Od dzieciństwa marzyła o tym, aby pomagać ludziom, sądziła jednak, że uzdrawianie pozostaje poza zasięgiem jej możliwości. Wrota do wewnętrznego potencjału otworzyło dopiero usunięcie tych blokujących przekonań. Zainteresowanie fizyką kwantową i opartymi na niej technikami sprawiło, że Alicja Dominiak nie tylko przywraca chorym zdrowie, harmonię umysłu i ducha, lecz podobnie jak jej imienniczka z Krainy Czarów, odkrywa przed innymi zaskakujące perspektywy. Daje poszukującym narzędzia, dzięki którym zmienią swoje życie, a nawet zaznają szczęścia


Maria Rojek, NŚ 12/2017

Całymi latami żyła w kieracie codziennych obowiązków. Wzorowa matka i żona podległa mężowi. Jak wiele polskich kobiet odczuwała przymus nieustannej pracy. Z tego błędnego koła wyrwała ją młodsza córka, która zaproponowała uczestnictwo w warsztatach rozwoju osobistego. Alicja nauczyła się tam medytacji, m.in. dzięki tej praktyce porzuciła nawyki robota domowego i odnalazła swoją pasję życiową. Dziś wie, że człowiek, który odkryje, czego pragnie jego serce i, realizując swoje marzenie zdobywa środki na utrzymanie, jest szczęściarzem.

Wyzwolenie z niewoli krat

Gary M. Douglas, szukając odpowiedzi na pytanie: co zrobić, żeby świat i życie były lepsze?

zobaczył w wizji 32 świetliste punkty na głowie, które przechowują osądy, myśli i wzorce dotyczące świata oraz nas samych. Przekonania te zostały nam zaszczepione w dzieciństwie, w życiu płodowym, a nawet we wcześniejszych wcieleniach. Nie jesteśmy ich świadomi, a to one powodują cykliczne nawroty niepowodzeń, czy przyciąganie kolejnych toksycznych partnerów. Delikatne dotykanie określonych punktów na głowie likwiduje Barsy, czyli kraty, które tworzą więzienie Świadomości.

Pani Alicja proponuje mi sesję Acces Bars™. Spoczywając na łóżku do masażu kładę głowę na poduszeczce. Na początku healerka bierze miarę, aby prawidłowo zlokalizować barsy. To ważny moment, bo mapa punktów na głowie jest ściśle powiązana z rozmiarami dłoni pacjenta. Następnie terapeutka podkłada jedną dłoń pod potylicę, a drugą dotyka trzeciego oka. Następnie przeciąga się energię od stóp do głowy, a później w odwrotnym kierunku. Już wtedy można często zaobserwować pierwsze efekty udrożnienia kanałów energetycznych, zaczynają np. pracować jelita, co objawia się burczeniem brzucha. Most energetyczny powstaje wtedy, gdy nasze dłonie, zwrócone do siebie wewnętrznymi powierzchniami, łączą się palcami dotykającymi punktów pośrodku dłoni. Healer i pacjent biorą udział w tym procesie. Energia przepływa przez głowę chorego i jego ręce za pośrednictwem rąk Alicji do głowy. Postępowanie to zapewnia jej swobodne krążenie: układ energetyczny został udrożniony.

Przez dłuższy czas palce uzdrowicielki spoczywają za uszami. To tu znajdują się Plastry Implantów, w których przechowywane są opinie, wierzenia i emocje, które funkcjonują jak życiowe drogowskazy. Podczas sesji kilkakrotnie uwalniane są programy zakotwiczone w tych punktach. W trakcie tej delikatnej terapii podświadomość oczyszcza się z kodów powodujących ograniczenia w różnych sferach, które dotyczą m.in. pieniędzy, seksualności, czy procesów starzenia organizmu. Sesja neutralizuje mechanizmy Kontroli, często przeniesione z poprzednich wcieleń.

Odczuwam spokój, pod zamkniętymi powiekami pojawiają się barwne plamy, najpierw w odcieniach żółto-pomarańczowych, potem zieleni i błękitu. Normalizuje się praca serca i o 30 jednostek obniża ciśnienie krwi. Co zaskakujące, późną nocą w inspirującym śnie oglądam nową aranżację swojego mieszkania: niezwykle funkcjonalną, prostą i ciekawą kolorystycznie. Przyznam, że myślałam o zmianach, ale wcześniej nie miałam żadnej koncepcji urządzenia wnętrz.

Kasię do skorzystania z sesji Bars skłonił zastój w interesach. Wcześniej działała na wysokich obrotach – i nagle bryndza. Już we wstępnej rozmowie z Alicją Dominiak zorientowała się, że ma do czynienia z ciepłą, wspaniała istotą: przeczuwała, że wydarzy się coś ważnego. Podczas sesji w stanie głębokiej relaksacji zatraciła poczucie czasu. Namacalnie odczuła, że nastąpiło udrożnienie przepływu energii. Przyczyną stagnacji było jego zablokowanie. Akumulatory Kasi zostały naładowane nową, pozytywną energią, a przez kolejne dni towarzyszyło jej uczucie niezwykłej lekkości, miała wrażenie, jakby unosiła się nad ziemią, a jej serce wypełniła radość porównywalna z nastrojem, jaki towarzyszy zakochaniu. W tym stanie ducha zaczęła przyciągać ludzi obdarzających ją podobnymi doznaniami. Natchnienie pozwoliło dziewczynie rozwinąć kreatywność: nowe pomysły i rozwiązania pojawiały się spontanicznie, bez wysiłku.

Niezwykła droga do Barsów

Emil do 2006 roku był okazem zdrowia. Rok później zaczął chorować: katar, alergia, astma, utrata wagi i sił. Nie pomogło mu siedem kolejnych antybiotyków. Doszedł do wniosku, że z medycyną akademicką jest coś nie tak.

Pracując na kontrakcie zagranicznym miał więcej czasu na poszukiwanie własnej ścieżki prowadzącej do uzdrowienia. Zainteresował się akupunkturą, dietą staropolską, leczeniem energiami orgonu Wilhelma Reicha, programami NTV Janusza Zagórskiego, prelekcjami Jerzego Zięby. Dzięki wiedzy z zakresu medycyny alternatywnej wyszedł obronną ręką z choroby nowotworowej.

Potem poznał w internecie bardzo schorowaną dziewczynę, która nie widziała dla siebie ratunku. Wykonał dla niej diagnozę irydologiczą i stwierdził, że ma problemy z układem hormonalnym. Zasugerował, jakie badania powinna wykonać oraz wskazał dietę, która będzie dla niej najlepsza. Kobieta odzyskała nadzieję i wyszła z choroby. To od niej dowiedział się o Alicji Dominiak i terapii Bars.

W tamtym czasie Emil zadawał sobie pytania egzystencjalne. Sesja pozwoliła mu się uwolnić od traum dzieciństwa i młodości: problemu alkoholowego ojca, przedwczesnej śmierci rodziców. Podczas zabiegu healerka doświadczyła wielu wizji: widziała jego mamę, ojca, operacje, które przechodził klient. Ujawniły się też przykre zdarzenia z poprzednich żywotów: w jednym z nich Emil został przebity strzałą.

Sesja rozładowała przykre emocje, znikły napięcia i blokady energetyczne, udrożniły się kanały przepływu energii. Mężczyzna poczuł się tak lekki, jakby stracił 100 kg, a podczas następnej sesji otrzymał od Alicji pieczęć energetyczną w postaci sygnetu. Dzieląc się ze mną swoimi odczuciami, podkreślił ogromny wpływ terapeutyczny samej rozmowy z Alicją. Dzięki niej uświadomił sobie wielką wagę intencji i wizualizacji. Kiedy pozbył się negatywnego bagażu emocjonalnego zobaczył, że szybko dochodzi do realizacji zamierzeń. Po Barsach Emilowi udało się wyjść poza system. Obecnie zachowuje niezależność od wszechobecnego przymusu społecznego, jest odporny na manipulacje. Znalazł swoją ścieżkę i uważa, że każdy powinien poszukać własnej drogi rozwoju duchowego.

