W takim przypadku mówimy o celowym działaniu dla zdrowia. Natomiast negatywne opinie na ten temat, niezależnie od intencji wygłaszających je osób, są ogromnie szkodliwe


Beata Peszko, NŚ 11/2017

Treść dwuczęściowego artykułu O suplementach diety i witaminach bez euforii ( nr 6 i 7 z br.) Kingi Buczek bardzo mnie poruszyła. Z wieloma przedstawionymi tam tezami nie zgadzam się. Podzielam natomiast opinię red. Marka Rymuszki, Anny Grabskiej-Walczuk, Anny Ostrzyckiej oraz Piotra Derentowicza i podpisuję się obiema rękami pod ich polemicznymi wypowiedziami w kolejnych numerach miesięcznika.

Beata Peszko jest magistrem farmacji, specjalistką suplementacji diety, propagatorką alternatywnych metod leczenia, autorką licznych książek, m.in. Zdrowie od A do Z, STOP alergiom, Witaminy, mój sposób na zdrowie, Bye-bye nałogom oraz o Powrót do życia - o stwardnieniu rozsianym i chorobach nowotworowych.

 Autorka operuje błędnymi stwierdzeniami i opiniami, które są konsekwencją niedostrzegania zmian, jakie dokonały się i nadal dokonują na przestrzeni ostatnich lat, ogromnego zanieczyszczenia środowiska oraz złej jakości współczesnego pożywienia. Zły stan wody i powietrza, jałowość gleb nawożonych tylko trzema podstawowymi składnikami, jak azot, fosfor i potas, odpowiedzialnymi za wzrost roślin oraz ogólna dostępność przetworzonego pokarmu, ubogiego w witaminy czy minerały są powszechnie znanym faktem. Tak zwane „faszerowanie się suplementami” nie wynika z aktualnych trendów, czy z niewłaściwie rozumianej przesady w zażywaniu witamin, lecz jest przede wszystkim konsekwencją wspomnianych zmian i świadomego powrotu do medycyny alternatywnej.

Już przed kilkunastu laty nieżyjący dziś doc. dr hab. farmacji Aleksander Ożarowski (zasłużenie tytułowany przez wielu Profesorem) pisał o konieczności suplementacji z powodu fatalnej jakości żywności i złej jakości gleb. Inny znany polski uczony, odkrywca witaminy B1, Kazimierz Funk twierdził, że długo utrzymujące się

braki witamin w organizmie są przyczyną wielu chorób.

Profesor Ożarowski, jako wybitny farmaceuta, zawsze propagował rzetelną wiedzę i miał na względzie ludzkie zdrowie. Jego prekursorskie poglądy dotyczące roli witamin nie były popularne, a w latach 80. i 90. ubiegłego wieku spotkały się z nieprzyjaznym nastawieniem, szczególnie w środowisku naukowym. W swoim wywiadzie z 2009 roku dla miesięcznika Moje zdrowie, noszącym tytuł Skazani na suplementację wypowiedział się na temat konieczności suplementacji jako następstwa zmniejszonej zawartości witamin w owocach i warzywach. Na pytanie prowadzącej z nim rozmowę Walerii Mikołajczyk: Dlaczego musimy dostarczać organizmowi te składniki (witaminy i minerały) w pigułkach, a nie w pożywieniu? Przecież owoce, warzywa i zboża zawierają witaminy i sole mineralne?, padła następująca odpowiedź: Obawiam się, że gdybyśmy chcieli uzyskać niezbędne dawki witamin i biopierwiastków ze spożywanych owoców, warzyw i zbóż, musielibyśmy zjadać je w takich ilościach, że nasz przewód pokarmowy by temu nie podołał. O zaspokojeniu potrzeb na witaminy i biopierwiastki w sposób naturalny można by myśleć tylko wtedy, gdybyśmy mogli zjadać owoce natychmiast po ich zerwaniu, warzywa po wykopaniu z ziemi. Te kupione na targu czy w sklepie przeszły rozmaite operacje: były sortowane, przechowywane, transportowane, znów przechowywane w sklepie, często wystawione na działanie słońca. Po przyniesieniu do domu też je przechowujemy, przeważnie w lodówce, obieramy, kroimy, gotujemy, a każda taka operacja niszczy pewną część witamin. I tak np. świeży zielony groszek po ugotowaniu traci 56 % witaminy C, jeśli był uprzednio mrożony 83%, a jeśli był w puszce 94%. Warzywa i owoce sterylizowane w słojach lub puszkach tracą 39% witaminy A i 69% witaminy B1. Od siebie dodam, że obecnie owoce, cytrusy zrywa się, gdy są jeszcze zielone, a więc niedojrzałe, a w takim stanie zawierają one tylko około 40% witaminy C. Wskutek procesów transportu, przechowywania jej ilość jeszcze bardziej się zmniejsza.

Nie da się więc, zwłaszcza obecnie, utrzymywać, że zażywanie suplementów diety można porównać do iluzji, która doraźnie tuszuje niedoskonałości, by po pewnym czasie uderzyć ze zdwojoną siłą. Taka interpretacja wynika z niezrozumienia roli witamin, braku rozróżnienia między witaminami naturalnymi a syntetycznymi oraz, jak mogę przypuszczać, własnych złych doświadczeń w odniesieniu do zażywania witamin syntetycznych.

Pamiętajmy, że witaminy są nam niezbędne do życia, a organizm nie może bez nich funkcjonować. Zażywanie ich nie jest kwestią zachcianek, lecz warunkiem naszego zdrowia i życia.

Pewnie niewiele osób wie, że

każdego dnia nasz organizm produkuje 300 milionów nowych komórek

- czyli ciągle się odnawia. Każda komórka, by móc właściwie funkcjonować, potrzebuje codziennie 16 różnych witamin, 12 aminokwasów, trzech enzymów, nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 oraz 80% czystej wody. Od właściwego zaopatrzenia w te wszystkie składniki zależy zdrowie komórki i jej zdolność do inicjowania i realizowania procesów biochemicznych oraz życiowych. Ciało dorosłego człowieka składa się ze 100 bilionów komórek i każda z nich, by spełniać swoje funkcje, potrzebuje 16 różnych witamin. Ten prosty przykład uzmysławia ich ogromne znaczenie.

Książki Beaty Peszko znajdziecie w Księgarni-Galerii NŚ. → Więcej informacji

Naturalnej witaminie zawsze towarzyszą dodatkowe składniki, np. bioflawonoidy (jak w przypadku witaminy C), które stabilizują jej formę, ułatwiają proces absorpcji przez organizm i wzmacniają działanie. Są one zawsze wyszczególnione na etykiecie znajdującej się na opakowaniu, tak samo jak informacja dotycząca źródła naturalnego pochodzenia suplementu. Bez względu na to, czy chodzi o witaminę C, czy o jakąkolwiek inną, należy zażywać suplement naturalny. To bardzo ważne wskazanie.

Jak pisałam w książce Witaminy – mój sposób na zdrowie, syntetyczne witaminy wykazują wiele negatywnych działań na organizm: obciążają wątrobę i nerki, naruszają równowagę soli mineralnych, zubożają ustrój człowieka energetycznie. Traktowane są jak toksyny i wymagają procesu detoksykacji oraz wydalenia. W efekcie ich spożywania dochodzi do zwiększenia apetytu, ponieważ organizm, aby je rozpoznać, zneutralizować, wydalić czy częściowo przyswoić, wymaga dodatkowej ilości soli mineralnych, energii, węglowodanów czy białek. Witaminy syntetyczne są więc jednym z powodów nadwagi, otyłości, tak samo jak żywność typu fastfood.

Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem pani Kingi Buczek, że witaminy A, C, E powinny być dostarczane wyłącznie z pożywieniem i wręcz należałoby zabronić korzystania z nich w postaci suplementów diety. Raport, na który powołuje się autorka, został sporządzony 21 lat temu i dotyczył żywności, a nie suplementacji.

Zdziwiło mnie również stwierdzenie, że syntetyczna witamina C jest niebezpieczna dla kobiet w ciąży.

Syntetyk ten jest niebezpieczny dla wszystkich – zarówno kobiet, jak i mężczyzn,

niezależnie od wieku ze względu na liczne niepożądane działania. Odwapnienie zębów, które autorka zauważyła po zaprzestaniu stosowania syntetycznej witaminy C, wskazuje na typowe objawy zakwaszenia organizmu. W takich okolicznościach konieczne jest szybkie odkwaszenie go, dostarczenie mu minerałów zasadotwórczych i zmiana diety. Organizm zakwaszony neutralizuje kwasy, odciągając wodę z tkanek oraz m.in. jony wapnia z kości i zębów. Metodą ułatwiającą stwierdzenie wspomnianego stanu jest poranne badanie zakwaszenia moczu, a jeszcze dokładniejszy okazuje się pomiar wykonany pięciokrotnie, o określonych porach w ciągu dnia, który opisałam we własnej książce Witaminy – mój sposób na zdrowie.

