Stosuje całą gamę metod uzdrawiania, ale za ich ukoronowanie uważa hipnoterapię. Podane w transie sugestie leczą i ciało i psychikę. Poddają się im takie schorzenia, jak dychawica oskrzelowa, niektóre choroby układu pokarmowego, nietrzymanie moczu, zaparcia, nadciśnienie, szumy w uszach, częstoskurcz napadowy serca, bóle stawowe, mięśniowe migreny i neuralgie. Jednak najwięcej pacjentów Ryszarda Legenzy skarży się na depresje, stany lękowe, nałogi, otyłość i brak harmonii w związkach


Maria Rojek,  8/2017

Poznański uzdrowiciel, który jest m.in. przewodniczącym Wielkopolskiego Stowarzyszenia Terapii Naturalnej, traktuje chorego jak partnera. Zanim podejmie decyzję o rozpoczęciu terapii, przeprowadza godzinną lub dłuższą rozmowę, w trakcie której rozpoznaje problemy zdrowotne. Gdy uzna, że będzie w stanie pomóc, ustalają termin wizyty.

Skuteczność oddziaływania leczniczego trafnej sugestii wynosi 70 procent. Tak wysokiego wskaźnika nie uzyskuje nawet najlepiej dobrany lek. Aby jednak afirmacje uruchomiły mechanizmy samouzdrawiania i przywróciły radość życia, muszą uwzględnić indywidualne potrzeby chorego. Przed terapeutą chętnie otwierają dusze zwłaszcza panie. W trakcie długiej, szczerej rozmowy healer często dowiaduje się więcej o kobiecie, niż mąż, z którym od wielu lat dzieli ona stół i łoże. Ze swej strony Ryszard Legenza ubolewa, że mężczyźni często traktują partnerki życiowe jak roboty, nie interesując się ich wewnętrznymi przeżyciami i potrzebami.

Opracował zestaw pytań, na które odpowiada osoba szukająca pomocy. Dzięki temu uzyskuje informacje na temat tego, czy pacjent korzystał z medycyny naturalnej, a jeśli tak, z jakim skutkiem, jakie są jego marzenia, i co chciałby zmienić w swoim życiu? Czy ma kłopoty finansowe? W jakim miejscu czuje się bezpiecznie? Komu jest potrzebny? Klient musi dokonać oceny swoich emocji w skali od 1 do 10, a dotyczy to m.in. poczucia wyobcowania, winy, doznania krzywdy, porażki.

Terapeuta chce się np. dowiedzieć, jakie uczucia przeżywa pacjent na cmentarzu, czy ktoś będzie go oczekiwał po drugiej stronie? Kolejne pytania dotyczą zaburzeń snu, oceny świata (w skali 1:10), a także autorytetu. Również tematów, jakie chciałby poruszyć w rozmowie z człowiekiem, którego najwyżej ceni. Istotną rolę odgrywają też źródła, z których dana osoba czerpie informacje. Inną mentalność mają słuchacze Radia Maryja, a zgoła odmienną fani stacji TVN.

Zestaw pytań jest ciągle wzbogacany. W przypadku osoby chorej np. na raka potrzebna jest rozległa wiedza, aby dotrzeć do jej podświadomości i tam odnaleźć przyczynę, która wywołała proces nowotworowy. Już sama rozmowa jest sugestią, rodzajem białej hipnozy. Za ten wstęp do terapii poznański healer nie pobiera honorarium.

Likwidowanie przyczyn chorób

Zanim Ryszard Legenza przystąpi do terapii, bada przepływ energii w organizmie chorego na komputerowym urządzeniu diagnostycznym, skonstruowanym przez Yoshio Nakataniego. Dzięki temu testowi wykrywa wczesne stadia naruszenia równowagi energetycznej i przywraca w organizmie homeostazę.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że zaburzenia są wywoływane emocjami, które nie zostały rozładowane. Choć najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy, tkwią one w naszej podświadomości. Z każdą, zarówno pozytywną, jak i negatywną emocją związany jest określony obraz, który ją wywołał. Osoba, poddająca się transowi hipnotycznemu ogląda go, a następnie wymazuje – i wprowadza nowe skojarzenie, niewywołujące negatywnych doznań. W trakcie terapii hipnoterapeuta zaprasza pacjenta do kina, gdzie na panoramicznym ekranie obejrzy on film ze swojego życia. Podczas projekcji widz kasuje przykre epizody, a na ich miejsce wprowadza nową, satysfakcjonującą wersję wydarzeń.

ryszardlegenza1

Podane w hipnozie sugestie leczą ciało i psychikę. Ryszard Legenza przeglądający dokumentację chorego

Podświadomość wierzy na słowo, nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości. Tuż przed zaśnięciem albo na chwilę przed przebudzeniem pojawia się taki moment, że umysł nie odczuwa żadnych ograniczeń. Wtedy właśnie, w stanie alfa, możliwe jest wprowadzanie radykalnych zmian. Sprawia to, że hipnoza odmienia życie.

