Artykuł Pani Kingi Buczek O suplementach diety i witaminach bez euforii (nr 7-8 z br.) zawiera wiele stwierdzeń dyskusyjnych, a także całkowicie błędnych. Słusznie więc redakcja postanowiła podjąć z jego tezami dyskusję


Piotr Derentowicz, NŚ 9/2017

Zacznijmy od witaminy C. Jej zalecane dzienne spożycie zostało ustalone w oparciu o dawkę, która zapobiega szkorbutowi. W przypadku zdrowego człowieka waha się ona od około 45 mg do 100 mg kwasu askorbinowego. Linus Pauling uważał ustalone dawki za minimalne, pozwalające na sprawne, ale nie optymalne funkcjonowanie organizmu. Sam rekomendował wyższe, wynoszące nawet kilka gramów dziennie. Zdania naukowców są tu podzielone, ale…

Nie sposób zgodzić się z twierdzeniem Pani Kingi Buczek, że podawanie wysokich dawek w postaci suplementów może stanowić zagrożenia dla zdrowia.

Nasz organizm przyjmie taką ilość witaminy, jaką potrzebuje.

Już przy kilkudziesięciu miligramach obserwuje się spadek efektywnego wchłaniania z przewodu pokarmowego, a większe dawki powodują dalsze zmniejszenie – z 3000 mg absorbowane jest tylko 40%. Ponadto zbyt duże dawki mogą spowodować biegunkę hiperosmotyczną, ograniczyć wchłanianie witaminy C i zwiększenie wydalania z moczem.

Zainteresowanie budzi np. fakt, że u owczarka niemieckiego o masie ciała 32 kilogramy dzienna produkcja witaminy C wynosi około 25 gramów! Pokarm najbliższych nam genetycznie zwierząt – małp zawiera jej około 3 gramów. Doktor Linus Pauling obliczył, że pradawni przodkowie (myśliwi, zbieracze) spożywali dziennie około 600 miligramów witaminy C. Czy taką jej ilość zapewnia nam współczesna dieta?

Z pewnością nie, tym bardziej, że straty witaminy w procesie gotowania sięgają 50 do 70%, a w procesie przechowywania po 60 dniach sięgają powyżej 50% (kapusta).

Badania wykazały, że na zmniejszenie stężenia witaminy C wpływa nawożenie mineralne (szczególnie azotowe). Zgodnie z sugestiami międzynarodowych ekspertów dorosły człowiek powinien spożywać około 800 gramów warzyw i owoców dziennie. Oczywiście, że dostarczanie witaminy C z pożywieniem jest najkorzystniejsze, ale w wielu przypadkach konieczne jest uzupełnienie jej niedoborów za pomocą suplementów. Jak mówił nieodżałowanej pamięci profesor Aleksander Ożarowski, jesteśmy więc „skazani” na suplementację!

Pani Kinga Buczek zapomniała wspomnieć o sytuacjach, w których zapotrzebowanie na kwas askorbinowy gwałtownie rośnie, a dzieje się tak u osób z nadciśnieniem tętniczym, palących papierosy, alkoholików, diabetyków, pacjentów z przewlekłą obturacyjną choroba płuc, zakażonych wirusowym zapaleniem wątroby, chorobami serca, czy pozostających pod wpływem stresu. Na niedobór witaminy C szczególnie narażone są ciężarne kobiety, osoby otyłe oraz przyjmujące preparaty żelaza (obserwowano u nich obniżenie stężenia witaminy C o 24%). To nieprawda też, że - jak napisała autorka - syntetyczna witamina C jest niebezpieczna dla kobiet w ciąży. W niektórych przypadkach właśnie w tym stanie należy rozważyć suplementację nią.

Pani Kinga Buczek mówi, że rzekomy wpływ witaminy C na podniesienie odporności organizmu nigdy nie został stwierdzony. Mija się to całkowicie z konkluzjami wielu prac naukowych.

Kwas askorbinowy uczestniczy w procesach immunomodulacyjnych – stymuluje syntezę interferonu, zwiększa aktywność komórek NK, produkcję limfocytów T i B, nasila aktywność granulocytów, makrofagów oraz produkcje immunoglobulin. Autorka zapomina, że gdyby witamina C była tak niebezpieczna, nie stosowano by jej w postaci doustnych suplementów, m.in.: w terapii zakażenia wirusem EBV, zapalenia wątroby, nadciśnienia tętniczego, schorzeń serca (np. pooperacyjnego migotania przedsionków), schizofrenii (witamina C jako antyoksydant zapobiega uszkodzeniom mózgu).

Autorka artykułu O suplementach diety i witaminach bez euforii nie wspomina o stosowanej w wielu ośrodkach dożylnej leczniczej suplementacji witaminy C w terapii raka (o czym piszemy szczegółowo w następnej publikacji – przyp. red. ). Chciałbym zaznaczyć, że na skalę przemysłową kwas L-askorbinowy wytwarzany jest metodami biotechnologicznymi w procesie Reichsteina-Grussnera. Tak otrzymywana witamina C nie różni się niczym od występującej w naturze z tym, że wraz z owocami przyjmujemy związki ułatwiające jej wchłanianie (np. bioflawonoidy).

