To prawda, że witaminy i mikroelementy nie są panaceum na wszystkie dolegliwości. W przypadku ich niedoboru powstają jednak dysfunkcje oraz nieprawidłowości w pracy organizmu, a w konsekwencji pojawiają się choroby. Na rynek wchodzą wciąż nowe suplementy, zarówno naturalne, jak i syntetyczne. Dotyczące ich informacje są często ze sobą sprzeczne. Podobnie dzieje się z kolejnymi cudownymi dietami. Narasta chaos i trudno się w tym wszystkim połapać


Anna Ostrzycka, NŚ 9/2017

Zaniepokojona tym stanem, jak również własnymi, zaskakującymi doświadczeniami pani Kinga Buczek w dwuczęściowym artykule O suplementach diety i witaminach bez euforii (nr 7 i 8 z br.) dzieli się z Czytelnikami osobistymi przemyśleniami na ten temat. Niestety nie przedstawiła zagadnienia w sposób prosty i klarowny. W kliku miejscach powołała się np. na stare badania, jeszcze z końca ubiegłego wieku, podczas gdy w kolejnych latach pojawiły się liczne, istotne publikacje naukowe, prezentujące nierzadko odmienne stanowisko.

Niepotrzebne też uczyniła przeciwstawnymi kwestie, które nie pozostają ze sobą w sprzeczności, a wręcz uzupełniają się, jak np. suplementację z dbałością o przewód pokarmowy, właściwą dietą i zdrowym trybem życia. A przecież stosowanie suplementów, w szczególności naturalnych, jest właśnie elementem troski o kondycję naszego ustroju. Suplementacja

nie koliduje z długotrwałymi programami oczyszczającymi i regenerującymi wyniszczony organizm!

Gdyby – od urodzenia do naszej śmierci – żywność, którą spożywamy, była pełnowartościowa, nie potrzebowalibyśmy suplementacji. Jeśli jednak niedobory już powstały, co bywa obecnie nagminne, podawanie suplementów okazuje się, przynajmniej okresowo, wskazane, a czasem nawet niezbędne. Niekiedy wystarczyłaby radykalna zmiana diety, co niejednokrotnie okazuje się po prostu niemożliwe. Musielibyśmy przy tym mieć gwarancję, że sięgamy po produkty ekologiczne i pełnowartościowe, a dostęp do nich nie jest tak łatwy. Nie bez znaczenia bywa też ich cena, a nie każdy ma warunki do tego, by we własnym ogródku, w sposób naturalny hodować warzywa i owoce.

Tymczasem ogólnodostępna żywność jest coraz mniej wartościowa, nawet jeśli ładnie wygląda. Zachłanność właścicieli przemysłowych upraw powoduje ogromne wyjałowienie gleby, której dostarcza się jedynie nielicznych związków mineralnych, wpływających na wzrost i wygląd płodów rolnych, a nie bogactwo zawartych w nich składników odżywczych. Warzywa i owoce często hodowane są na podłożu sztucznym, zasilanym w nieliczne związki (np. pomidory na bazie mineralnej). A przecież do produkcji naturalnych suplementów powinny być wykorzystywane płody z kontrolowanych, czystych ekologicznie obszarów.

Nie można suplementów oskarżać o to, iż ludzie niedoinformowani, podążając za modą, faszerują swój organizm witaminami i minerałami, nierzadko stosując mega-dawki. To, czy człowiek jest doinformowany, czy nie, w dobie internetu i bogactwa literatury fachowej, zależy tylko od niego samego. We wszystkim, a nie tylko w kwestii suplementacji, należy kierować się rozsądkiem i umiarem, a nie bezmyślnie ulegać trendom.

Nierzadko w odniesieniu do regeneracji organizmu nie ma czasu, gdyż powstały już tak duże niedobory, że pociąga to za sobą poważne konsekwencje. Nim uzupełnilibyśmy je stopniowo poprzez pożywienie, mogłoby dojść do dalszej destrukcji i upośledzenia funkcji organizmu (np. wymycie wapnia z kości i jego osadzenie w naczyniach krwionośnych). W takich sytuacjach należy działać wielotorowo: oczyszczać organizm i sięgać po możliwie najlepszą jakościowo żywność, w tym także jej szczególną odmianę, jaką są suplementy diety.

Czytaj Nieznany Świat w wersji elektronicznej!

Autorka niepotrzebnie wrzuca do jednego worka naturalne i syntetyczne suplementy diety. Z tymi drugimi faktycznie należy uważać, a przyjmowanie mega-dawek powinno być konsultowane ze specjalistami dysponującymi odpowiednią wiedzą w sygnalizowanym zakresie. Pojęcie suplementu bywa nadużywane przez przemysł farmaceutyczny, który kwalifikuje do tej kategorii niekiedy preparaty syntetyczne, mające niewiele wspólnego ze zdrową, skondensowaną żywnością. Bez wątpienia witaminy, jakie spożywamy w dobrych produktach, ewentualnie wysokojakościowych suplementach naturalnych, są o wiele lepsze. Organizm rozpoznaje te różnice, co wyraża się dużo większą, na ogół 90-procentową, przyswajalnością. Suplementować organizm można przecież np. naturalną, a nie syntetyczną witaminą D3. Na rynku dostępna jest m.in. roślinna polecana wegetarianom, a pozyskiwana z oleju słonecznikowego.

Oczywiście w owocach i warzywach oprócz witamin i soli mineralnych znajdziemy liczne fitozwiązki. Są one jednak wykorzystywane również w suplementachzarówno płynnych, jak i w postaci stałej.

