Poczet healerów polskich - NŚ 3/2017
Urszula Węgrzyk

To nie Wiesława Bakaj wybrała Dwupunkt. To Dwupunkt wybrał ją.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż prekursorem Dwupunktu i Quanteca był w pewnym sensie Adam Mickiewicz. On wiedział więcej niż większość ludzi, co nie wszyscy wtedy rozumieli. W prologu „Dziadów” czytamy:

Człowieku, gdybyś ty wiedział, jaka twoja władza!
Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze.
Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza i tworzy deszcz rodzajny, lub gromy i burze.
Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz,
Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,
Tak czekają twej myśli szatan i anioły;
Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;
A ty jak obłok, górny, ale błędny pałasz i sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co działasz.

Patrzeć inaczej

Znawczyni Dwupunktu i Quanteca Wiesława Bakaj już jako dziecko mieszkała z rodzicami wśród pól i lasów na Lubelszczyźnie i inaczej patrzyła na niematerialny świat. Widziała też „od zawsze” więcej od innych. Gdy miała 6 lat, przysparzała z tego powodu swoim rodzicom zmartwień. Nie mogli bowiem zrozumieć, skąd bierze się to, że dziewczynka nie śpi w nocy, obserwuje przechodzących przez ścianę przypadkowych ludzi. Lekarz zapisał tabletki, zastrzyki i... temat przez długi czas nie istniał.

Acz nie całkiem.

Zawsze miała inne zainteresowania od swoich rówieśników. Jako jedenastolatka pochłaniała książki z miejscowej biblioteki o „dziwnej” tematyce. Intrygował ją kraj kwitnącej wiśni, tematyka fantastyczno-naukowa, prawa rządzące kosmosem, naukowe odkrycia i ich znaczenie dla przeciętnego człowieka. Zdecydowała, że najlepszym dla niej kierunkiem nauki będzie pedagogika, co potwierdziła później dyplomem ukończenia Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie.

Ponieważ zawsze interesowało ją zdrowie, niejako z rozpędu ukończyła Międzynarodowy Instytut Refleksologii Twarzy w Warszawie (filia Instytutu w Barcelonie). Do dzisiaj pracuje jako terapeuta-refleksolog. Znane są jej również techniki terapii czaszkowo-krzyżowej, klawiterapii, Theta-Healing, metody bioterapii Zdenko Domancica, masaże energetyczne i oczyszczające.

Przez wiele lat pogłębiała swoją wiedzę o fizyce kwantowej. Doszukiwała się zastosowań jej praw i możliwości w codziennym życiu. Fascynacja tą tematyką była tak silna, iż w 2010 roku ukończyła w Niemczech cztery stopnie seminariów u dr. Richarda Bartletta i poznała technikę Dwupunktu - Matrycy Energetycznej.

Kontakt z ludźmi, którzy patrzą na życie z innej perspektywy, wierzą i wiedzą, że to my kreujemy naszą rzeczywistość, uaktywnił uśpione dotychczas umiejętności, a przede wszystkim stał się źródłem wielkiej radości spowodowanej odkryciem, iż niektórzy potrafią realizować siebie, łamiąc wszystkie zasady, a zwłaszcza mniemanie, że „coś jest niemożliwe”. W fizyce kwantowej takie słowo nie istnieje, tam wszystko jest możliwe, gdyż to „obserwator” jest przyczyną swoich doświadczeń. Bruce Lipton mówi: To nasze myśli, przekonania i informacje z zewnątrz determinują nasze życie. Zmień przekonania, a zmieni się twoje życie.

I oto stał się „cud”, który, według innych, nie miał prawa się wydarzyć.

Marzyłam o Quantecu – mówi Wiesława Bakajurządzeniu, które analizuje informacje w polu człowieka i daje antidotum w postaci różnych informacji transformujących odnalezione „nieprawidłowe” wzory. Urządzeniu drogiemu, gdyż wersja, którą wybrałam, kosztowała ok. 70 000 zł. Ja jednak wiedziałam, że już je mam, a Wszechświat niech wymyśli, jak mi je dostarczyć.

I wymyślił.

Na warsztatach Dwupunktu, które już wtedy prowadziłam – było to w Zabrzu, w czasie luźnych rozmów z uczestnikami – powiedziałam, że moim marzeniem jest Quantec i, by mógł zaistnieć dla mnie, potrzebuję 35 000 zł, bo resztę kwoty mogę spłacić na raty. Po zajęciach podeszła do mnie Joasia z Katowic i stwierdziła, że mi pomoże, wpłacając wymaganą kwotę i może coś fajnego razem zrobimy. Tak oto marzenie stało się realne.

Na Quantecu pracuję do dzisiaj. To moja pasja i radość z tego, co mogę zrobić dla ludzi, aby ich życie było zdrowe, piękne, świadome. Prowadzę również warsztaty dla terapeutów pracujących z urządzeniem Quantec, które cieszą się dużym powodzeniem i każdy, kto na nich był, chce więcej, gdyż wiedzę, którą otrzymuje, otwiera nowe możliwości, nową perspektywę patrzenia na świat.

