Terapeutka zbliża do pleców pacjenta dwa metalowe patyczki i delikatnie naciska nimi skórę, zwierając je ze sobą. Na skóre pojawia się zaczerwienienie i pozornie nic więcej się nie dzieje. Zakres ruchów nie jest jeszcze pełny, ale to dopiero pierwszy zabieg. To właśnie klawiterapia, w której nie pracuje się dłońmi, lecz klawikami, czyli specjalnymi stalowymi gwoździami. Cała terapia obejmuje kilka zabiegów.


Ta właśnie meta zainteresowała Dorotę Pachnik. Pracowała już wtedy od wielu lat jako bioenergoterapeutka, łacząc elementy kilku metod terapeutycznych, m.in. biomasażu, refleksologii i radiestezji. Szybko uznała, że przede wszystkim jej chce się poświęcić. To terapia odruchowa, polegająca na stymulowaniu układu nerwowego-ruchowego zwanego piramidowym i narządowym-wegetatywnym. Pobudzając odpowiednie punkty na ciele, doprowadzamy do przywrócenia utraconych potencjałów w układzie nerwowym. W efekcie następuje odbudowa otoczek mielinowych nerwów. Tym samym poprawia się praca narządów wewnętrznych, przywrócona zostaje ruchomość, a ból ustępuje.

Efekt klawiterapii poprzedzony jest biomechaniczną stymulacją mięśni za pomocą urządzenia medycznego BMS. Prowadzi to do ich rozluśnienia poprzez odpowiednie drgania, które wchodzą w głąb ciała aż do 5 cm. Rozluźniając mięśnie okołokręgosłupowe, działamy na wiązki nerwów wychodzące spod każdego kręgu. Powoduje to lepsze unerwienie narządów wewnętrznych, co z kolei poprawia ich funkcje i uruchomiony zostaje proces samoleczenia. Daje to wspaniałe efekty między innymi w:  schorzeniach kostnostawowych i okołokręgowych  napięciach mięśniowych skoliozie  rehabilitacji po udarze  fibromialgii niedowładzie nerwu twarzowego cieśni nadgarstka przykurczach  zmianach zwyrodnieniowych kręgosłupa.

Stosując najpierw stymulację mięśni działamy na wegetatywny układ nerwowy tak, jak w klawiterapii. Można więc powiedzieć, że z tym samym problemem pracujemy dwa razy różnymi metodami. Przez ponad rok pani Dorota uczyła się obsługi tego urządzenia w przypadku poszczególnych jednostek chorobowych w Busku-Zdroju u lekarza-konsultanta krajowego doktora Dariusza Klareckiego.

Przyszłam do pani Doroty, ponieważ przerwóciła się na prawy bok, tam gdzie miałam wstawioną endoprotezę - opowiada pani Stefania. - Poza tym miałam skrzywienie kręgosłupa i źle ułożoną miednicę. Ból był nie do wytrzymania. Lekarz powiedział, że trzeba się do tego przyzwyczaić. Postanowiłam spróbować czegoś innego. Terapeutka powiedziała, że jeśli po trzech zabiegach nie będzie jakiejkolwiek zmiany, nie jest w stanie mi pomóc. Na szczęśćie dolegliwości powoli zaczęły ustępować, a ja poczułam ulgę, nie tylko jeśli chodzi o ból - przestałam też w nocy wstawać do toalety. Czuję się dobrze, poprawiła się moja sprawność. Obecnie przychodzę na zabieg raz w miesiącu, aby zachować dobre samopoczucie.

Pani Maria z kolei przedstawia siebie jako mocno starszą osobę, które zdecydowała się na terpię, bo ból nie pozwalał chodzić, siedzieć ani spać:

Ze względu na słabe serce mogę korzystać tylko z zabiegów BMS-em i bioteraii. Po wizytach u pani Doroty poczułam ulgę. Zaczęłam sypiać oraz siedzieć bez bólu, chodzi mi się lepiej, lecz laska musi być i nie wolno mi za długo stać. Rozmawiałam o tej terapii z moją lekarką. Powiedziała: "Jeśli pomaga, proszę z tego korzystać. Skoro pani teraz może żyć bez środków przeciwbólowych to wszystko jest w porządku." 

Jestem matką i od dłuższego czasu staraliśmy się z mężem o drugie dziecko - opowiada pani Ewa. - Trafiłam do pani Doroty, bo pomyślałam, że mogą nam pomóc metody naturalne. Nie pomyliłam się! Terapeutka bardzo fachowo przeprowadziła wywiad, zaleciła badania, dietę oraz zioła, o których żaden lekarz mi nie powiedział. Sprawdziła kręgosłup, zrobiła kilka zabiegów rozluźniających. Trwało to trochę, lecz teraz z radością mogę zdradzić, że oczekujemy drugiego dziecka.

Pani Anna z entuzjazmem opowiada o zabiegach u naturopatki. Po operacji wypadającego dysku nadal czuła się fatalnie. Ciągłe bóle biodra i nogi nie pozwalały jej normalnie funkcjonować i żałowała nawet, że poddała się zabiegowi, który niewiele jej pomógł. Dlatego prawie nie mogła uwierzyć, gdy już po pierwszej klawiterapii poczuła się znacznie lepiej. W tym przypadku terapeutka w ogóle nie ustawiała kręgosłupa: pracowała jedynie na mięśniach okołokręgosłupowych oraz powięziach, zarówno klawikami jak i samymi dłońmi. Po kilku zabiegach wszystkie dolegliwości pani Anny ustąpiły. Dziś funkcjonuje zupełnie normalnie. Odwiedza gabinet Doroty Pachnik raz w miesiącu - dla podtrzymania efektów. 

Z kolei pani Helena uniknęła operacji kolana. Gdy przyszła na pierwszą wizytę, nie mogła w ogóle zgiąć nogi. Lekarze uważali, że można tę sztywnosć usunąc jedynie operacyjnie. Wystarczył jednak jeden zabieg klawiterapii na mięśniu czterogłowym uda, by kolano znów zaczęło pracować. Po kilku zabiegach ruszała nogą zupełnie normalnie. Operację oczywiście odwołała.

Dorota Pachnik lubi pracę manualną, gdyż bardzo szybko przynosi ona efekty. 

Mogę lokalnie poluzować jakieś napięcia mięśni, ścięgien czy więzadeł i pacjent czuje natychmiastową ulgę - tłumaczy. - Zdarza mi się słyszeć pełne zdumienia okrzki: "Co pani zrobiła? Mogę ruszyć eką, głębiej odetchnąć!" Czasem ludzie mówią, że to cud, a tymczasem wystarczy nieraz zlikwidować jakieś miejscowe napięcie tkanek, żeby nie było ucisku na nerwy i w efekcie blokada ruchowa czy ból znika.

Wśród schorzeń leczonych tą metodą można wymienić:  bóle kręgosłupa, stawów i kończyn  dyskopatię  stany zapalne narządów ruchu, bóle oraz zawroty głowy  rwę kulszową  choroby reumatyczne.

Terapia poprawia ukrwienie, dotlenienie i odżywienie, powodując tym samym wzrost odporności organizmu. Lepiej pracujący układ immunologiczny to świetna profilaktyka przed chorobami onkologicznymi.

→ Odwiedź stronę internetową Doroty Pachnik i dowiedz się więcej

 

 
 
Joomla Extensions