W publikacji, z jaką sam Nieznany Świat podjął niejako na gorąco polemikę, wyeksponowana została teza doktora Colina Campbella, który w swojej książce The China Study pisze, że w kwestii produkcji witaminy D okazujemy się samowystarczalni, jeśli nasza skóra jest regularnie poddawana ekspozycji na działanie promieni słonecznych. To wielce ryzykowne stwierdzenie w sytuacji, gdy

niedobory witaminy D są bardzo rozpowszechnione

dotyczą od 50 do 80 % populacji i stanowią poważny problem epidemiologiczny.

Autorka nie wspomina, że w Polsce, ze względu na jej położenie geograficzne, istnieje ograniczona możliwość uzyskania zalecanego stężenia 25OHD w surowicy krwi za pomocą skórnej syntezy tej witaminy. Kompletnie nie rozumiem też zdziwienia faktem występowaniem jej niedoborów u Afroamerykanów. Osoby z ciemną karnacją mają w skórze tyle melaniny, że dochodzi u nich zahamowania absorpcji fotonów UVB. Warto dodać, że głównym źródłem witaminy D w pożywieniu są tłuste ryby, olej z wątroby wieloryba, tuńczyka, jaja, mleko.

Dalej. Pani Kinga Buczek nie napisała słowa o epidemii schorzeń alergicznych (uczulenia lub nietolerancja owoców cytrusowych, produktów mlecznych, ryb i wielu innych pokarmów), które zmuszają nas do stosowania diet eliminacyjnych i przyczyniają się do powstawiania niedoboru witamin, w tym C i D. Stężenie witamin – np. D zawsze można potwierdzić, oznaczając 25OHD w surowicy. Poziom zalecany wynosi >30-80 ng/ml.

W świetle najnowszych badań suplementowanie zdrowych osób dorosłych jest jak najbardziej rekomendowane. Dla uzyskania prawidłowego stężenia 25OHD zalecana doustna dawka witaminy D od października do marca wynosi od 800 – do 2000 j.m. na dobę, zależnie od masy ciała, jeżeli synteza skórna jest niewystarczająca. W przypadku niedoboru witaminy D rekomendowana dawka lecznicza to od 1000 do 10 000 j.m./dobę (około 50 000 j.m./tydz.) przez jeden do trzech miesięcy. W trakcie leczenia należy monitorować stężenie 25OHD w surowicy krwi.

Autorka nie mówi też o

dzieciach, których matki nie mają pokarmu

a którym rekomendowana jest suplementacja witaminą D. Nie wspomina również o takich konsekwencjach zdrowotnych jej niedoboru, jak zwiększona zapadalność na nowotwory (jelita grubego, jajnika, sutka, prostaty, trzustki), miopatii, chorób autoimmunologicznych (stwardnieniu rozsianym, reumatoidalnym zapaleniu stawów, nieswoistym zapaleniu jelit, cukrzycy), chorobach układu krążenia (nadciśnienie, cukrzyca typu 2, zespół metaboliczny, zawał), depresjach.

Zaburzenie pracy organizmu wywołuje niski poziom witaminy D - czytamy w artykule, do jakiego się odnoszę. Zdanie to jest niezbyt zrozumiałe i wymaga głębszego wyjaśnienia. Autorka podnosi także problem unikania substancji chemicznych w pożywieniu. Pytam: w jaki sposób można to zrealizować przy skażeniu powietrza, gleby, globalnej chemizacji?

Generalnie artykuł wnosi wiele ważnych uwag, gdyż sporo osób rzeczywiście przesadza ze stosowaniem suplementów, nie monitoruje terapii. Nie może to jednak podważać samej idei suplementacji, która nie powinna odbywać się „na własną rękę”, lecz pod kierunkiem lekarza.


Polemika z artykułem Kingi Buczek 

• Marek Rymuszko & Anna Grabska-Walczuk: Bez euforii, ale i bez uprzedzeń

Anna Ostrzycka: Deprecjonowanie suplementów diety i witamin to błąd

• Beata Peszko: Stosowanie naturalnych suplementów diety to konieczność

 


Tytuł artykułu pochodzi od redakcji.

Źródła:

Olędzka R.: Witamina D w świetle badań ostatnich lat. BROMAT CHEM TOKSYKOL. XLVI, 2013, 2

Wybrane Problemy Kliniczne. Wytyczne dla lekarzy rodzinnych dotyczące suplementacji witaminy D. Forum Medycyny Rodzinnej, 2013, 7, 2

Wierzbicka B., Kuskowska M.: Wpływ wybranych czynników na zawartość witaminy C w warzywach. Hortorus Cultus, 1 (2), 2002

Dobosz A.: Witamina C Fakty i Mity. Świat Przemysłu Farmaceutycznego, 1/2016

Pacier C., Martiroysan D.M.: Vitamin C: optimal dosages, supplementation and use in disease prevention. Functional Food in Health and Disease, 2015; 5(3)

Janda K. i wsp.: Witamina C – budowa, właściwości, funkcje i występowanie. Pom J Life Sci., 2015; 61, 4

Maćkowiak K., Torliński R.: Współczesne poglądy na rolę witaminy C w fizjologii i patologii człowieka. Nowiny Lekarskie, 2007, 76, 4

 

 

 
 
Joomla Extensions