Patronat Nieznanego Świata - Warsztaty w Warszawie

* I stopień:

04-05 listopada Lublin,
11-12 listopada Pisarzowice,
09-10 grudnia Warszawa
16-17 grudnia
Łódź

* II stopień:

28-29 października Szczecin,
18-19 listopada Warszawa,
25-26 listopada Lublin,
02-03 grudnia Opole.

Szczegóły na www

Budowanie wewnętrznej siły

Kiedyś doświadczała różnych dziwnych stanów. Bardzo niepokoiły ją bóle w klatce piersiowej, głowy oraz nóg. Lekarze nie mogli się zorientować, co jej dolega, ponieważ wyniki badań miała bardzo dobre. Nie wiadomo, jak by się to skończyło, gdyby nie wsparcie męża, Artura. Ból ustępował po dotyku jego rąk, a on to robił intuicyjnie.

Dopiero po kilku latach spotkała terapeutę, który powiedział, że dolegliwości, których doświadcza – wysokie ciśnienie, bóle głowy i różnych organów, ogarniające ją wszechobecne zimno – nie mają przyczyn fizycznych. Ona w ten sposób odbierała informacje czegoś, czego nie widać: innych światów, istot niematerialnych, myśli ludzi, ich „programów”, emocji (najbardziej bolą złość i agresja).

Rozpoczęła się żmudna nauka rozpoznawania, co oznacza co. Intuicja, której dzisiaj ufa bez zastrzeżeń, coraz bardziej stawała się sposobem na podejmowania decyzji, rozpoznawania ataków energetycznych ludzi. Nauczyła się wtedy odczuwania i rozumienia sygnałów swojego ciała, a także tego, co zrobić z płynącą stąd informacją. Zdobyła też wiedzę, jak korzystać z ziół i suplementów.


Dziś wspomina z rozrzewnieniem jak przez dwa lata ćwiczyła sztukę cierpliwości, która przyniosła nadspodziewane efekty. Codziennie po trudnej, pedagogicznej pracy jeździła z mężem na pola i... zbierała żółtlicę. To na pierwszy rzut oka „chwast” z żółtymi kwiatkami rosnący w kartoflach, a w rzeczywistości to mało u nas popularne, bogate w witaminę C ziele, które wiedzie prym w medycynie ludowej. Znane jest z doskonałych efektów w leczeniu ran, wyprysków, zmian troficznych skóry, a także jako środek wzmacniający i odżywczy. Przy wszystkich tych zaletach ma jeszcze jedną: nieskomplikowany sposób użycia, gdyż żółtlicę można m.in. stosować w postaci wyduszonego soku, czyli maceratu albo maści. Pobudza ona wydalane złogów żółciowych, procesy detoksykacji i oczyszczania jelit.

Okładała się nią na noc, a wczesnym rankiem przed pójściem do pracy zdejmowała bandaże. Trwało to do późnej jesieni, gdyż z nastaniem zimy ziela nie można już było zbierać. Wtedy przykładała do ciała okłady z rozgotowanej dyni. Po dwóch latach cierpliwość została wynagrodzona.

Wiedziałam, że medycyna konwencjonalna nie ma dla mnie żadnej oferty – mówi Wiesia Bakaji mogę liczyć tylko na siebie, na swoją siłę wewnętrzną. Właśnie wtedy nabrałam przekonania, że... wszystko jest możliwe! Mamy w sobie ogromną moc i wszystko możemy zmienić: każdy wzór, każde doświadczenie, jeżeli tylko chcemy!

O tym, jaką moc mają ludzie, uczyła ją... dziewczynka, która już jako czteroletnie dziecko widziała 24 wymiary równocześnie. Mówiła jej o tym, jak wpływają one na nasze obecne życie.

Pamiętam takie doświadczenie – dzieli się refleksją terapeutka. – Ponieważ bardzo bolały mnie nogi, podczas jednego ze spotkań zapytałam, co się z nimi dzieje, a ona mówi, że do moich nóg przyczepiły się jakieś robaki, które wyglądają jak wielkie pijawki. „Tupnij, to odpadną” – doradziła. Oczywiście tupałam, ale nic się nie zmieniło. Wtedy to małe dziecko wzięło się pod boki, z politowaniem popatrzyło na mnie i, kiwając głową, oznajmiło: „Nie masz przekonania”. Jeden „rzut okiem” wystarczył, by ból zniknął.

Pytam więc, jak to jest, że my, ludzie, mamy taką moc, a nic z nią nie robimy? Odpowiedziała: „Bo ludzie nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Myślą, że jak tego nie zrobią, to też jakoś to będzie, a jak coś się nie uda, zawsze można zwalić winę na kogoś innego. Ale to nic nie da, bo to my dajemy pozwolenie. Jeżeli sami nie podejmujemy decyzji, zrobią to za nas inni, tyle, że dla nas jest to często bolesne, niemiłe. Ale i tak to my spowodowaliśmy, bo pozwoliliśmy innym na działania wobec nas”.

Dziś wokół Wiesławy Bakaj także gromadzą się dzieci, które widzą więcej niż inni. Uczy je, jak „zaglądać” w różne miejsca, nie będąc samemu widzianym, jak rozpoznawać różne informacje. Bardzo szybko się uczą, w krótkim czasie przerastają nauczyciela.

Poprzez nasze doświadczenia w poprzednich życiach – uważa Wiesia Bakajoraz wpływ istot z innych wymiarów, przeżycia i traumy naszych przodków, w pamięci komórkowej zapisywane są informacje z tych doświadczeń, które, mimo starań, pracy nad sobą, rzutują na problemy w związkach, zdrowiu, finansach, relacjach międzyludzkich itp. Dlatego prowadzę Warsztaty Świadomego Kreowania Własnej Rzeczywistości, które pomagają uświadomić sobie, w jaki sposób powstały zapisy oraz programy naszej podświadomości wzory naszych zachowań – i jak je zmienić. Przy pomocy techniki Dwupunktu, a także transformacji zapisów energo-informacyjnych w podświadomości i naszym Polu Informacyjnym możliwe jest takie uporządkowanie własnego życia, aby doświadczać tego, czego naprawdę chcemy!

Bardzo często powtarza, że kierowanie uwagi na rzecz czy sytuację wzmacnia ją. Energia podąża za uwagą. Wiesława Bakaj pokazuje, jak istotne okazuje się świadome kierowanie swoim życiem i uwagą, myślami. Przecież wszystko, co ma się wydarzyć, powstaje Tu i Teraz. Ważne jest, co myślimy, jakie mamy przekonanie, jak patrzymy na daną sprawę.

Dlatego na warsztatach Dwupunktu, które prowadzi, a na których było już ponad 10 tysięcy osób, podkreśla, iż zabawy z Polem Informacyjnym (jakich uczestnicy tych zajęć doświadczają) wskazują na to, że informacje, których przecież nie da się zważyć czy zmierzyć, jakich nie widzimy, sterują naszym życiem, ale i oferują nam olbrzymie możliwości. Ona sama obserwuje na co dzień, jak działają informacja i... przekonania, w czym terapeucie pomaga analiza wykonywana urządzeniem Quantec oraz rozmowy z ludźmi, analiza ich zachowań, przekonań, sposobu myślenia..

Cuda, czyli niemożliwe staje się możliwe

Od dłuższego czasu w życiu państwa Bakajów goszczą... cuda. Dzieje się tak dzięki wierze w to, że coś, o czym marzymy, jest możliwe.

W czasie majowego weekendu Nieznanego Świata w 2016 roku, który odbywał się w Hotelu Welskim w Ciborzu, na prowadzonych przez nią zajęciach analizowano różne aspekty zdrowotne i finansowe słuchaczy. Najbardziej przekonujący był jednak przykład podany przez samą prelegentkę. Mówiła m.in. o tym, jak wraz z mężem założyli sklep ze zdrową żywnością i mimo dużego zaangażowania w jego prowadzenie oraz nakładów finansowych, przyszedł taki moment, iż nie byli w stanie spłacać wszystkich zobowiązań. Normalnie w takich sytuacjach bank interweniuje już po dwóch dniach, ale Wiesława powiedziała: Nakładam czapkę niewidkę na nasze nazwiska w banku, do czasu, kiedy spłata raty stanie się możliwa, a kredyt jest już spłacony.

Bank nie odzywał się przez 4 miesiące, co już dawało wiele do myślenia. Potem zaś zadzwonił jego pracownik z propozycją: Jeżeli wpłacicie państwo połowę kwoty, która została do uregulowania całej pożyczki, drugą połowę umorzymy.

Taki prezent od banku raczej się nie zdarza i nikt z słuchaczy o podobnej sytuacji nie słyszał. A jednak miała ona miejsce, zaś świadectwem tego niecodziennego wydarzenia są stosowne dokumenty.

Można oczywiście na tę historię patrzeć w różny sposób. Ale prawda jest taka, że prym wiedzie tutaj intencja, która – jak mówi Deepak Chopra – jest pragnieniem bez przywiązania się do rezultatu. Techniki, owszem, są pomocne, ale to rzecz drugorzędna, takie zabawki dla lewej półkuli mózgu. To, na czym się skupiamy, nasze intencje, to, o czym prowadzimy rozmowy, o czym myślimy – Wszechświat odczytuje, a Pole Informacyjne odbiera i realizuje. – To najprostsza na świecie rzecz i każdemu się udaje – zapewnia Wiesława Bakaj.

Rozmawiamy w jej urokliwym domu na Podbeskidziu, który póki co wynajmuje, ale wierzy, że gdy będzie gotowa, by jakieś miejsce stało się jej domem na dłużej, zaistnieją takie przyjazne okoliczności, które umożliwią jej wraz z mężem zakup posiadłości. Inna rzecz, że wszędzie czuje się jak w domu, gdyż uważa, iż jest nim dla niej cały Wszechświat. Nie przywiązuje się do rezultatu, nie nadaje znaczenia temu, co ma się stać, działa powoli. Kierując swoją myśl czy pragnienie do Wszechświata, nie skupia się na tym, kiedy to ma się stać. W swoim wnętrzu ufa, że to już się stało, że jest dla niej dostępne. Czasami realizuje się to szybciej, czasami później, ale bywa i tak, że natychmiast, w ekspresowym tempie!

Kiedyś na prowadzone przez nią Warsztaty Dwupunktu w Bielsku przyszła 82-letnia pani w specjalnych butach ortopedycznych ze złamanymi kośćmi środstopia. Czekała ją operacja, która miała się odbyć trzy dni po zakończeniu warsztatów. Zrezygnowana, w kiepskim nastroju uznała, że nic jej już nie zaszkodzi, a warto spróbować czegoś nowego.

Wykonano na niej technikę cofania się w czasie (opracowaną przez Wiesię i Artura Bakajów, chodzi o zmodyfikowany sposób techniki R. Bartletta). Dodano także intencję, zgodnie z którą kobieta ta drogę do domu pokonała cała i zdrowa, zachowując równowagę. Następnie zrobiono Dwupunkt, po czym nastąpiła kilkuminutowa przerwa.

A potem... starsza pani sama zaczęła swobodnie chodzić po sali, nie mając świadomości, że coś się zmieniło. Uczestnicy warsztatów zauważyli, że przestała utykać na nogę. Gdy złożyła wizytę lekarzowi i kategorycznie domagała się wykonania prześwietlenia przed operacją, okazało się, że ... po złamaniu nie ma śladu! Nie wyglądało przy tym to tak, że stopa się zrosła, lecz jakby nigdy nie była złamana! Przypomina to trochę magię filipińskich uzdrowicieli.

Wybraliśmy przez intencję – mówi Wiesia Bakajinną wersję doświadczeń. Wtedy nasza świadomość jakby przemieszcza się, uświadamiamy siebie sami w takiej wersji, jakiej sobie życzymy. Ta pani nie wiedziała, co się dzieje, nie miała żadnej wiedzy o Dwupunkcie czy technikach kwantowych. Przyszła, bo ktoś jej podpowiedział: Idź tam, a może się coś wydarzy!

Droga wyznaczona przez Wszechświat

Kiedyś, otwierając pocztę, zobaczyła ofertę książki Matryca Energetyczna, którą otrzymała z newslettera Nieznanego Świata. Jakoś dziwnie się poczuła, ciało zaczęło pulsować, wyginać się... Zamówioną książkę przeczytała w dwie godziny, a pierwszy Dwupunkt, jaki zrobiła przez położenie palców na stole, miał intencję: Jestem na warsztatach Dwupunktu.

Po trzech tygodniach koleżanka z Elbląga zadzwoniła z informacją, że w Warszawie będą fajne warsztaty. Jeszcze nie skończyła, a Wiesia już krzyczała: Dwupunkt. Wszechświat mnie wysłuchał! Jej ciało dostało wibracji, a serce mocno biło.

Okazało się, że rzeczywiście przyjechała lekarka z Austrii i dla wąskiego grona znajomych jej kuzynki pokaże, jak można wykonać tę technikę.

Po pięciogodzinnych warsztatach znajomi poprosili, by im zademonstrowała, jak to zrobić, bo w książce nie ma szczegółowego opisu. Spotkało się kilka osób, a zabawa była przednia, gdy większość wykonywała dziwne ruchy. Ten obraz tkwi do dzisiaj w jej pamięci i często się śmieje, gdy podczas warsztatów inni reagują podobnie, bo nie może odpędzić się od myśli, że gdyby ktoś z zewnątrz na to popatrzył, od razu wezwałby specjalistyczną karetkę. A tu wszyscy świetnie się bawią i chcą więcej.

Po kilku dniach odebrała telefon z pytaniem, czy mogłaby poprowadzić warsztaty Dwupunktu w Kielcach. Zdziwiona odpowiedziała, że nie prowadzi takich warsztatów. Pani jednak upierała się, że ktoś, kto był na tym spotkaniu, umieścił numer telefonu Wiesi Bakaj w internecie i... bardzo ją poleca.

A po kilku dniach rozdzwoniły się telefony z całej Polski. Tak rozpoczęła się droga, którą do dzisiaj wyznacza jej Wszechświat. Nigdy nie zabiega o warsztaty, one dzieją się same. Po prostu ludzie odzywają się sami, z zaproszeniem. I to jest piękne. Płynie się na fali i bierze tyle, ile można wziąć. Wszechświat daje, wystarczy tylko sięgnąć.


Droga do matrycy energetycznej Bartleta

Przez jakiś czas – gdy przestała już pracować w szkole – zajmowała się refleksologią, masażami twarzy. Zastanawiała się wtedy, jak przyciągnąć więcej klientów. Zaznaczała w kalendarzu, ile osób przyjdzie na zabiegi, ile może miesięcznie zarobić. Po jakimś czasie ona i jej psychika były już zmęczone taką sytuacją. Ale jak ją zmienić?

Gdy zapoznała się z metodą Dwupunktu, zaczęły się zmiany. Powiedziała sobie, że na jej zabiegi przychodzi tylu klientów, iż wystarczy na miesięczne opłaty, zachcianki, marzenia i jeszcze... sporo zostaje. Kolejna myśl była taka: mam efektywną pracę, dużo zarabiam i daję ludziom coś, co zmienia ich życie. Czekała raptem jeden dzień, by Wszechświat odpowiedział.

Klient – biznesmen poprosił ją o pomoc dla znajomej z Lublina (prowadzącej duże SPA), która miała spore problemy z kręgosłupem. Wiesława Bakaj jeszcze nie była na seminariach R.Bartletta, ale zrobiła Dwupunkt na kręgosłupie podczas masażu. Efekt przeszedł oczekiwania: pacjentka krzyczała z radości, że może poruszać nogami. Jej kręgosłupowy problem był efektem wypadku na nartach, przesunięta miednica uniemożliwiała chodzenie. Kolejne zabiegi z terapii czaszkowo-krzyżowej oraz masaże refleksologiczne tak się spodobały, że klientka zaproponowała terapeutce korzystanie z gabinetu w dużym ośrodku SPA, w Lublinie.

Dzięki jednej intencji przed Wiesią Bakaj otworzyła się droga do poznawania różnych ludzi o otwartych umysłach, przebojowych i z ciekawymi pomysłami oraz szerokimi perspektywami, nastąpił też dalszy ciąg cudów w jej życiu.

Największe marzenie, czyli udział w seminarium dr R.Bartletta w Niemczech, zostało zrealizowane właśnie wtedy. Przyszła do niej na masaże kobieta ze zdiagnozowanym złośliwym nowotworem piersi. W trakcie masaży terapeutka zastosowała metodę Dwupunktu i intencję, że pierś jest zdrowa. Po tygodniu badania wykazały, że to niezłośliwy nowotwór, który w dodatku po pewnym czasie zniknął.

Zdumienie lekarzy było ogromne, a klientka zaproponowała jej pomoc w wyjeździe na wymarzone seminarium, z noclegami u swojej rodziny. Załatwiła także ubezpieczenie i samolot. Zajęła się tym, czego Wiesława, która nigdy nie wyjeżdżała za granicę, bardzo się bała. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zjawił się również tłumacz, który przyjechał aż ze Szkocji. Utrzymuje z nim kontakt do dziś.

Pierwsze zastosowanie Dwupunktu za granicą

Kuba (tłumacz ze Szkocji – przyp. red.) – opowiada – to cudowny człowiek, ale czasami mało zwracał uwagę na szczegóły życia w realu. Mieszkaliśmy pod Frankfurtem. Zapytał naszych gospodarzy, o której godzinie ma autobus na lotnisko. Po uzyskaniu tej informacji wsiadł do autobusu i pojechał. W tym czasie ja robiłam masaż twarzy na stole kuchennym pani domu. Tak jej się spodobało, że potem poprosiła mnie o to dla całej rodziny. Pani leżała na stole, a ja miałam przed sobą ogromne okno, przez które widziałam, jak co kilka sekund w kierunku lotniska we Frankfurcie leci samolot. Wiedziałam, że to jakaś informacja dla mnie dotycząca Kuby.

Po kilku minutach dzwoni zdenerwowany Kuba i mówi: „Jestem nie na tym lotnisku, co trzeba. Odlatuję z Frankfurtu Głównego, a nie Frankfurtu Hahn. Muszę dzisiaj być w Edynburgu”.

Wkroczyłam do akcji. Jako świeży adept sztuki Dwupunktu krzyknęłam: „Czyszczę Ci autostradę, zatrzymuję samolot, rozciągam czas, wysyłam Anioła, który z prędkością światła zawiezie Cię na lotnisko. Już widzę, jak siedzisz w samolocie”. Zrobiłam Dwupunkt i mówię: „Odwróć się, jest tam ktoś, kto cię weźmie”. W tym momencie Kuba usłyszał, jak młody człowiek woła do swojego ojca: „Jedziemy do Frankfurtu, to nie to lotnisko”.

Oczywiście zabrał się razem z nimi. „Zrobiłam” mu prywatną autostradę przez inny wymiar i dotarł na czas. Bramki już były zamknięte, ale samolot miał jakąś dodatkową kontrolę i kilkuminutowe opóźnienie, co umożliwiło Kubie wejście na pokład.

To był początek drogi. Wtedy nawet przez myśl jej nie przeszło, że kiedyś sama będzie prowadziła warsztaty o takim charakterze. Robi to od 6 lat i jest pierwszą osobą w Polsce, która „głośno” zaczęła mówić o tej metodzie. Przeszkoliła ponad 10 tysięcy osób, a wśród nich sporo lekarzy i farmaceutów. Niektórzy wykonują Dwupunkt na receptach, lekach, aby wnosiły do ludzi informację zdrowia. Natomiast farmaceuci stosują sygillę (anielska pieczęć; graficzna forma wyrażania idei i tego, co się z nią wiąże, zatrzymująca energię anioła) na różne partie leków z intencją, by służyły dla dobra ludzi.

W warsztatach (ich najmłodszy uczestnik miał 4 lata, najstarszy 92) biorą udział także sędziowie i adwokaci. Oni uczą się Dwupunktu po to, aby podejmować właściwe decyzje. Zdają sobie sprawę z tego, że zależą od nich losy ludzi.

Transformacja wnętrza i spełnione oczekiwania

Krzysztof Czubacki pisze tak:

Inspiracją, która pokierowała mnie na warsztaty Techniki Dwupunktu stała się książka Richarda Bartletta „Matryca Energetyczna”, prezentująca zawarte w niej treści w sposób przejrzysty i zrozumiały. Zagadnieniem związków między „duchem i materią” oraz podstawami fizyki kwantowej interesowałem się już wcześniej, lecz prawdę powiedziawszy, dopiero książka Bartletta ujęła całe zagadnienie w syntetyczny i spójny sposób, otwierając dla mnie nową drogę postrzegania tego, kim jesteśmy i co nas otacza (...). Praktycznym zastosowaniem przekazanych tam idei jest właśnie Technika Dwupunktu. Śmiało mogę stwierdzić, że już samo uczestnictwo w warsztatach mogę potraktować jako działanie opisywanej przez Bartletta „Matrycy”, gdyż lektura i „interakcja” z treścią niesie ze sobą niepohamowaną inspirację, która urzeczywistniła się w najlepszy dla mnie sposób.

I dalej:

Warsztaty prowadzone przez z Wiesławę Bakaj wraz z mężem Arturem okazały się tym, czego właśnie szukałem, a ich wpływ na moje życie przerósł moje najśmielsze oczekiwania, czy też inaczej: spełniły wręcz to, o czym po cichu marzyłem. Sama ich forma okazała się niesamowita. Nasza grupa liczyła tylko 15 osób, co sprawiło, że mogłem czerpać wiedzę z pierwszej ręki i śmiało dopytywać się o nowe zagadnienia. Do dziś jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym. W kameralnej atmosferze (...) po raz pierwszy doświadczyłem na sobie działania Dwupunktu. Praca w 3-osobowych podgrupach stała się bardzo inspirującą zabawą, a działanie samej techniki wypróbowywaliśmy na sobie nawzajem kilkukrotnie.

Najistotniejsza okazała się jednak formuła warsztatów, które są dalekie od akademickiej praktyki długiego i niekoniecznie ciekawego wykładu z ewentualną pracą domową. Każde przedstawienie działu teoretycznego było wieńczone praktycznym zastosowaniem techniki i sprawdzeniem jej działania.

Technika Dwupunktu dała mi wiele nowych możliwości. Sama w sobie stanowi ona narzędzie do szukania własnych, optymalnych rozwiązań, które co ważne, realizują się w optymalnym dla mnie tempie i rytmie. Jej stosowanie niesie ze sobą natychmiastową transformację świadomości, co przyniosły już pierwsze warsztaty. Zachodzące zmiany są inspirujące, gdyż otwierają szeroką gamę możliwości i stwarzają okazję do istnego „czarowania na życzenie”.

W pewnym momencie mojego życia byłem totalnie zagubiony. Zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej próbowałem różnych rozwiązań, na które najczęściej decydowałem się pochopnie, bez zastanowienia, pod wpływem osób trzecich, które najczęściej miały dobre intencje, lecz nie rozumiały mnie i moich oczekiwać, podsuwając (...) sztampowe rozwiązania. Z perspektywy czasu widzę, że dzięki technice Dwupunktu stałem się człowiekiem bardziej otwartym, a zachodząca transformacja umożliwiła mi zrealizowanie nowych planów, które w pełni stanęły przede mną otworem. Jedną z tych rzeczy jest zakwalifikowanie się do wyjazdu na szkolenie w polskiej placówce zagranicą. Zarówno sama kwalifikacja, jak i przebieg szkolenia, odbyły się bez najmniejszego zgrzytu. Okazało się, że to właśnie ja jestem tym kandydatem, na którego jest aktualnie zapotrzebowanie, a nawet miejsce, gdzie mieszkałem, okazało się najlepszym z możliwych – i to pod każdym względem, poczynając od względów towarzyskich, a kończąc na dogodnym(...) dojeździe do placówki.

Inną kwestią, niezwiązaną ze sprawami zawodowymi jest ustąpienie problemów zdrowotnych. Dzięki stosowaniu tej techniki pozbyłem się problemów grzybiczych, a wiosna, która nastąpiła bezpośrednio po warsztatach Dwupunktu, była pierwszą od wielu lat, kiedy nie pojawiły się u mnie objawy alergiczne spowodowane pyleniem drzew. Kolejne miesiące poskutkowały ustąpieniem innych symptomów alergii, które niegdyś były moim nieodzownym towarzyszem.

I pointa:

Stosowanie Dwupunktu zdecydowanie poszerzyło moją samoświadomość oraz zwalczyło wbudowane przez wcześniejsze doświadczenia i okoliczności społeczne programy, otwierając mi drogę do samorealizacji. Technika ta jest swoistym sposobem postrzegania rzeczywistości, likwidującym wszelkie bariery, budującym przekonanie, że tylko my sami wiemy, co jest dla nas najlepsze i naprawdę ważne oraz że jesteśmy w stanie to zrealizować, jeśli tylko chcemy. Codzienna praca z Dwupunktem umożliwia jego „poczucie” oraz przynosi zdolność dostrzegania zachodzących zmian w moim życiu. To technika dla wszystkich, bez żadnych limitów!”.

Dodajmy, że jedno z marzeń pana Krzysztofa już się spełniło, gdyż obecnie mieszka w Jerozolimie i ma żonę z Izraela. Zawsze tego pragnął.


Marzenia są realne, czyli droga z Bukowy Wielkiej do Bielska

Wiesława wraz z mężem zawsze marzyli o tym, aby z pięknej Lubelszczyzny przeprowadzić się w góry. Ona czasami kładła się na ogromnym kamieniu w ich siedlisku w Bukowie Wielkiej i prosiła: Ziemio, pokaż mi, gdzie się mam udać, aby nasze życie nas spełniało. Ptaki pokazywały jej wtedy południowy zachód.

Potem zadzwoniła zaprzyjaźniona z Bakajami Małgosia Matysiak z Bielska-Białej (której Wiesia jest bardzo wdzięczna za to, że pojawiła się na ich drodze, dzięki czemu zmieniło się im życie) z informacją: Jest tu grupa osób zainteresowana warsztatami Dwupunktu.

Wiesia „zaliczyła” właśnie pierwszy etap nauk u R. Bartletta. Na Podbeskidziu spotkali się z dużą życzliwością. Po kolejnych warsztatach pani Małgosia stwierdziła: Tu zamieszkacie, to jest Wasze miejsce!

W ciągu czterech miesięcy zaczęły dziać się różne rzeczy. Matysiakowie zaoferowali im - do czasu aż się wszystko ułoży – pokój do zamieszkania. Nie korzystali z niego długo, gdyż bardzo szybko znaleźli dom do wynajęcia, zaprzyjaźnili się z jego właścicielką. Ona, gdy ich poznała, nie tylko wydatnie obniżyła czynsz, lecz również zrezygnowała z kaucji. Całe szczęście, bo wtedy nie stać byłoby ich na to.

Wyjeżdżając z rodzinnego miasta wzięli tylko niezbędne rzeczy; tyle, ile zmieściła leciwa honda: trochę ubrań, pościel, książki i ukochany Quantec. Gościnni ludzie wspierali ich i przynosili talerze, sztućce, jedzenie. To był ten magiczny czas, kiedy doświadczali opieki Wszechświata, otwierały się wszystkie drogi i nowe możliwości. A oni trwali w zaufaniu, że on, Wszechświat jest doskonały i odpowie na każde ich zamówienie. Znikły obawy finansowe, a strach o to, że nie będzie czym zapłacić – minął. Otrzymali wiele propozycji prowadzenia warsztatów. Wiele ludzi zgłaszało się na Quanteca. A że byli bardzo zadowoleni z efektów, polecali ich usługi innym. Dobre pomysły i inicjatywy zaczęły pączkować.

Cudowne „Dziecko Quantec”

Cuda się zdarzają, a marzenia spełniają. Quantec można nazwać techniką cudów, takim technicznym Dwupunktem, który czyta informacje, analizuje je, pokazuje, gdzie jest problem, przyczyna i... zmienia to. To najnowsze urządzenie w dziedzinie biokomunikacji instrumentalnej otrzymało na Targach w Odessie w 2010 roku Złoty Medal za największą innowację opartą na osiągnięciach fizyki kwantowej.

Twórca Quanteca, Peter von Buengner, sporo podróżował po Ameryce Południowej. Szamani uświadomili mu, iż wszystko jest informacją. Połączył radionikę ze współczesną wiedzą, czyli fizyką kwantową, co świetnie się sprawdza.

Proponuję Quantec każdemu – mówi Wiesia Bakajale szczególnie tym, którzy potrzebują czegoś bardziej namacalnego, istniejącego fizycznie. Łatwiej im zaakceptować fakt, że jest to urządzenie z pewnym oprogramowaniem, a dzisiaj mamy dobę komputerów, które potrafią w różnych dziedzinach zdziałać niezłe cuda. To dzięki takiemu nastawieniu zmiany zaczynają się dziać.

A dzieją się różne rzeczy, niewiarygodne. Kiedyś otrzymała telefoniczną prośbę o pomoc dla pana, który rozchorował się ciężko tuż po urlopie, leży w szpitalu, stracił kontakt z otoczeniem, a lekarze podejrzewają sepsę lub zatrucie. Przesłane komórką zdjęcie wstawiła do Quanteca, który pokazał informację o obecności duchów, działaniu innych istot z astralu, a także obecność bakterii. Ułożyła program z intencją ochrony, odejścia tych istot, wezwała na pomoc ojca Pio (wstawienie modlitwy jako informacji i zdjęcia), użyła ziołowego preparatu na bakterie. Poprawa nastąpiła natychmiast. Mężczyzna nazajutrz zawołał: Jeść, a po kilku dniach, już zdrowy, został wypisany ze szpitala. Po kilku tygodniach zaś przyjechał podziękować. Opowiedział, że był jak gdyby sparaliżowany – wszystko słyszał, ale nie mógł nawet mrugać oczami. Widział również przemieszczające się jakieś szare postacie.

Z urządzeniem Quantec Bakajowie jeżdżą wszędzie. Przecież w każdym momencie ktoś może potrzebować natychmiastowej pomocy, a ludzkie życie i zdrowie są dla nich najważniejsze.

Quantec to nie tylko zdrowie, ale też poprawa relacji, finansów, spełniające się życzenia, pomoc ludziom biznesu w prowadzeniu firm, odzyskiwaniu długów.

Podejmuję się każdej sprawy – stwierdza Wiesia – ale zgodnej z moimi normami moralnymi. Dzięki Quantecowi chcę wspierać innych w trudnych dla nich momentach. Nigdy nie działam bez zgody osoby zainteresowanej i nigdy nie ustawiam programu według swojego widzenia świata, ale tak, by człowiek świadomie uczył się podejmować decyzje, a program na Quantecu wspierał go i umacniał.

Kiedyś trafił do niej 20-letni chłopak, który zagubił się w życiu i dał wplątać w mafijne powiązania. Zaciągnął kilkumilionowe pożyczki, które „przetańczył”, myśląc, że wszystko się ułoży. Gdy wierzyciele zażądali zwrotu całej kwoty, nie tylko jej nie miał, lecz był tak przerażony, że bał się nawet oddychać. Poinformowano go, że jeżeli nie stawi się z pieniędzmi na rozmowę, wywiozą go „w siną dal” w bagażniku.

Wiesia ułożyła mu program o tym, że jest stabilny emocjonalnie, silny jak Herkules, mądry jak Atena, a ponadto okazuje się doskonałym negocjatorem i Rekinem Biznesu. Do tego dodała jeszcze, że ma pomysły (w ogóle to bardzo mądry i sprytny człowiek z wieloma koncepcjami biznesowymi), które właściwie realizuje i spłacił (czas przeszły okazuje się bardzo ważny!) wszystkie zobowiązania. Na czas spotkania z wierzycielami dała mu siedem Archaniołów – w tym szczególnie przez nią ulubionego Michała Archanioła – aby go strzegli.

Poszedł na nie pewny siebie, mówił zdecydowanie, z ogromnym przekonaniem o sukcesie, a oni wysłuchali tego, co miał do powiedzenia. Nikt się nie śmiał, nie groził, nie wypowiedział ani jednego zbędnego słowa. Jego dług został rozłożony na raty, a wkrótce potem spotkał człowieka, który zaproponował mu w swojej firmie bardzo wysokie stanowisko, z dużą pensją. Natomiast rodzina wspomogła kredytem, który sam spłacał. W ciągu roku większość zadłużenia znikła.

Swoją przyszłość tworzysz sam

Według fizyki kwantowej przyszłość nie istnieje, my sami wybieramy ją w tym momencie, gdy kierujemy swoją uwagę na określone rozwiązanie. To, co będzie się działo w przyszłości, zależy od „tu i teraz”. Niestety ludzie mają tendencje, aby żyć albo przeszłością albo przyszłością. Zapominają, że wszystko kreują w konkretnym momencie, „tu i teraz”. Gdy ktoś myśli cały czas o tym, co mu złego zrobiła sąsiadka, albo kto mu nadepnął na odcisk, i żyje tymi emocjami, tworzy podobne sytuacje. Nie można takim emocjom ulegać. Jeśli życzymy komuś źle, łączymy się z tymi złymi życzeniami i ich częstotliwością, pozostajemy we wspomnianym polu informacyjnym.

Richard Bartlett mówi: Myślisz o czymś, już jesteś TYM. Trzeba uważać na to, w jaki sposób i o czym myślimy, jakie filmy oglądamy, jak się zachowujemy w stosunku do innych i jakie mamy PRZEKONANIA, bo to one są kluczem do naszego sukcesu.

Jeżeli myślisz, że dasz radę, że coś jest możliwe i jeżeli myślisz, że nie dasz rady, że coś jest niemożliwe, to w każdym przypadku masz rację, bo zawsze jest tak, jak myślisz.

Dla mnie – mówi Wiesia Bakaj. – Dwupunkt to jest życie, to jest to, czym jestem! Stosuję go w każdym momencie i staram się uważać na swoje myśli. Moi domownicy czy bliskie mi osoby często mówią: z tobą to naprawdę czasami trudno wytrzymać, ponieważ pokazuję, gdzie naprawdę kierują swoją uwagę, dokąd podążają. Dwupunkt to integralna część mnie, coś, co sprawia mi radość każdego dnia; poczucie, że jeżeli rozwiązanie okazuje się nie takie, to są miliony innych. Zawsze któreś mogę wybrać.

I dalej:

Żyję bez przywiązywania się, bez oczekiwań. Mam swoje cele, które sama wytyczam, a Wszechświatowi pozwalam na dostarczanie moich zamówień w najkrótszy – najprzyjaźniejszy dla mnie, w harmonii ze wszystkim, co jest – sposób. Jeżeli coś się dzieje, robię Dwupunkt, rysunek intuicyjny, bawię się z Archetypami, Elfami, Skrzatami – i odpuszczam. Moja uwaga podąża tam, gdzie znajduje się satysfakcjonujące mnie rozwiązanie. Wszystkim życzę spełnienia ich marzeń, ale to, o czym, kto myśli, czy jakie ma marzenia, zależy wyłącznie od niego.

Na zakończenie zaś kolejny cytat z Ody do Młodości Adama Mickiewicza, który Wiesia dedykuje (takie jest jej życzenie) wszystkim ludziom oraz istotom we Wszechświecie:

Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga,
Łam czego rozum nie złamie.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions