Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jest pionierem w dziedzinie leczenia dźwiękiem kamertonów, autorem nowej metody muzykoterapii prowadzonej na poziomie komórkowym. Barbara Romanowska nazwała ją Muzykoterapią Dogłębną Komórkową (skrót MDK), wspierając licznymi badaniami obejmującymi techniki pracy z kamertonami oraz głosem.

Metoda, o jakiej mowa, powstała w 2003 roku, a od tego czasu Barbara Romanowska z powodzeniem kształci przyszłych terapeutów dźwiękiem. Uczy jej także wszystkich, którzy po ukończeniu szkoleń sami pomagają sobie w codziennych dolegliwościach za pomocą czystej, wygenerowanej fali dźwiękowej. Od 2004 r. pod egidą Akademii Dźwięku prowadzi kursy na całym świecie oraz gabinet z siedzibą w Gdańsku, gdzie za pomocą różnych częstotliwości kamertonów i stroików medycznych pomaga w ponad 250 przypadkach chorobowych (w tym różnej postaci nowotworów). Korzysta także z wiedzy Tradycyjnej Chińskiej Medycyny (TCM), a pozytywne efekty jej działań obejmują coraz więcej osób.

Od 2003 r. w Polsce i zagranicą przeprowadziła już setki szkoleń. Jej studentami, którym otworzyła oczy i umysły na dźwięk byli między innymi: lekarze homeopaci – dr Nelly Radwanowska - Amejgag (ukończyła kurs we wrześniu 2007 r. i wtedy też postanowiła rozpocząć swą przygodę z dźwiękiem) oraz dr Lidia Lange z Hamburga (aktualnie tłumacz kursów Romanowskiej na kraje niemieckojęzyczne), oligofrenopedagodzy - Lidia Zahorska i Katarzyna Łatacz, czy laryngolog-foniatra, dr Dorota Stefańska i wielu innych lekarzy medycyny różnych specjalizacji. Jej metodę stosują także placówki: Centrum Logopedyczne Apex czy Zespół Dziennych Domów Pomocy w Puławach, a także znani bioterapeuci, masażyści, rehabilitanci i terapeuci - w tym Stanisław Olszewski, o którym pisał w Poczcie healerów polskich w nr. 1 z 2008 r.

W 2010 r. dzięki wybitnym wynikom pracy dr Barbary Romanowskiej Ministerstwo Edukacji Narodowej w Polsce uznało jej metodę. W efekcie czego ukończenie kursu MDK honorowane jest w kraju i zagranicą poprzez zaświadczenie MEN. Co ważne, Akademia Dźwięku Barbary Romanowskiej jest właścicielem nazwy patentu dotyczącego technik MDK, warunkującego kształt kamertonów i program kursu, co nie może być wykorzystywane przez osoby trzecie ani w żaden sposób modyfikowane przez uczestników zajęć jako przyszłych terapeutów, gdyż łamaliby oni prawo (mowa tutaj o ludziach, którzy próbują wykładać metodę pod własnym nazwiskiem bez wiedzy twórcy lub terapeutach nielegitymujących się aktualnym dyplomem). Zastrzeżony patent ma wykluczać błędne użycie kamertonów lub ich złe wykonanie, co mogłoby przynieść szkodę pacjentom lub samej metodzie.

List na Onecie

W liście Mistrz żyjący w ukryciu zamieszczonym na portalu Onet.pl 10 listopada 2011 r. jego autorka, Izabela Chojnowska tak pisze na ten temat:

Chciałabym opowiedzieć o osobie, która nie tylko odmieniła moje życie, ale bohaterem jest na co dzień, co może potwierdzić wiele osób którym pomogła. Dla mnie jest żyjącym w cieniu mistrzem. Dlatego chciałabym, by ludzie ją poznali, a przede wszystkim to co robi, by mogli cieszyć się życiem tak, jak teraz ja. Piszę (…) ten list, ponieważ mam nadzieję, że Pani Barbara Romanowska (z zawodu muzyk), urodzona tego samego dnia i miesiąca co W. A. Mozart, za przełom, którego dokonała, nie zostanie doceniona dopiero po śmierci (jak on), a jeszcze za życia, i o to (…) bardzo proszę.
Od lutego do czerwca 2008 r. borykałam się z narastającym bólem szczęki, zębów, policzków i całej głowy (zapalenie nerwu trójdzielnego). Odwiedzałam po kolei lekarzy internistów, dentystów, laryngologów, otolaryngologów, neurologów, homeopatów, neurochirurgów itd., którzy przepisywali mi jedynie coraz więcej leków przeciwbólowych (potrójne dawki!). Przeszłam też wiele zabiegów, w tym bolesne zastrzyki i blokady, jednak pomimo bardzo silnych leków rwący ból całej prawej strony twarzy stawał się nie do zniesienia. W końcu pojawił się paraliż, problem z mówieniem, jedzeniem, ogromna wrażliwość na dźwięki oraz brak czucia w całym ciele. Załamałam się.