Fascynacja Metodą Dwupunktową

Pan Eugeniusz był zafascynowany Metodą Dwupunktu. Chciał doświadczyć kwantowej transformacji świadomości, wejść w kontakt z przenikającym wszystko polem morficznym. Jednak aby skorzystać z terapii Richarda Bartletta i błyskawicznie wprowadzić radykalne zmiany trzeba mieć mózg i serce w dobrym stanie. Senior z Lubelskiego w niemowlęctwie był bliski śmierci. Dwutygodniowemu noworodkowi siniały palce, lekarze obawiali się, że nie przeżyje. I choć cudem wrócił do życia, jego umysł pozostał przyćmiony. Gdy dowiedział się od znajomej, że energie kosmiczne, które napływają w trakcie sesji Bars, regenerują mózg, postanowił skorzystać z tej szansy.

Podczas sesji u Alicji Dominiak czuł się jak dziecko przy piersi matki. Odzyskał poczucie bezpieczeństwa. To cudowne, subtelne doznanie przypominało pierwszą miłość, a nawet uniesienie mistyczne. Kąpiel w czystej, promiennej energii rozpuściła traumę porodu, rozdzielenia z rodzicielką, dojmującego zimna i ukąszeń pluskiew. Pan Eugeniusz przyszedł bowiem na świat w trudnych latach stalinowskich, gdy, jeśli jedno z nich chorowało, matkę i dziecko rozłączano.

Podczas zabiegu uzdrowicielka zwróciła uwagę na to, że mężczyzna za płytko oddycha. Oddech pogłębił się, a Eugeniusz zapadł w głęboki, proroczy sen. Przeżycia w czasie tego pierwszego spotkania okazały się wręcz trudne do opisania. Kolejne sesje nie pozostawiły aż tak silnych wrażeń.

Po drugiej zapytał o dwupunkt. Alicja Dominiak wykonała zabieg, a on poczuł, jak wzmocniły się energetycznie jego serce i umysł. Po powrocie do domu intuicja podpowiedziała mu, aby skorzystał z internetu, gdzie trafił na inspirujące modlitwy i medytacje Huny. Zachwycony włączył je do swojego arsenału technik ezoterycznych. Jeszcze później przeczytał książkę Fizyka cudów, a po drugim dwupunkcie u Alicji wybrał się na kurs tej metody.

Uniwersalna Synchronizacja Kwantowa

Alicja Dominiak bardzo lubi posługiwać się metodą Synchronizacji Kwantowej. Uczestniczyła w kursie prowadzonym przez dr. Franka Kinslowa – autora tej przełomowej techniki, która w ciągu kilku sekund usuwa wstrząsy emocjonalne, ból, niepokój czy frustracje. Terapia zasadza się na triangulacji: połączeniu dwóch punktów z trzecim, zwanym eufouczuciem. Eufouczucie sytuuje się na poziomie czystej świadomości. To stan totalnego spokoju, doświadczamy go obserwując np. wschód i zachód słońca. Eufo uczucie uzdrawia związki, finanse, emocje. Pozwala wymienić element chory na zdrowy, przy czym odległość nie ma znaczenia. Moja rozmówczyni zlikwidowała w ten sposób ból nogi swojej siostry mieszkającej na innej półkuli. Z kolei młody mieszkaniec Bristolu po Synchronizacji Kwantowej poczuł senność jako efekt spadku ciśnienia krwi. Po chwili jednak jego akumulatory naładowały się energią, a serce wypełniło szczęście nie do opisania.

Synchronizacja Kwantowa obniża ciśnienie krwi, stabilizuje pracę serca, pokonuje stres i impulsywność. Na przeprowadzenie tej terapii nie jest wymagana zgoda. Można to traktować jak zaproszenie do kąpieli w wodach termalnych.

alicjadominiakw 1

Synchronizację kwantową Alicja Dominiak wykonuje po Barsach. Uczy tej techniki swoich pacjentów, dając im narzędzie samouzdrawiania, prowadzenia radosnego i spełnionego życia.

SK pozwala wejść w stan głębokiego spokoju. Po wypadku rowerowym healerka miała okazję sama skorzystać z metody Franka Kinslowa. Dzięki niej, gdy długo leżała na chodniku, czekając na przyjazd karetki pogotowia, zniwelowała ból złamanej kości.

Zastanawiała się, dlaczego przydarzyło się jej to doświadczenie. Przypomniała sobie, że jesienią przyszła jej do głowy myśl, iż byłoby dobrze przespać zimę jak niedźwiedź w swojej gawrze. Marzenie się spełniło: sama siebie skazała na pobyt w czterech ścianach.

Bliskie spotkanie ze służbą zdrowia pokazało silną frustrację pracowników szpitala: przemęczonych dwunastogodzinnymi dyżurami lekarzy, którzy muszą stawić czoła zdenerwowanym pacjentom. Wyczerpane są też pielęgniarki i salowe; niektóre dojeżdżają do pracy 3 godziny w jedną stronę. Spędzają 18 godzin poza domem, po powrocie nadrabiają zaległości, zdrzemną się na chwilę, a o trzeciej rano pora wstawać do pracy... Trudno w tych warunkach obdarzyć pacjenta uśmiechem, pożartować, dodać mu otuchy. Niełatwo wyzdrowieć w systemie lecznictwa, który sam jest chory.

Pani Alicja ubolewa, że wielu lekarzy kurczowo trzyma się metod medycyny akademickiej, nie biorąc nawet pod uwagę alternatywnych sposobów leczenia. Ci mniej liczni, którzy sięgają po niekonwencjonalne terapie, bywają piętnowani przez kolegów ze środowiska. A przecież dla dobra pacjenta medycyna akademicka, homeopatia, bioterapia, akupunktura powinny funkcjonować na równych prawach i tworzyć całościowy program niesienia pomocy ludziom, którzy jej potrzebują.

Sprzeciw wobec ograniczeń

Zarówno Barsy, jak i techniki kwantowe uzdrawiają, uszczęśliwiają, wyzwalają ciało i duszę z ograniczających je programów. Alicja uczy, jak świadomie chronić nasz twardy dysk przed negatywnymi wpływami. Wszystko to, co oglądamy i czego słuchamy, zapisuje się w podświadomości. Warto zdać sobie sprawę z tego, że reklamy są tak skonstruowane, by działały podprogowo. Polecany specyfik kupujemy przy byle dolegliwości lub ze strachu, na wszelki wypadek. Wszechobecny chaos informacyjny zaburza strukturę energoinformacyjną wody w ludzkim organizmie. Nic dziwnego, że w tych warunkach w naszym życiu nie mogą zamanifestować się dobro i obfitość.

Powszechnie panujące błędne przekonanie dosłownie zabija. Uważa się, że jedzenie jest konieczne dla podtrzymania życia. U nas – tak. Jednak w ciepłych krajach, by przetrwać bez pożywienia, można nasycić się światłem o wschodzie i o zachodzie słońca (zanim zacznie razić). Etiopczycy mają słońca pod dostatkiem, a giną z głodu.

Destrukcyjnie działa przechowywanie pamiątek, które źle się kojarzą, przedmiotów nasyconych złą energią. Takich rzeczy trzeba się pozbyć.

Wchodzenie w głęboki spokój i refleksja pozwalają uniknąć błędów. Jednym z nich jest zaszczepianie dzieciom własnych niezrealizowanych planów i ambicji. Rodzic powinien pozwolić dziecku na samodzielne doświadczanie, asekurując je, gdy sytuacja tego wymaga, np. podczas wspinaczki. Zamiast ograniczać dziecko, mądry opiekun pomaga mu odkryć jego własną pasję. Jeśli człowiek robi to, co kocha – i w dodatku się z tego utrzymuje – osiąga harmonię z własną duszą. To prawdziwe szczęście.

Nauczyciele - pasjonaci

Alicja Dominiak ceni wysoko kunszt wokalny i pedagogiczny Olgi Szwajger. Dzięki autorskiej metodzie artystka rozwinęła skalę głosu do sześciu oktaw. Z jej warsztatów korzysta Dominika, córka Alicji. Jest zachwycona tym, że Olga nie koryguje każdego błędu, pozwala uczniom fałszować do woli. Ma świadomość, że z czasem sami zauważą, co trzeba poprawić. Nie ocenia uczniów, lecz z życzliwością pozwala im rozwinąć własny potencjał.

Warszawska healerka podziwia Annę Breytenbach, która posiadła umiejętność porozumiewania się ze zwierzętami. Telepatycznie odbiera ich traumy, niepokoje, cierpienia i tą samą drogą przekazuje braciom mniejszym kojące przesłania. Np. dowiaduje się, że dzika, agresywna pantera nie lubi swojego imienia. Kiedy zostaje doceniona, odbiera komunikat, że jest podziwiana, a dotychczasowe imię Diable zostało zastąpione nowym Spirit (Duch) łagodnieje, wychodzi na wybieg i otwiera się na kontakty z człowiekiem.

Zdaniem Alicji nadszedł czas, aby człowiek nauczył się komunikowania z duchami przyrody i bez słów kontaktował się ze zwierzętami. Zafascynowana talentem Anny, Alicja podąża w jej ślady. Pomaga w tym Baba: porzucony, duży, czarny wilczur, który przybłąkał się do córki w dniu śmierci Sai Baby. Właśnie wtedy opłakiwał śmierć Mistrza znajomy jej siostry. – Nie rozpaczaj – powiedziała Dominika. – Patrz, Baba przyszedł do ciebie. Pies od razu zareagował na to imię. Nawiasem mówiąc do wielu wyznawców hinduskiego Mistrza, pogrążonych w żałobie, przyszły tego dnia czarne psy.

Baba trafił do Alicji na przechowanie i już pozostał. To okaz łagodności – emanuje spokojem i obdarza bezwarunkową miłością. Moja rozmówczyni uczy się, jak przekazywać mu polecenia przy pomocy myślokształtów. Pies odbiera jej myśli i, choć czasem niechętnie, stosuje się do jej sugestii. Z kolei Alicja odczuwa jego potrzeby i gdy widzi, że Baba nie darzy sympatią czworonoga nadchodzącego z przeciwka, omija to zwierzę większym łukiem. Dzięki temu nie dochodzi do konfliktów między zwierzętami. A nietrudno o spięcie, gdy spotkają się dwa samce alfa, z których żaden nie zrezygnuje z dominacji.

Telepatyczny kontakt pozwala kierować zwierzęciem bez takich atrybutów jak smycz i kaganiec. Alicja zauważyła, że używanie smyczy wywołuje u psa agresję. Prowadzony na uwięzi odbiera sytuację w taki sposób, że to on ciągnie za sobą pana. Czuje się więc za niego odpowiedzialny i szczeka po to, żeby go obronić.

Sztuka szczęśliwego życia

W epoce wyścigu szczurów wielu ludzi zagubiło radość życia i umiejętność smakowania jego uroków. Jednak dzięki kwantowym technikom uzdrawiania łatwo i szybko można pokonać blokady stojące na drodze do szczęścia i spełnienia. Alicja wkłada serce we wszystkie swoje pasje: uzdrawianie, komunikację ze zwierzętami, projektowanie wnętrz i ubiorów. Potrzebujących wsparcia obdarza bezwarunkową miłością. Uważa, że spokój i zdrowie można przekazać innym tylko w stanie głębokiej harmonii wewnętrznej. Ona to robi.

alicjadominiak 

 

 
 
Powered by JS Network Solutions