Rekomendacja dostarczania określonych witamin z pożywieniem nie wskazuje, iż mają one pochodzić jedynie z tego, co jemy. Oznacza to również, że konkretne suplementy należy przyjmować wraz z określonymi produktami spożywczymi, a inne wręcz przeciwnie. I tak np. witamina D3 przyswaja się najlepiej, gdy jest dostarczana organizmowi w towarzystwie tłoczonego na zimno oleju.

W kontakcie z powietrzem i światłem tracą swe właściwości nie tylko suplementy, jak np. resveratrol, ale również zwykłe produkty spożywcze, choćby zmielone siemię lniane, olej lniany czy masło. Wiedza ta powinna być powszechna.

Przedawkowanie może dotyczyć nie tylko suplementów

lecz również większości spożywanych na co dzień produktów. Np. w niektórych przypadkach nadmiar zjedzonych buraków może wywołać niebezpieczną biegunkę, a porcja ta dla poszczególnych osób będzie odmienna. To samo odnosi się do pokarmów określanych przez tradycyjną medycynę chińską jako ogrzewające lub ochładzające, których spożycie w większej ilości jest w stanie niekiedy prowadzić do fatalnych dla organizmu skutków. Np., jeśli organizm jest wychłodzony, należy odstawić produkty z mleka krowiego, a w ich miejsce wprowadzić te z mleka koziego.

Nierzadko też jakość suplementu łączy się z ceną, a Polacy nie znają niemieckiego pojęcia preiswert, tj. wart swojej ceny i preferują najtańszą ofertę, nie zastanawiając się, co otrzymują w zamian.

„Samo” połknięcie tabletki (czasem jest to kapsułka, proszek lub płyn) nie gwarantuje oczywiście, iż zawarte w niej substancje zostaną przyswojone. Dotyczy to jednak każdego rodzaju pożywienia czy leków. By osiągnąć pożądany rezultat, musimy oczyścić organizm i zapewnić prawidłowe funkcjonowanie jelit oraz reszty przewodu pokarmowego. A do tego może być także konieczna suplementacja – zasiedlenie jelit dobroczynnymi bakteriami trawiennymi, czyli probiotykami wspomaganymi przez prebiotyki.

Suplementacja mega-dawkami to zgoła oddzielny temat. Powinna ona być stosowana w konsultacji z lekarzem lub doświadczonym naturoterapeutą i przez nich monitorowana. Przesłanką do tego może być stwierdzenie istotnych niedoborów w oparciu o zespół objawów, analizę krwi czy włosów, testy biorezonansowe, ewentualnie radiestezyjne, wykonane przez specjalistę. Istnieje wiele miarodajnych wyników badań naukowych, które wskazują, że podawanie większych dawek suplementów bywa niekiedy wręcz wskazane i ma dobroczynne działanie na zdrowie. Zarówno niedobór, jak i nadmiar witamin oraz mikroelementów, może skutkować poważnymi konsekwencjami, co jest szczególnie istotne w przypadku kobiet ciężarnych.

Całkowicie niezrozumiała wydaje się „przygoda” autorki z syntetyczną witaminą C przyjmowaną w stosunkowo dużych dawkach. Zastanawia, dlaczego Pani Kinga Buczek uważając, że ma tak rozległą wiedzę w sygnalizowanych sprawach, nie sięgnęła po suplement naturalny np. na bazie aceroli, dzikiej róży czy owoców cytrusowych. Nie wiemy, na czym opierała się, sądząc, że ma tak istotne niedobory witaminy C. Czy występujące u siebie objawy konsultowała z kimś bardziej doświadczonym? Bóle w okolicy lędźwiowej kręgosłupa mogły np. sygnalizować problemy z nerkami, ujawnione w efekcie wymywania nadmiaru witaminy C z moczem. Przy tej okazji mogły dać o sobie znać też inne, niezauważone wcześniej nieprawidłowości i problemy zdrowotne organizmu.

Uważam, iż, tak jak nie ma jedynie słusznej diety, odpowiedniej dla wszystkich w każdym momencie życia, podobnie kwestia suplementacji – zwłaszcza preparatami naturalnymi – powinna być rozpatrywana indywidualnie i z rozwagą, a nie stanowić przejawu swoistej mody. Wraz z rozwojem cywilizacji, dryfującej generalnie w niedobrym kierunku, potrzeby chwili w tym zakresie w istotny sposób się zmieniają.

I bezkrytyczna euforia, i totalna negacja nie są wskazane we wszystkim. Jeśli jednak publicznie podejmujemy jakiś temat,

należy uczciwie ujawniać wszystkie dostępne wyniki badań

a nie traktować ich wybiórczo. Najlepiej jeśli autor potrafi również dociec, kto finansował badania, na jakie powołuje się w publikacji, i dlaczego ich wyniki były upowszechniane lub zatajane. Z tego punktu widzenia warto zarekomendować zwłaszcza znakomity merytorycznie i przystępnie redagowany internetowy Newsletter Poczta Zdrowia (wydanie gratisowe) oraz odpłatne dodatki do niego, takie jak: Dossier Naturalnych Terapii, czy Rośliny & Zdrowie


 

Polemika z artykułem Kingi Buczek 

• Marek Rymuszko & Anna Grabska-Walczuk: Bez euforii, ale i bez uprzedzeń

• Piotr Derentowicz: Jak wylać dziecko z kąpielą

• Beata Peszko: Stosowanie naturalnych suplementów diety to konieczność

 

 

 
 
Joomla Extensions