Wtedy ktoś wspomniał mi o muzykoterapii dogłębno-komórkowej. I choć najpierw zareagowałam sceptycznie (bo jak muzyka może kogoś wyleczyć?), kiedy zapoznałam się z tą metodą, nie mogłam uwierzyć w jej efekty. Od pierwszej terapii z każdym dniem było coraz lepiej, aż zupełnie odzyskałam czucie, a następnie mowę i ból odszedł! Co więcej, całkowicie zmieniło mnie to psychicznie. Jestem teraz bardziej odporna na stres, uwierzyłam w siebie i inaczej podchodzę do życia.
Obecnie wiem, że (zawdzięczam) to działaniu wszechstronnej naturalnej fali dźwiękowej, gdyż moja bohaterka (…) dokonała rzeczy wielkiej. Odkryła, że konkretne częstotliwości ukryte w prostym narzędziu - kamertonie - mogą leczyć komórki ludzkie wraz z jednoczesnym przywróceniem równowagi psychicznej. Jej metoda muzykoterapii działającej na bazie komórkowej, jednocześnie oddziałuje na psychikę, leczy ciało, a przede wszystkim podnosi na duchu. I choć moja bohaterka nie jest lekarzem medycyny konwencjonalnej, lecz muzykiem po II fakultetach AM (…), zrezygnowała z własnej kariery muzycznej, by pomagać ludziom. (…) Szkoda, bo pięknie gra i śpiewa, a nawet wydała płytę w USA nominowaną do „Music Awards”. Pomimo to postanowiła poświęcić się dla dobra ludzi. Rozpoczęła naukę medycyny naturalnej (chińskiej) i otrzymała tytuł Doktora Filozofii w Naturopatii oraz zaczęła pisać książki na temat leczenia dźwiękiem, które doczekały się już tłumaczeń na różne języki. Ona sama (…) twierdzi skromnie: „Ja tylko opracowałam potrzebne techniki stymulacji naszego układu odpornościowego. Wyleczenie to zasługa dźwięku i możliwości samoregulacji organizmu ludzkiego, które posiada każdy, a za pomocą dźwięku dostrajamy ciało i psychikę do stanu równowagi”.

I dalej:

Barbara Romanowska nie reklamuje siebie ani metody, którą stworzyła, a która jest „nową gałęzią muzykoterapii operującą na bazie komórkowej”. Prowadzi natomiast wiele szkoleń. Niestety czasem inni, którzy kończą jej kursy, przypisują sobie potem jej osiągnięcia jako własne, korzystając z tego, iż jest mało znana… Dlatego napisałam do Państwa! Proszę o niej mówić! Proszę, otwórzmy się na to, co nowe, bo możemy z tego naprawdę czerpać bezcenne korzyści! Kto wie, czy nie jest to medycyna przyszłości? Prosta i bezbolesna, a nawet przyjemna! Z Edisona, Einsteina czy Mozarta kiedyś się wyśmiewano, choć teraz nie wyobrażamy sobie bez ich odkryć życia.

Nazwali ją: Angel

Barbara Romanowska urodziła się tego samego dnia i miesiąca, co słynny kompozytor Wolfgang Amadeusz Mozart. Z wykształcenia w Polsce jest magistrem Sztuki (ukończyła z wyróżnieniem dwa kierunki na Akademii Muzycznej: wokalistykę oraz kompozycję – aranżację). Nadal pozostaje czynnym muzykiem, co pozwala jej łączyć wykład na temat własnej metody muzykoterapii na bazie komórkowej z koncertami na żywo. Jednak medycyna naturalna, traktowana wcześniej jak hobby, ostatecznie wzięła górę i ostatecznie po odbytych naukach w połączeniu z TCM, jakie pobrała w Stanach Zjednoczonych, w 2008 r. na podstawie opublikowanej tam jednej z własnych książek otrzymała tytuł Doktora Filozofii w Naturopatii (Doctor of Philosophy in Naturopathy).

Począwszy od 2003 r. wydała kilka książek poświęconych leczeniu dźwiękiem, które doczekały się już wydań m.in. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, USA, Czechach i na Słowacji. Stworzyła także muzykę rozpowszechnianą na wielu płytach, która pomaga ludziom przezwyciężać problemy natury psychicznej, a także te wynikające z chorób cywilizacyjnych.
W USA przebywała w latach 2004-2008 r., prowadząc seminaria i warsztaty własną metodą muzykoterapii. Tam też nazwano ją Barbarą Angel (Anioł), gdyż, jak twierdzą ludzie, odmieniła ich życie. Pod tym pseudonimem tworzyła, koncertowała, a także wykładała m.in. w Chicago, Nowym Jorku, Kalifornii, Georgii i na Hawajach oraz w Cleveland.
Udzieliła też licznych wywiadów w amerykańskich rozgłośniach radiowych i telewizyjnych, a jej płyta God let me change the world (Panie pozwól mi zmienić świat), wydana na rynku amerykańskim, otrzymała w 2007 r. podwójną nominację do En Sound Music Awards. Natomiast w 2006 r. Barbara Romanowska została uhonorowana wyróżnienie na międzynarodowym konkursie kompozytorskim w Neshville (International Songwriting Competition), na którym oceniono 15.000 utworów zgłoszonych z 88 krajów.
Od 2009 r. mieszka w Gdańsku (tu znajduje się siedziba jej Akademii Dźwięku), gdzie prowadzi kursy, szkolenia, koncertuje i występuje z wykładami na konferencjach psychologicznych, psychoonkologicznych, imprezach charytatywnych oraz wspomagających pracę wielu fundacji. By pomóc potrzebującym, często rezygnuje z honorarium. Umożliwiła także ukończenie jej kursów wielu osobom bezrobotnym, gdyż Akademia Dźwięku w 2009 r. otrzymała status placówki szkoleniowej wpisanej do rejestru Urzędu Pracy w Gdańsku.

Naturalny instrument

Oddajmy w tym miejscu głos samej Barbarze Romanowskiej.

Akademię Dźwięku – wspomina – założyłam w 2004 r. po opracowaniu metody Muzykoterapii Dogłębnej-Komórkowej, kierując się przede wszystkim dobrem ludzi - ich zdrowiem i potrzebami oraz fachową wiedzą w dziedzinie muzyki, popartą wieloletnimi studiami dotyczącymi praw dźwięku - w tym wibracji jako częstotliwości wynikającej z praw fizyki. Jako współwłaściciel firmy fonograficznej i producent muzyczny pracujący kilka lat z dźwiękiem w studio nagrań, utwierdziłam się w przekonaniu, iż wibracja nie tylko posiada siłę znaną nam z muzykoterapii tradycyjnej, ale oddziałuje na głębszym poziomie, na komórki ludzkie. Potrafi uzdrawiać ludzi z chorób, co czasem działo się na moich oczach w trakcie sesji nagraniowych. Kiedy bowiem wokalista nie mógł np. wydobyć z siebie głosu z powodu choroby, dzięki moim wskazówkom po chwili mógł śpiewać jak nigdy dotąd! To dało mi podstawę do tego, by podjąć próbę stworzenia leku na miarę XXI wieku. Chodzi o naturalną falę dźwiękową oddziałującą bezpośrednio na ciało fizyczne, a jednocześnie angażującą psychikę. Dodam przy tym, że użyty właściwie dźwięk pozytywnie (i silnie) działa na człowieka niejako na poziomach istnienia. Po pierwsze, na ciało (gdyż dzięki podanej wibracji komórki ludzkie nabierają intensywnego koloru - wzrasta hemoglobina krwi, rozpada się komórka nowotworowa, a komórki chore dostrajają się do odkreślonych częstotliwości zdrowia – balansu, uzdrawiając się w ten sposób). Po drugie, dochodzi tu do oddziaływania na umysł (odpowiednia fala dźwiękowa w bardzo szybki sposób rozluźnia, uspokaja i relaksuje). Wreszcie po trzecie, chodzi o sferę szeroko pojętego ducha, gdyż dźwięk uwrażliwia, wywołuje przyjemne stany emocjonalne, daje uczucie radości, szczęścia, wolności itp.