Szanse na powrót do zdrowia daje szczególnie głęboki stan hipnotyczny. Gdy mózg pracuje na częstotliwości 4-8 Hz, czyli w stanie theta, można wyeliminować utajone emocje, wywołujące zaburzenia w funkcjonowaniu ciała i psychiki. Jednak w najgłębszy trans wchodzi tylko 40 procent ludzkiej populacji.

W razie potrzeby mój rozmówca poprzedza seans masażem relaksacyjnym. Dla uaktywnienia kanałów energetycznych stosuje elektropunkturę, terapię kryształami, a gdy to konieczne, także czaszkowo - krzyżową. Przed przystąpieniem do wspomnianych zabiegów pacjent wyraża zgodę na ich przeprowadzenie.

Może też wybrać seans na łóżku pod specjalną lampą, gdzie kąpiel w podczerwieni zredukuje zmarszczki, uelastyczni skórę i pomoże oczyścić ją z toksyn. Kto woli pozostać w fotelu, rozsiądzie się w nim wygodnie, wpatrując się w płomień kominka.

Gdy zaśnie, zagłówek opuści się automatycznie, a podnóżek uniesie, aby śpiący relaksował się w pozycji półleżącej.

Wspomnienia wiejskiego lekarza

Ryszard Legenza przez wiele lat prowadził dużą firmę leczenia domów. Przy pomocy georadaru badał podłoże i ściany budynku, a zestaw mierników pozwalał określić stopień zawilgocenia oraz wykrywał obecność grzybów i pleśni. Zdając sobie sprawę z tego, jak istotny wpływ na zdrowie wywiera geopatia w miejscu zamieszkania, terapeuta zawsze sprawdza zagrożenia w domu chorego i w razie potrzeby instaluje tam odpromienniki.

Podczas jednej z inspekcji zainteresował się medycyną naturalną i poszedł na pierwszy kurs hipnozy. Jednak prawdziwego przełomu w jego życiu dokonała książka, w której wiejski lekarz opisywał swoje pierwsze doświadczenia zawodowe. Znalazł tam przykład skuteczności oddziaływania sugestii.

Syn i zięć przyprowadzili mianowicie do gabinetu lekarskiego ojca w stanie krańcowego wyczerpania sił fizycznych. Starszy mężczyzna nie mógł niczego zjeść, wymiotował nawet herbatę. W szpitalu dożywiano go kroplówką, w domu nie miał takiego luksusu. W oczy zaglądała mu głodowa śmierć. Kiedy lekarz i pacjent pozostali sam na sam, młody medyk wyznał, że jest synem bioterapeuty i zna na tę chorobę specjalną kurację, niestety nielegalną. W najgłębszej tajemnicy – tak opowiadał wiejski lekarz – gospodarz musi zarżnąć o północy czarną kurę, zakreślić na ziemi krąg, stanąć pośrodku, a krwią ptaka skropić obwód magicznego koła. Następnie żona powinna ugotować z tej kury rosół, ale jej samej nie wolno spróbować potrawy, przyprawy powinna dodać na oko. Gdy zupa będzie gotowa, chory spożyje ją sam, z nikim się nie dzieląc.

W trakcie następnej wizyty lekarz spytał, jak smakował rosół i dowiedział się, że pacjent zjadł też kurę, ze smakiem oblizując kości. – I co teraz robimy, panie doktorze? – padło pytanie. –Nic, jest pan już zdrowy – usłyszał odpowiedź.

Od tamtej pory, tj. od 1972 roku, Ryszard Legenza zaczął przygotowywać się do pracy uzdrowiciela. W swoim laptopie ma 800 książek z dziedziny medycyny naturalnej i traktatów medycznych, a jego papierowa biblioteka liczy 500 pozycji. Ukończył różne kursy: od bioterapii poczynając, poprzez masaż, a na hipnozie kończąc. Nie przecenia jednak wiedzy, którą na nich zdobył. Uważa, że takie szkolenia rozbudzają zainteresowanie tylko jedną, konkretną dziedziną, czy metodą uzdrawiania.