Rozszerzając temat syntetycznej witaminy C, należy wiedzieć, że jest ona kwasem i drażni śluzówkę żołądka. Okazuje się więc szczególnie niebezpieczna dla osób z nadkwasotą czy wrzodami żołądka. Naturalnie takich informacji na opakowaniu syntetycznej witaminy C nie znajdziemy, bo przecież chodzi o sprzedaż preparatu, a nie odstraszanie klienta. Sztuczna witamina C przyczynia się do powstawania złogów w tętnicach szyjnych, upośledza przepływ krwi, a tym samym również dotlenienie mózgu. Sprzyja także powstawaniu wolnych rodników, które mogą uszkadzać materiał genetyczny DNA oraz są powodem jego mutacji. Według informacji z amerykańskiego miesięcznika Science mutacje te mogą być przyczyną różnych procesów chorobowych. Zażywanie sztucznej witaminy C w dużych dawkach prowadzi do powstawania kamieni nerkowych oraz w pęcherzu moczowym. Dochodzi wówczas do hamowania produkcji insuliny przez trzustkę i podnoszenia poziomu cukru we krwi i moczu. Syntetyczna witamina C zażywana w dużych dawkach prowadzi do osłabienia w przekazywaniu impulsów nerwowo-mięśniowych oraz zaburzeń koordynacji odruchów wzrokowych i nerwowych.

peszko2

Książki Beaty Peszko znajdziecie w Księgarni-Galerii NŚ. → Więcej informacji

W Amerykańskim Instytucie Badań nad Nowotworami w USA przeprowadzono badania nad syntetyczną witaminą E. Ich wyniki nie zachęcają do jej zażywania.

 

Ze względu na zanieczyszczenie środowiska i ciągłe zatruwanie ludzkiego organizmu toksynami oraz metalami ciężkimi koniecznością stało się zażywanie naturalnej witaminy C w celach zdrowotnych, o czym autorka dwuczęściowej publikacji nie wspomniała.

Z odtruwającym działaniem witaminy C można zapoznać się oglądając liczne wykłady dr. Russella Jaffe, dostępne m.in. na portalu YouTube (np.: Ascorbate (Vitamin C) and heavy metal detoxification by Dr Russell Jaffe). Podkreśla on konieczność regularnego stosowania witaminy C w postaci zbuforowanej w celu detoksykacji organizmu z metali ciężkich, takich jak: rtęć, ołów, arsen, nikiel czy kadm. Witamina C jest bowiem niezastąpionym antyoksydantem (przeciwutleniaczem), pomocnym w przeprowadzaniu biologicznego detoksu.

Ciągle wzrastające zanieczyszczenie środowiska naturalnego, spożywanie złej jakości pokarmów, sprawia, że regularne odtruwanie organizmu i usuwanie toksyn staje się konieczne. Dr Jaffe zaleca odpowiednią zasadową dietę wspomagającą proces naturalnej detoksykacji, bogatą w takie pierwiastki, jak wapń, potas, magnez i cynk (pożywienie zbuforowane) oraz odpowiednią suplementację. Już 1 g naturalnej witaminy C dziennie usuwa z organizmu 20,7 mikrogramów ołowiu i 20 mikrogramów rtęci. Niestety, taka jej ilość nie zneutralizuje metali ciężkich, których dawki codziennie wchłaniamy. Aby więc przeprowadzać właściwą i skuteczna detoksykację, należy stosować większe dawki tej witaminy. Co ciekawe, dzienne zapotrzebowanie na witaminę C jest indywidualne i zależy od wielu czynników, jak np.: stres, stan systemu immunologicznego, stopień narażenia na działanie toksyn. Zwiększone zapotrzebowanie na witaminę C wykazują palacze papierosów, osoby uzależnione od alkoholu, cierpiące na nadciśnienie tętnicze i choroby serca, diabetycy i wszyscy inni, narażeni na działanie długotrwałego, wyniszczającego stresu.

W czasie detoksykacji należy regularnie kontrolować zakwaszenie moczu, zażywać pierwiastki alkalizujące (np. magnez), preparat selenu w postaci selenometioniny oraz żywność bogatą w siarkę. Naturalna siarka, występująca w czosnku, cebuli, jajach, imbirze i warzywach krzyżowych (kapusta, brokuły) gwarantuje dodatkową detoksykację z metali ciężkich. Nasi dziadkowie wiedzieli, co czynią, spożywając codziennie czosnek czy cebulę. Odnosząc się do natomiast do stwierdzenia dotyczącego bezcelowości, czy wręcz szkodliwości zażywania wapnia, magnezu, albo selenu - należy uprzednio wyjaśnić zagadnienie

powszechnego zakwaszenia organizmu.

Taki jego stan stanowi m.in. konsekwencję niedoboru magnezu, wapnia, potasu i cynku. Zakwaszenie zaś jest szczególnie niebezpieczne, gdyż przyczynia się do rozwoju kandydozy, niekontrolowanego namnażania szkodliwych bakterii, wirusów czy rozwoju chorób narządowych. Zakwaszony organizm okazuje się także podatny na rozwój komórek nowotworowych, o czym pisał już laureat Nagrody Nobla z 1931 roku, Otton Warburg.

Trwające długo niedobory w organizmie witamin A, D3, E, K, B1, B3, B12 czy C są powodem rozwoju różnych chorób. Np. naturalna witamina E chroni błony komórkowe przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników. Pewnie nie każdy o tym wie, że jej działanie ochronne jest możliwe tylko przy współudziale z selenometioniną. Ta jest szczególnie istotna informacja dla osób dotkniętych chorobami serca i układu krwionośnego, ponieważ powinny one regularnie i jednocześnie zażywać kwasy omega 3, naturalną witaminę E oraz preparat selenu w postaci selenometioniny.

Kiedyś żywność rzeczywiście dostarczała organizmowi wszystkich potrzebnych składników i nie było wskazań do stosowania odpowiedniej suplementacji czy diety. Zdrowa i nieprzetworzona żywność, bogata w zasadowe jony sprzyja utrzymaniu w organizmie właściwego pH płynów ustrojowych i zachowaniu stanu wewnętrznej homeostazy.

Pani Kinga Buczek pisze, że syntetyczne witaminy nigdy nie zastąpią występujących naturalnie. To oczywiste i niepodlegające dyskusji. Dlatego należy zwracać uwagę na zażywanie suplementów pochodzenia naturalnego oraz zaopatrywanie się w te preparaty w sprawdzonych i rzetelnych firmach, gwarantujących dobrą jakość produktu. Naturalne witaminy, przyjmowane w odpowiednich dawkach, pomagają nie tylko w utrzymaniu zdrowia, ale i chronią nas przed rozwojem różnych chorób. Zarazem preparat naturalny, ze względu na skomplikowane procesy produkcji musi być droższy niż witamina kupiona w supermarkecie czy drogerii. Niska cena nie powinna być jednak kryterium decydującym o wyborze suplementu, choć niestety często tak właśnie jest.

peszko3

 Książki Beaty Peszko znajdziecie w Księgarni-Galerii NŚ. → Więcej informacji

Ważne informacje o konieczności i celowości stosowania naturalnej witaminy C zostały przekazane w Journal of Biological Chemistry z 2000 roku (JBC). Również tacy naukowcy, jak Joel Simon, Ester Hudes, Bruce Ames, Balz Frei poświęcili wiele czasu na badania nad naturalną witaminą C i jej rolą jako przeciwutleniacza. Niestety, do wyników wielu badań dotyczących konkretnych witamin trudno dotrzeć, a opinia publiczna nie jest o tych sprawach rzetelnie informowana. To działanie celowe, ponieważ koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane produkcją naturalnych witamin (których nie może opatentować - przyp. red. ), bo wiadomo, że najważniejszą rolę w ich przypadku odgrywa zysk, a zdrowie człowieka stanowi argument mniej istotny. Profity finansowe uzyskuje się, wymyślając nowe jednostki chorobowe, wprowadzając małe zmiany w składzie istniejącego już leku, a także zaniżając i zmieniając normy (np. cholesterolu). Zamiast ujawniać te niedopuszczalne praktyki, jesteśmy w środkach masowego przekazu zarzucani „śmieciowymi informacjami” o cudownych i wyjątkowych właściwościach leczniczych nowych pseudo leków. Tymczasem owa „nowość” polega zazwyczaj na nowej nazwie, nowej cenie, nieznacznie zmienionym składzie, czy innym producencie znanego już od lat specyfiku.

 

Jak powiedział kiedyś słynny lekarz z Kos, Hipokrates: Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą wartością i uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.

Koniecznością staje się dziś ugruntowanie przeświadczenia, że naturalna suplementacja jest celowym działaniem dla zdrowia. Ogromnie szkodliwe są natomiast negatywne wypowiedzi na ten temat i bagatelizowanie jej roli. W tej mierze należy opierać się na konkretnych badaniach, publikować je i informować społeczeństwo. Dlatego wielkie podziękowania należą się red. naczelnemu Markowi Rymuszce, który na łamach miesięcznika NŚ propaguje rzetelną wiedzę i prowokuje do dyskusji.

Od redakcji: Na tym kończymy dyskusję zapoczątkowaną dwuczęściowym artykułem Kingi Buczek O suplementach diety i witaminach bez euforii, opublikowanym w nr. 6 i 7/2017.


Polemika z artykułem Kingi Buczek 

• Marek Rymuszko & Anna Grabska-Walczuk: Bez euforii, ale i bez uprzedzeń

Anna Ostrzycka: Deprecjonowanie suplementów diety i witamin to błąd

• Piotr Derentowicz: Jak wylać dziecko z kąpielą

 

 

 
 
Joomla Extensions