Uważam, że nie istnieje jedna cudowna dieta dla wszystkich: co innego powinna jeść osoba, która nie choruje, pragnąca zdrowo się odżywiać i lepiej czuć, a co innego człowiek chory, chcący powrócić do zdrowia


lek. med. Urszula Chorzępa, NŚ 8/2017 

Kiedy rozpoczynałam praktykę lekarską niewiele mówiło się o zdrowym stylu życia, dietach i suplementach. Dzisiaj jest to tzw. gorący temat

Ponieważ zawodowo zajmuję się zdrowym odżywianiem, od kiedy pamiętam pacjenci przynosili mi książki o różnych dietach, prosząc, bym wyraziła swoje zdanie na ich temat. Aby wydać opinię, musiałam się z nimi wszystkimi zapoznać J. Oprócz tego zadawali mi mnóstwo pytań dotyczących obecnych na rynku preparatów, produktów i suplementów diety.

Słyszałam, że coś pomogło kuzynce albo ktoś wyleczył się z takiej to a takiej choroby. Niektóre z nich miały być nawet lekiem na całe zło (jak Resveratrol czy Flavon).

Wiele takich mód szybko przemija, inne wciąż mają większą lub mniejszą grupę wiernych zwolenników.

Czasami wywołują one zamieszanie – tak było np. z jagodami goji, gorąco polecanymi przez Madonnę. Ten czerwony owocek jest ziołem, które bardzo cenię. Wzmacnia wątrobę, nerki, płuca, działa korzystnie na wzrok, aplikuje się go także osobom w starszym wieku i chorym na anemię. Lubię stosować te jagody u dzieci, ponieważ działają ogólnie wzmacniająco i poprawiają odporność. Maluchy lubią je pogryzać, nie protestują też, gdy zioło to dodaje się do potraw. Po wypowiedzi Madonny jagody goji błyskawicznie wykupiono ze sklepów, zwłaszcza w USA.

W tej chwili ilość wiadomości oraz lektur dotyczących zdrowia i zdrowego odżywiania jest ogromna. Niestety informacje na ten temat są nierzadko sprzeczne, co sprawia, że wiele osób pozostaje zagubionych i sfrustrowanych.

Sama ostatnio żartowałam ze znajomymi, że mogłabym napisać przynajmniej trzy książki o całkowicie różnych dietach – zachowując pewność, że każda z nich odniesie sukces, bo da dobre efekty.

Porównanie i opisanie mocnych i słabych punktów rozmaitych terapii to temat na gruby tom, a nie na artykuł. Chcę tu jednak poczynić kilka ważnych uwag.

Otóż słowo dieta pochodzi z języka greckiego i oznacza sposób/styl życia, a nie kurczowe trzymanie się określonych przepisów, ani sztywnych zaleceń. Nie ma produktów, które są tylko dobre lub tylko złe. W przyszłości napiszę więcej na ten temat, broniąc niektórych oskarżonych i wskazując ich pozytywne strony. Jednocześnie postaram się uświadomić czytelnikom, że niektóre produkty nie są tak niewinne, jak przyjęło się sądzić.

Weźmy taką zieloną sałatę albo bazylię – wydawałoby się, że to samo zdrowie. I dużo w tym prawdy, lecz sałata (a także endywia) zawiera substancje działające nasennie oraz przeciwbólowo, i to dwa razy silniej niż Ibuprofen (!). Bazylia z kolei posiada związki o działaniu znieczulającym i (u zwierząt) potencjalnie rakotwórczym.

Niewinna pietruszka wywołuje reakcję rozluźniającą i ma wpływ na macicę – kiedyś kobiety stosowały ją w dużych dawkach w celu wywołania poronienia.

Podobnie przedstawia się kwestia pór, a także częstości i ilości posiłków, jakie powinniśmy sobie serwować.

Dla osób mających kłopoty z przewodem pokarmowym (wrzody) albo bardzo osłabionych, korzystniejsze będzie spożywanie małych ilości jedzenia, lecz częściej – kilka razy dziennie. Z kolei u  tych z dobrym trawieniem i bez wahań poziomu cukru, jedzenie najlepiej dostosować do konkretnej pory dnia, tak, aby przewód pokarmowy nie pracował na okrągło.

Znałam pacjentów, którzy zjadali posiłki około godziny 23 wieczorem, z bardzo dobrym skutkiem dla zdrowia. Jak to możliwe? Otóż mieli oni tak stresującą pracę (lub szefa), że jedyną porą, w której mogli spożyć pokarm w spokoju i bez ściśniętego żołądka, a więc dobrze go strawić – był późny wieczór.

Nie zawsze jest tak, że istnieje tylko jeden, najlepszy sposób przyrządzania danego produktu. Przykładowo niektóre orzechy czy nasiona, podprażone na suchej patelni albo w piekarniku, są ciężkostrawne. Będą bardziej aromatyczne, lecz utracą swe wartości odżywcze (kwasy tłuszczowe mogą ulec utlenieniu). Dlatego warto przygotowywać je na różne sposoby, wykorzystując na zmianę prażenie, mielenie oraz dodawanie do potraw. Przy czym gotowanie w zupie lub owsiance da szansę większego wykorzystania ich składników odżywczych.

Dlaczego jest tak, że wiele diet ma swoich gorących zwolenników, którzy przekonują, że naprawdę im pomogły, czy nawet wyleczyły z poważnych schorzeń, a jednocześnie są one całkowicie różne?

Powodów może być kilka.

Diety łączą pewne wspólne cechy – to np. nakaz odstawienia śmieciowego jedzenia, wysoko przetworzonej żywności i białego cukru. Postulują poza tym wyeliminowanie konserwantów i sztucznych słodzików, przy jednoczesnym zwiększeniu spożycia warzyw. Już samo zastosowanie się do tych zaleceń będzie miało korzystny wpływ na nasze zdrowie.

Uważam, że nie istnieje jedna cudowa dieta dla wszystkich: co innego powinna jeść osoba, która nie choruje, pragnąca zdrowo się odżywiać i lepiej czuć, a co innego człowiek chory, chcący powrócić do zdrowia.

W przypadku pierwszego pacjenta wystarczy zastosować zrównoważoną, różnorodną dietę i już po krótkim czasie zacznie on odczuwać poprawę. Drugi casus wymaga ograniczenia części produktów, a inne trzeba serwować częściej. Ponieważ jednak nasz organizm ma wspaniałe mechanizmy samonaprawy/samoleczenia, zdarza się i tak, że dieta, która nie jest idealna, przynosi spektakularne efekty.

Oprócz kuracji indywidualnych istnieje kilka, które polecam większości pacjentów. Wiosną szczególnie cenny dla zdrowia okazuje się sok z pokrzywy i mniszka lekarskiego (mlecza). Młode rośliny (od momentu pokazania się do chwili, gdy zaczynają pojawiać się zawiązki kwiatów) zawierają wyjątkowo duże stężenie niezwykle cennych dla zdrowia substancji. Sok wyciskamy z całej rośliny (korzeń ma nieco inne działanie niż ziele). Zaczynamy od łyżki stołowej rano i w południe, a jeśli dobrze tolerujemy taką miksturę, pijemy jej ile się da, nawet pół szklanki. Nie zalecam spożywania soku wieczorem, ponieważ daje nagły przypływ energii i możemy mieć problem z zaśnięciem.


Artykuł został opublikowany w rubryce Lekarz naturalista radzi z numeru 8/2017 NŚ

 

 

 
 
Joomla Extensions