Przez cały czas pogłębia wiedzę i doskonali swoje umiejętności. Każdego chorego traktuje jak partnera, informuje o specyfice zabiegu. Stara się też rozbudzić zainteresowanie np. radiestezją, obdarowując pacjenta książką Świat wahadełek. Z kolei osoby religijne otrzymują w prezencie Nowy Testament na kasecie z zaleceniem, by słuchały słów Pisma Św. za kierownicą. Wszak wiara uzdrawia. Dla swoich pacjentów sprowadza zza oceanu leki homeopatyczne; w razie potrzeby dostają też za darmo specjalnie przygotowane przez healera zestawy ziół. Uzdrawianie jest dla Ryszarda Legenzy pasją, a chory to dla niego zabłąkana istota, której trzeba wybić chorobę z głowy.

Od neurologa do psychiatry

Taką drogę przechodzą niektóre pacjentki. Gdy nie pomogą im specjaliści, trafiają do zacisznego gabinetu pana Ryszarda w Poznaniu.

30-letnią Mariolę przywiózł na terapię ojciec, mąż się nie pofatygował. Kobieta nagle, nie wiadomo dlaczego, straciła głos. Gdy usiłowała wydusić z siebie jakieś słowo, z gardła dobywało się charczenie. Zapisane przez psychiatrę środki uspokajające nie pomagały. Przed seansem zanotowała na kartce, że nie życzy sobie, aby dotykano jej ciała. Po kilku spotkaniach z Ryszardem Legenzą niemowa odzyskała dawną elokwencję. – Jutro wracam do pracy, muszę upiec tort dla koleżanek – oświadczyła na zakończenie terapii.

ryszardlegenza2

Przewodniczący Wielkopolskiego Stowarzyszenia Terapii Naturalnej prowadzi kartoteki swoich klientów

Innym razem do gabinetu weszło młode małżeństwo, oboje milczeli jak zaklęci. Indagowani przez healera wyjaśnili, że to wstyd zakneblował im usta. Ponieważ problem dotyczył żony, pan Ryszard poprosił męża, aby poczekał w bibliotece. Gdy kobieta została sam na sam z hipnoterapeutą, wyznała, że przed rokiem uprowadziło ją UFO. Od tamtej pory ciągle słyszy głosy w głowie; na pewno wszczepili jej chip.

Terapeuta zauważył, że pacjentka bardzo się męczy. Wyznała, że odechciewa się jej żyć, zwłaszcza że nie są w stanie jej pomóc farmaceutyki.

Po seansie uzdrowiciel stwierdził, iż czuje się rozczarowany, że kobieta nie zauważyła, że głosy zamilkły. – Tym razem je zablokowałem, a na następnym spotkaniu usunę chip, ale uprzedzam, że to trochę zaboli.

Podczas kolejnego seansu lekko uszczypnął skórę pacjentki na skroni, ona zaś rozpromieniła się. Z łóżka wstała lekka, uśmiechnięta, uwolniona od prześladującego ją koszmaru.

Niedoszłe samobójczynie

Jest zaskoczony tym, jak wiele osób ma myśli samobójcze. Np. dwie poznańskie nastolatki zaplanowały samobójstwo zbiorowe. Jedna wyskoczyła z trzeciego pietra i połamała kości. Druga, nękana przez halucynacje i stany lękowe, trafiła do jego gabinetu. Wyznała, że na co dzień czuje się jak w klatce, m.in. przerażała ją perspektywa przebywania w szkole przez dwa dni w tygodniu od 8 do 20-tej.

Podczas wstępnej rozmowy hipnoterapeuta odkrył, że Marysia, aby poczuć się bezpiecznie i odzyskać równowagę ducha, potrzebuje amuletu. Kiedy znalazła się w transie, uzdrowiciel podłożył kamienne jajko. Pod wpływem sugestii pacjentka odkopała ten amulet w ciepłym piasku plaży, na którym wygrzewała się na łóżku pod lampą. Dziewczynie pomogły też zapewnienia uzdrowiciela, że o określonej porze skoncentruje na niej uwagę, przesyłając swoją energię.

Anna, czterdziestolatka, uznała samobójstwo za najlepsze wyjście z kłopotów rodzinnych i finansowych. Wiedziała, że hipnoza może jej pomóc, ale obawiała się, że i tym razem nie zaśnie. Wcześniej dwóch hipnotyzerów pracując z nią poniosło porażkę, gdyż żaden nie potrafił wprowadzić jej w trans. Dzięki sugestiom Ryszarda Legenzy zrozumiała, że musi żyć i nie wolno jej krzywdzić męża i dziecka. Wreszcie zdołała się zrelaksować i odpocząć, czego bardzo potrzebowała. W rozmowie healer podpowiedział jej też, jak rozwiązać problemy biznesowe.

Uzdrowienie z aniołem w tle

Para lekarzy przywiozła na terapię matkę, która co rusz zapadała na poważne schorzenia. Od dłuższego czasu wędrowała po oddziałach szpitala, w którym pracowały jej dzieci, co spotkało się z dezaprobatą dyrekcji placówki. W odpowiedzi na pytanie: – Czy ktoś się tobą opiekuje?, seniorka wyznała, że pomaga jej Anioł Stróż.

W transie hipnoterapeuta polecił, aby podała rękę aniołowi. Po chwili pacjentka pochwyciła jego dłoń, a wtedy mój rozmówca poczuł takie osłabienie, że musiał oprzeć się o ścianę. Kobieta z pełnią wiary oddała Aniołowi wszystkie swoje stresy i cierpienia. Obudziła się radosna, pełna energii.

Hipnoza na bezsenność i stres

Sześćdziesięcioletni dyrektor skarżył się, że od dwóch lat sypia od półtorej do dwóch godzin na dobę. Kładzie się spać o pierwszej w nocy, a budzi przed trzecią – i już nie może zasnąć. W rezultacie trudno mu się skupić w pracy, czuje się wiecznie zmęczony, wyczerpany. Na terapię przyjechał w towarzystwie żony, córki i wnuczki.

Po seansie pan Ryszard powiedział: dziś kładziesz się spać o 22-giej. Za tydzień klient przyjechał sam, i wyznał, że po pierwszym spotkaniu spał bez przerwy 12 godzin. Aby utrwalić efekty umówił się na pięć kolejnych piątków.

ryszardlegenza3

W czytelni - poczekalni stoi lampa służąca do dezynfekcji łóżka do hipnoterapii

Studentka, kończąca studia medyczne, nagle straciła pamięć. Momentalnie zapominała to, czego się nauczyła, a czekały ją ważne egzaminy. Na domiar złego zatrzymał się u niej okres. Matka – wykładowca na Akademii Medycznej i siostra - lekarka nie były w stanie jej pomóc, z problemem nie uporał się też szwagier – psychiatra.

Pierwsza sesja psychoanalizy w hipnozie trwała cztery godziny. Zaniepokojona matka dziewczyny próbowała dobijać się do gabinetu, bo sądziła, że hipnotyzer nie potrafi wybudzić jej córki z transu. Tymczasem ta akurat pacjentka potrzebowała więcej czasu, by wrócić do stanu równowagi.

Na następne spotkanie healer kazał przynieść podpaski higieniczne, które rzeczywiście okazały się potrzebne. Niestety rodzinne konsylium medyczne, które przeanalizowało ten przypadek, nie wyciągnęło z tego żadnych konstruktywnych wniosków.

Anna miała ukończone studia, ale w firmie zagranicznej, w której chciała się zatrudnić, przeprowadzano dodatkowy egzamin podyplomowy. W komisji zasiadała Elwira, która tak stresowała Anię, że ta zapominała nawet swojego nazwiska.

Uzdrowiciel zaaranżował wspomniany egzamin w transie hipnotycznym, jakiemu została poddana kandydatka do pracy. W jego trakcie świetnie sobie poradziła, a na końcu pogratulował jej sukcesu. Na następnym seansie hipnoterapeuta spytał, na jakie pytania chciałaby odpowiadać. I zapewnił, że te właśnie zada jej komisja. Później okazało się, że egzamin w realu przebiegał dokładnie tak, jak w hipnotycznym śnie, a klientka dostała wymarzone pytania. Tak naprawdę znała odpowiedzi na wszystkie, gdyż była doskonale przygotowana.

Kłopoty młodych pacjentów

Najmłodszy, siedmioletni chłopiec nie mógł wydobyć z siebie w szkole głosu. Swobodnie rozmawiał tylko z matką, obecność nauczycielki i innych dzieci stresowała go tak bardzo, że odbierała mu mowę. Podczas sesji malec uczył mówić swojego… pluszowego misia. W roli nauczyciela nabrał pewności siebie i uporał się z problemem.

Do gabinetu trafił też Kamil, wątły dwunastolatek, który nie chciał zjeść niczego pożywnego. Sugestie sprawiły, ze zasmakował w szpinaku, wątróbce i śledziach.

Zdaniem Ryszarda Legenzy hipnoza bywa bardzo pomocna w kształtowaniu zdrowych nawyków żywieniowych. M.in. odnotował duże sukcesy w zwalczaniu otyłości, gdyż seanse powoli, ale systematycznie zmniejszają apetyt, czemu towarzyszy stopniowy spadek wagi ciała.

