Anna Olszewska, mistrzyni bioterapii, od 20 lat pomaga chorym, którzy traktują ją jak ostatnią deskę ratunku. Często zwracają się do niej również o pomoc kobiety, które zwątpiły, że zostaną matkami. Ona zaś uzdrawia i uszczęśliwia. rzydziestoparoletnia Michalina S. przez 12 lat leczyła niepłodność. Małżonkowie stracili już nadzieję, że doczekają się potomka i zaczęli przygotowywać się do adopcji. Po dwóch zabiegach u Anny Olszewskiej kobieta poczuła, że w jej organizmie zachodzą zmiany. Gdy test ciążowy wypadł pozytywnie, nie wierzyła własnym oczom. Powtórny test, badanie ginekologiczne i... radość nie do opisania. Michalina S. jest jedną z kilkunastu kobiet, które dzięki pomocy Anny Olszewskiej urodziły zdrowe dzieci. Bardzo często małżeństwo, wdzięczne za to, co się stało, nadaje później córkom imię uzdrowicielki.

Stara się rozpoznawać, a następnie doprowadzić do uzdrowienia rodzinnych relacji, których źródłem jest przeszłość, a które wywierają wpływ na obecne życie. Najpierw precyzyjnie namierza problem, a potem oczyszcza jego źródło.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak w harmonijnym życiu, tu i teraz przeszkadzają nam obciążenia po przodkach – mówi Robert Grabowski, bioterapeuta, a jednocześnie dyrektor Polskiego Cechu Psychotronicznego w Łodzi. Po czym dodaje nieco enigmatycznie, że Nie wszyscy są w stanie wszystkiego przerobić. Czasami staje się jasne, że za dużo bierzemy na siebie.

Tekst, który udostępniamy, powstał – aż trudno w to uwierzyć – przed ponad 20 laty i został wydrukowany w nr. 2 „Nieznanego Świata” z 1990 roku (był to zarazem drugi numer miesięcznika w ogóle). Prezentujemy w nim sylwetkę Pawła Połoneckiego – jednego z najświetniejszych polskich healerów ostatnich trzydziestu lat, który przez cały ten okres, działając w kraju i zagranicą, cieszy się opinią jednego z najskuteczniejszych rodzimych bioenergoterapeutów. Oczywiście od tamtego czasu sporo się zmieniło. Na temat Pawła Połoneckiego ukazała się m.in. książka, której nakład jest już całkowicie wyczerpany, on sam zaś dodatkowo umocnił swoją pozycję na międzynarodowym rynku. Znają go nie tylko w Polsce, lecz również w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Szwecji i innych państwach, w których systematycznie gości, śpiesząc chorym z pomocą.

Wizyta u bioenergoterapeuty, który poświęca choremu całą godzinę, ma czas nie tylko na zabieg, ale także na wysłuchanie go, rozmowę i odpowiedzi na pytania, to sytuacja dziś niezbyt częsta. Tak właśnie dzieje się w gabinecie Ewy Wolskiej. Jej podejście do ludzkiego cierpienia sprawia, że centra terapii naturalnej, w których przyjmuje, coraz częściej zapełniają się osobami, które mają już za sobą wizyty u wielu terapeutów. Jest jedyną kobietą wymienioną w rankingu Super Expressu na dziesiątkę najlepszych bioenergoterapeutów w Polsce w 2006 r. Pracuje indywidualną, autorską metodą, w której oddziaływanie bioenergią łączy z psychoterapią oraz elementami muzyko- i aromaterapii. Te ostatnie służą do wytworzenia w gabinecie intymnego i relaksacyjnego nastroju.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions