W domu Wojciecha Biernata w Śmiglu pod Poznaniem rzadko ktoś chorował, a jeśli tak się stało, jego dziadek leczył wszystkich ziołami. Nic więc dziwnego, że przyszły zielarz i fitoterapeuta już jako dziecko zainteresował się cudownymi roślinami


Aleksandra Zdrojewska, NŚ 5/2018

– Mam w pamięci wspaniałe kolorowe łąki usypane ziołami, sznury suszącej się na strychu lipy, rumianku, czarciego ziela, mięty, kwiatów bzu czarnego, i wiele innych roślin tak przydatnych w domowych kuracjach – wspomina Wojciech Biernat. – Każdy las, mniejsza, czy też większa łąka były jak apteczna szafa wypełnione przeróżnymi naturalnymi lekami. Dziadek (Antoni Vogt, były powstaniec wielkopolski – przyp. autorki) zbierał zioła na przeróżne dolegliwości, więc, chcąc nie chcąc, przy nim uczyłem się przy nim rozpoznawać rośliny i ich znaczenie zdrowotne. W naszym domu na strychu było tak dużo ususzonych ziół, że wystarczało dla wszystkich potrzebujących z okolicznych wsi.

Te czasy minęły bezpowrotnie, gdy Wojtek przeniósł się do miasta, gdzie skończył studia humanistyczne. A pod koniec lat siedemdziesiątych poznał ojca Andrzeja Czesława Klimuszkę. Po tym spotkaniu zainteresowanie leczniczymi roślinami odżyło w nim z nową siłą. Szybko zostawił wyuczoną pracę zawodową i poświęcił się zielarstwu. Skończył również w ówczesnym Instytucie Roślin i Przetworów Zielarskich w Poznaniu kursy towaroznawstwa zielarskiego i prowadzenia sklepu o takim profilu.

Z biegiem lat przekonał się, jak ogromne jest zapotrzebowanie na wiedzę o naturalnych sposobach leczenia. Zaczął więc sam organizować wykłady na te tematy. Po zawarciu małżeństwa zamieszkał z żoną w Gdańsku, gdzie otworzył działający do dziś sklep zielarski na tamtejszej Zaspie.

– Moim pierwszym nauczycielem ziołolecznictwa był oczywiście dziadek, a potem, gdy już na poważnie zawodowo zająłem się tą dziedziną, zetknąłem się z wieloma wybitnymi fitoterapeutami, między innymi Eligiuszem Kozłowskim, który był w tym czasie bardzo znany. Zorganizowałem wówczas spotkanie z nim w świetlicy Domu Kultury w Gdańsku-Nowym Porcie.

Ludzi przyszło tyle, że nie można było zamknąć drzwi.

Współpracowaliśmy wiele lat, wspólnie dobieraliśmy zioła i tworzyliśmy całą gamę ich zestawów na różne schorzenia. Tak było aż do śmierci tego wspaniałego zielarza – wspomina healer.

W 1989 roku założył ze znajomymi Nadmorskie Stowarzyszenie Środowiskowe. Jedną z jego form działalności było organizowanie wczasów zdrowotnych w ośrodku, gdzie Eligiusz  Kozłowski dobierał i zapisywał kuracjuszom zioła, a obsługa zaparzała je i podawała przed posiłkami.

Od wielu lat Wojciech Biernat nie tylko dobiera kuracje ziołowe, ale też często jeździ z wykładami o ziołolecznictwie oraz poradami po całej Polsce. Lata pracy z ziołami pozwoliły mu na wykształcenie w sobie swoistego instynktu poznawczego. Jak mawia, poznał prawie wszystkie tajemnice działania roślin oraz zachowania się ziół w mieszankach. Wiedzę tę wspomaga radiestezją, która przydaje się, że gdy nie jest do końca pewien, co do wyboru mieszanki dla pacjenta. Wspomaga się wahadełkiem.

Jest kontynuatorem szkoły i tradycji Ojca Andrzeja Czesława Klimuszki. W 2000 roku uhonorowano go medalem Promień Nadziei” przyznawanym przez Poradnik Uzdrawiacza. Kilkukrotnie został również wybrany przez czytelników czasopism związanych z naturoterapią.Zielarzem Roku

Przez 40 lat pracy uzdrowił z najróżniejszych schorzeń tysiące ludzi. Z wykładami dociera nawet do małych miast i wsi. Przyjmuje nie tylko w Gdańsku, ale i w Szczecinie, Zgierzu, Kielcach, Zawierciu, Chełmie, Jedlni Letnisko (koło Radomia) – czyli w wielu miastach Polski. Wszędzie ludzie mają podobne problemy.

 

wojciechbiernatzielarz

Wojciech Biernat przed 15 laty, kiedy autorka publikacji po raz pierwszy skorzystała z wiedzy zielarza (z pozytywnym rezultatem)

Największą krzywdę wyrządziła nam cywilizacja. Te wszystkie konserwanty do potraw zrujnowały nasze systemy pokarmowe, wydalnicze i krwionośne – uważa zielarz, który w jednej ze swoich publikacji w periodyku zielarskim pisze m.in.:

Powszechnie wiadomo, że przy masowej produkcji żywności muszą być do niej dodawane substancje, które wydłużą jej świeżość i żywotność, by mogła przetrwać okres magazynowania, transportu i przeleżeć ileś dni w sklepie, zanim zostanie sprzedana. Przez cały czas musi wyglądać apetycznie i zachęcać do kupna, więc dodaje się substancje poprawiające estetykę i kolory. Musi być smaczna, więc wykorzystuje się dodatki smakowe, musi być jędrna, więc daje się dodatki ujędrniające i spulchniające, musi zachęcająco pachnieć, więc dodaje się substancje zapachowe, musi błyszczeć, więc dodaje się składniki glazurujące itd. Obecnie stosuje się ponad 3 tysiące różnych dodatków do żywności. Aby mogły być one wyprodukowane, powstały specjalistyczne fabryki, które zajmują się tylko ich wytwarzaniem. Ośrodki żywieniowe obliczyły, że w ciągu jednego roku człowiek może wprowadzić do swojego organizmu razem z pożywieniem nawet do 6 kg przeróżnych dodatków typu E. Większość z nich nie została sprawdzona pod kątem długoterminowego oddziaływania na ludzkie organizmy. Nie przebadano również, jakie mogą mieć właściwości w połączeniu z innymi związkami, z którymi zazwyczaj występują, lub z lekami stosowanymi przez konsumentów itp. Negatywne działanie wielu związków może się w organizmie kumulować. Czasem jest tak, że nawet nieszkodliwe dodatki naturalne w połączeniu z tymi syntetycznymi mogą stać się niebezpieczne.

Trzeba zatem staranniej przyglądać się kupowanej żywności, bacznie śledzić skład zawartości opakowania i wybierać produkty mające najmniej różnego rodzaju dodatków balastowych. Podstawą naszego wyżywienia powinny być potrawy przygotowywane ze świeżych składników, możliwie urozmaicone. Dobrą praktyką będzie częstsze zaopatrywanie się w wyroby gospodarstw ekologicznych posiadających „znak zdrowej żywności”. Są one uprawiane na naturalnych nawozach, a w trakcie ich wegetacji nie używa się chemicznych środków ochrony roślin.

Co do antybiotyków, Wojciech Biernat uważa, że, choć są skuteczne w walce z bakteriami, znacznie osłabiają zdolność organizmu do naturalnej samoobrony. Nieustannie od lat przychodzą do niego matki z dziećmi, które zapadają na przeziębienia, anginy, zapalenia płuc i alergie. Najczęstszym tego powodem jest właśnie

wyjałowienie organizmu przez antybiotyki.

Zaleca wówczas mieszanki ziołowe wspomagające układ immunologiczny.

Namawia do szczególnej dbałości o wątrobę. Najczęściej bowiem bagatelizujemy sygnały o niedomaganiu tego ważnego organu. Przypominamy sobie o nim po sutych przyjęciach, nadmiarze alkoholu, świętach. Zazwyczaj sięgamy wówczas do domowej apteczki w poszukiwaniu raphacholinu, sylimarolu itp. W ziołolecznictwie natomiast w takich sytuacjach podaje się wyciągi ziołowe czy też inne specyfiki roślinne, zawierające całe bogactwo związków organicznych i nieorganicznych, niezbędnych do przywrócenia równowagi czynnościowej w organizmie. Leki roślinne ułatwiają proces odtruwania wątroby, mają właściwości moczopędne, przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i nierzadko przeciwwirusowe, wzmagają przepływ żółci i zwiększają jej wytwarzanie, łagodzą stany skurczowe w obrębie dróg żółciowych. Pobudzają też czynności trawienne, regulując ilość i dopływ soku żołądkowego oraz prawidłową perystaltykę jelit.

– Dlatego przy najdrobniejszych oznakach dolegliwości wątroby podejmujmy kurację ziołami, które nie niosą za sobą negatywnych skutków, a są bardzo skuteczne – uważa healer.

W zasadzie nie ma jednostki chorobowej, którą Wojciech Biernat przez 40 lat pracy by się nie zajął. Tematyka jego porad jest bardzo zróżnicowana, m.in.: miażdżyca, cholesterol, alkoholizm, stany zapalne błon śluzowych, nowotwory, zatory i zakrzepy, osteoporoza, borelioza, tarczyca (nadczynność, niedoczynność), niestrawność i wzdęcia, rak żołądka, schorzenia trzustki, tzw. węzeł wartowniczy, wyczerpanie nerwowe, zapalenie jelit, ucha, oskrzeli i płuc, zakażenia układu moczowego, sezonowe dolegliwości zdrowotne, półpasiec i opryszczka, niepłodność, schorzenia jelita grubego i odbytu, choroby dziecięce, oparzenia, a nawet sepsa. Zioła są też niezastąpione w leczeniu chorób skórnych: trądziku, liszaju, łuszczycy i bielactwa.

Najwięcej podziękowań zielarz otrzymuje od pacjentów, których uwolnił od schorzeń układu krążenia i serca, cierpień wywołanych prostatą, wrzodami żołądka i dwunastnicy, dolegliwościach pęcherza moczowego i hemoroidach, a ostatnio – także od osób z nieoperacyjnym rakiem żołądka, jakim pomogły kuracje mieszankami ziołowymi.

Jedna z pacjentek, pani Agnieszka cierpiała na wyjałowienie z flory bakteryjnej wskutek leczenia antybiotykami paciorkowca w gardle. Po leczeniu wciąż zapadała na anginy i przeziębienia. Do tego dołączyły się kłopoty z żołądkiem.

- Zaleciłem jej specjalną mieszankę ziołową osłaniającą przewód pokarmowy i powodującą wzmocnienie układu immunologicznego. Po miesiącu kuracji wszystkie problemy zdrowotne zniknęły. Przychodził też do mnie pan Grzegorz, który wstydził się latem pójść na plażę, gdyż całą skórę miał pokrytą łuszczącymi się plamami. Była to jedna z odmian łuszczycy, w której szczególnie skuteczne są pewne odmiany mieszanek. Po dwóch miesiącach picia ziół zniknął powód do kompleksów, a mężczyzna jedynie od czasu do czasu ponawia kurację, by problem nie wrócił.

biernatzielarz

Podczas spotkania z pacjentem

W życiu każdego z nas jest okres, że żyjemy beztrosko, nie myśląc o tym, jakie skutki przyniesie w przyszłości złe odżywianie, nadmiernie stosowanie używek, zarwane noce. To jest właśnie młodość J. Czas ten jednak niepostrzeżenie mija i zaczynają dokuczać nam mniejsze albo większe dolegliwości, przy czym są one coraz częstsze. Zaczynamy się wtedy martwić o zdrowie, bardziej interesować się swoim organizmem, dbać o dietę. Gdy zaś to nie pomaga, idziemy do lekarza.

– Zanim jednak zdecydujemy się na ostateczność, jaką są leki chemiczne, warto sięgnąć do ziół – mówi Wojciech Biernat, który każdemu pacjentowi pozostawia wybór co do możliwości samodzielnego skomponowania mieszanki według jego receptur. Oznacza to, że możemy albo sami sobie kupić polecane przez zielarza zioła i je wymieszać, albo skorzystać z jego gotowych już mieszanek.

W swoich kuracjach stosuje około

120 mieszanek ziołowych

do użytku wewnętrznego oraz kilkadziesiąt do okładów, przemywań, nasiadówek, kąpieli i płukań. Wśród nich jest kilkanaście wykorzystywanych przy wysokim wskaźniku OB w krwi, wczesnych stadiach chorób nowotworowych i ich profilaktyce. Są też zestawy osłaniające przy chemioterapii i długotrwałych leczeniach szpitalnych, a także pomocne w ostrych i przewlekłych zakażeniach.

Wojciech Biernat stale publikuje swoje receptury oraz artykuły zielarskie w Poradniku Uzdrawiacza, z którym jest związany od wielu lat.

– Często po artykułach Wojciecha Biernata otrzymujemy pytania, dlaczego w mieszankach, które zaleca zielarz, należy mieszać tak dużo roślin, 10 albo nawet 20 – mówi redaktor naczelny Poradnika, Stanisław Leśny. – Zdaniem wielu czytelników nie jest to wygodne, gdyż ziół tych trzeba szukać w różnych sklepach i aptekach, potem je mieszać, parzyć itp. Zielarz odpowiada na to, że dzięki zmieszaniu licznych ziół w leku jest dużo bodźców, które skuteczniej zwalczając chorobę. Jego bliski współpracownik Eligiusz Kozłowski mawiał, że do skutecznego leczenia nie wystarczy stosować jednej mieszanki, ale ich zestaw.

Wojciech Biernat prowadzi sklep zielarski, w którym dostępnych jest (także wysyłkowo) wiele niedrogich gotowych „Mieszanek Wojciecha” na różne choroby. Dzięki temu odpada konieczność poszukiwania i mieszania ziół.

____________________________________

 

Z Wojciechem Biernatem można skontaktować się poprzez mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub telefonicznie: 601 620 349 (najlepiej po 20-ej). Strona internetowa: www.zielarz.info. Można znaleźć tam miejscowości i terminy, gdzie zielarz udziela porad w doborze kuracji ziołowych. Tym, którzy nie są w stanie do niego dotrzeć osobiście, może przesłać kurację (zestaw mieszanek) pocztą.

Adresy kontaktowe:

  • Gdańsk (w każdą środę): tel. 601 620 349
  • Jedlnia Letnisko k. Radomia (raz w miesiącu): tel. 48 322 13 53 lub 601 620 349
  • Szczecin (raz w miesiącu): tel. 605 408 729 lub 601 620 349
  • Zgierz i okolice Łodzi (raz w miesiącu): tel. 601 620 349
  • Zawiercie (raz w miesiącu): tel. 502 086 895 lub 600 248 149
  • Chełm Lubelski (co drugi miesiąc): tel. 506 422 521 lub 601 620 349
  • Kielce (co dwa miesiące): tel: 601 620 349

 

 
 
Joomla Extensions