Zostało mi pięć lat życia…

Tak podczas wizyty u poznańskiego healera oświadczył na wstępie pewien 65-letni przedsiębiorca. Mężczyzna był zdruzgotany. Właśnie zamierzał przejść na emeryturę i wreszcie cieszyć się urokami życia, gdy usłyszał diagnozę: czerwienica. W internecie znalazł informację, że choroba ta prowadzi do śmiertelnego zejścia po pięciu latach. Objawia się nadprodukcją krwinek, powodującą nadmierną gęstość krwi, a choremu w tej sytuacji grożą niebezpieczne zatory i udary.

Pan Ryszard uspokoił zdesperowanego klienta, zapewniając, że sam żyje z tą chorobą już 23 lata i nie zamierza przenosić się na tamten świat. Przed przykrymi konsekwencjami chroni go okresowe, systematyczne oddawanie krwi. Gdy jednak pacjent uwierzy w to, co przeczytał, jest w stanie sam zaprogramować sobie śmierć w naukowo uzasadnionym terminie.

Szaman, prognozujący śmierć, tak naprawdę sprowadza ją swoją sugestią. Natomiast placebo, podane z wiarą i silną pozytywną sugestią, czyni cuda. Organizm trzeba ukierunkować, a gdy się to uda, zamknie nowotwór w torbieli i go zasuszy. Chirurdzy spotykali się z takimi przypadkami.

Jeśli jednak lekarz zapisuje lekarstwo jakby od niechcenia, z wyrazem znudzenia na twarzy, nawet najlepiej dobrany specyfik może nie tylko nie przynieść poprawy stanu zdrowia, lecz nawet zamienić się w szkodliwe nocebo. Tylko dlatego, że pacjent nie wierzy w jego skuteczność.

Walka z uzależnieniami

Wymaga dotarcia do podświadomych przyczyn problemu. Najczęściej alkoholik nie zdaje sobie sprawy z tego, że u podłoża pociągu do alkoholu leży agresja skierowana na siebie samego, a choroba powoduje zahamowanie rozwoju osobowości i blokuje energię twórczą. Z kolei narkomania jest następstwem złych stosunków z otoczeniem. Powstaje wskutek nadopiekuńczości rodziców, lub – przeciwnie – deficytu rodzicielskich uczuć. Narkomani, których Ryszard Legenza leczył hipnozą, potwierdzili, że odczuwają pragnienie powrotu do łona matki i chcieliby się powtórnie narodzić. Odlot narkotyczny daje namiastkę zaspokojenia tej potrzeby.

Palenie papierosów to zastępcza czynność uspokajająca, natomiast nałogowy hazard często rekompensuje zaburzenia seksualne. Człowiek podświadomie karze siebie za brak stabilizacji i bałaganiarskie życie. Z kolei osoby uzależnione od komputera miewają problemy w kontaktach międzyludzkich i nie potrafią skoncentrować uwagi na konkretnym zagadnieniu. Uzależnieni na ogół nie są w stanie odkryć przyczyny choroby. Z nałogu może ich wyrwać doświadczony terapeuta, potrafiący dotrzeć do pokładów podświadomości.

Lecz swój dom

Ludzie często przesadnie dbają o swoje samochody. Tymczasem baczniejszą uwagę powinni zwrócić na stan zdrowotny budynku, w którym mieszkają. Wieloletnie doświadczenia w uzdrawianiu nieruchomości pozwalają wysnuć wniosek, że istnieją domy, które zabijają. Ściślej mówiąc: występujące w nich zawilgocenie, pleśnie i grzyby sprowadzają śmiertelne niebezpieczeństwo. Zdarza się, że tego zagrożenia na pierwszy rzut oka nie widać, a jednak jest ono realne.

Doświadczyła tego mieszkanka Bydgoszczy, która z rodziną przeprowadziła się do ładnego domu pod lasem. Mieli w nim żyć długo i szczęśliwie. Tymczasem pierwszy odszedł z tego świata mąż. Ekspertyza wykazała przyczynę zgonu, udało się nawet pozyskać środki z gminy na uzdrowienie budynku, właścicielka jednak zlekceważyła niebezpieczeństwo i stała się następną śmiertelną ofiarą chorego domu. Natomiast u jej córki grzybica zaatakowała układ nerwowy, w efekcie czego młoda kobieta wylądowała w zakładzie zamkniętym.

Grzybica – mówi Ryszard Legenza – to nie choroba skóry i paznokci. Ona niszczy też narządy wewnętrzne i system nerwowy z tragicznymi skutkami.

 legenzaryszard

 

 
 
Powered by JS Network Solutions