost proporcjonalnie do liczby dni przyjmowania antybiotyków oraz ilości recept na te leki. Także u kobiet najczęściej przyjmujących antybiotyki ryzyko nowotworów piersi zwiększa się dwukrotnie w porównaniu z grupą kontrolną, która ich nie aplikuje (Chang, Smedby, Hjalgrim, 2008).

Ale to nie wszystko. Kobiety w ciąży chętnie sięgają po antybiotyki, nie zdając sobie sprawy, że może to spowodować urodzenie dziecka z wadami płodu (Velicer, Heckgbert, Lampe, 2004). Ich przyjmowanie wiąże się ponadto z ryzykiem wystąpienia biegunki, rozstroju żołądka, drożdżycy, ograniczenia produkcji szpiku kostnego, drgawek, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, uszkodzenia nerek i wielu innych zaburzeń (Fuhrman, 2013).

 

 
 
Powered by JS Network Solutions