Piąć się trzeba niczym do nieba. Schody kręte, ale na końcu drogi można usłyszeć muzykę. I osiągnąć spokój. Jasna jak anioł Ewa Leilana Bogdan, stosując własną terapię, uzdrawia duszę oraz ciało energią, słowem i dźwiękiem, w gabinecie lub na odległość. Jest dyplomowanym psychotronikiem, psychoterapeutą, bioenergoterapeutą.

Ludzie przychodzą z różnymi stanami emocjonalnymi, konfliktami w rodzinie. – Pochylam się nad każdym i próbuję znaleźć rozwiązanie – mówi Leilana.
Dzieckiem była zamkniętym. Wrażliwym. Nierozumianym przez rodziców. Opiekowała się rówieśnikami: głodnymi, zawszonymi, odrzuconymi. Obdarowywała ich przyjaźnią. Im bardziej czuła samotność drugiego człowieka, tym ważniejsze było, żeby rozmawiać, być blisko.

Większość naturalnych terapeutów przywraca zdrowie ludziom. Krystyna Wieczorek uzdrawia całe domy i rodziny, nie wyłączając tych ich członków, którzy miauczą, mruczą i merdają ogonami. Od dziecka wiedziała, że będzie niosła pomoc cierpiącym. W rodzinie matki jej uzdrowicielskie uzdolnienia były dziedziczne, a kobiety w niej władały potężną energią. Matka pani Krystyny, Janina Jadwiga Olborska, łączniczka AK w Powstaniu Warszawskim pseudonim „Rzepa”, ranna w biodro i spodziewająca się dziecka uciekła z płonącej Warszawy. Bydlęcym wagonem dojechała do Austrii, gdzie jako więźniarka pracowała przy budowie kolei. Krysię urodziła w szpitalu w Lilienfeld.

Anna Olszewska, mistrzyni bioterapii, od 20 lat pomaga chorym, którzy traktują ją jak ostatnią deskę ratunku. Często zwracają się do niej również o pomoc kobiety, które zwątpiły, że zostaną matkami. Ona zaś uzdrawia i uszczęśliwia. rzydziestoparoletnia Michalina S. przez 12 lat leczyła niepłodność. Małżonkowie stracili już nadzieję, że doczekają się potomka i zaczęli przygotowywać się do adopcji. Po dwóch zabiegach u Anny Olszewskiej kobieta poczuła, że w jej organizmie zachodzą zmiany. Gdy test ciążowy wypadł pozytywnie, nie wierzyła własnym oczom. Powtórny test, badanie ginekologiczne i... radość nie do opisania. Michalina S. jest jedną z kilkunastu kobiet, które dzięki pomocy Anny Olszewskiej urodziły zdrowe dzieci. Bardzo często małżeństwo, wdzięczne za to, co się stało, nadaje później córkom imię uzdrowicielki.

Stara się rozpoznawać, a następnie doprowadzić do uzdrowienia rodzinnych relacji, których źródłem jest przeszłość, a które wywierają wpływ na obecne życie. Najpierw precyzyjnie namierza problem, a potem oczyszcza jego źródło.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak w harmonijnym życiu, tu i teraz przeszkadzają nam obciążenia po przodkach – mówi Robert Grabowski, bioterapeuta, a jednocześnie dyrektor Polskiego Cechu Psychotronicznego w Łodzi. Po czym dodaje nieco enigmatycznie, że Nie wszyscy są w stanie wszystkiego przerobić. Czasami staje się jasne, że za dużo bierzemy na siebie.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions