Dziś wspomina z rozrzewnieniem jak przez dwa lata ćwiczyła sztukę cierpliwości, która przyniosła nadspodziewane efekty. Codziennie po trudnej, pedagogicznej pracy jeździła z mężem na pola i... zbierała żółtlicę. To na pierwszy rzut oka „chwast” z żółtymi kwiatkami rosnący w kartoflach, a w rzeczywistości to mało u nas popularne, bogate w witaminę C ziele, które wiedzie prym w medycynie ludowej. Znane jest z doskonałych efektów w leczeniu ran, wyprysków, zmian troficznych skóry, a także jako środek wzmacniający i odżywczy. Przy wszystkich tych zaletach ma jeszcze jedną: nieskomplikowany sposób użycia, gdyż żółtlicę można m.in. stosować w postaci wyduszonego soku, czyli maceratu albo maści. Pobudza ona wydalane złogów żółciowych, procesy detoksykacji i oczyszczania jelit.

Okładała się nią na noc, a wczesnym rankiem przed pójściem do pracy zdejmowała bandaże. Trwało to do późnej jesieni, gdyż z nastaniem zimy ziela nie można już było zbierać. Wtedy przykładała do ciała okłady z rozgotowanej dyni. Po dwóch latach cierpliwość została wynagrodzona.

Wiedziałam, że medycyna konwencjonalna nie ma dla mnie żadnej oferty – mówi Wiesia Bakaji mogę liczyć tylko na siebie, na swoją siłę wewnętrzną. Właśnie wtedy nabrałam przekonania, że... wszystko jest możliwe! Mamy w sobie ogromną moc i wszystko możemy zmienić: każdy wzór, każde doświadczenie, jeżeli tylko chcemy!

O tym, jaką moc mają ludzie, uczyła ją... dziewczynka, która już jako czteroletnie dziecko widziała 24 wymiary równocześnie. Mówiła jej o tym, jak wpływają one na nasze obecne życie.

Pamiętam takie doświadczenie – dzieli się refleksją terapeutka. – Ponieważ bardzo bolały mnie nogi, podczas jednego ze spotkań zapytałam, co się z nimi dzieje, a ona mówi, że do moich nóg przyczepiły się jakieś robaki, które wyglądają jak wielkie pijawki. „Tupnij, to odpadną” – doradziła. Oczywiście tupałam, ale nic się nie zmieniło. Wtedy to małe dziecko wzięło się pod boki, z politowaniem popatrzyło na mnie i, kiwając głową, oznajmiło: „Nie masz przekonania”. Jeden „rzut okiem” wystarczył, by ból zniknął.

Pytam więc, jak to jest, że my, ludzie, mamy taką moc, a nic z nią nie robimy? Odpowiedziała: „Bo ludzie nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Myślą, że jak tego nie zrobią, to też jakoś to będzie, a jak coś się nie uda, zawsze można zwalić winę na kogoś innego. Ale to nic nie da, bo to my dajemy pozwolenie. Jeżeli sami nie podejmujemy decyzji, zrobią to za nas inni, tyle, że dla nas jest to często bolesne, niemiłe. Ale i tak to my spowodowaliśmy, bo pozwoliliśmy innym na działania wobec nas”.

Dziś wokół Wiesławy Bakaj także gromadzą się dzieci, które widzą więcej niż inni. Uczy je, jak „zaglądać” w różne miejsca, nie będąc samemu widzianym, jak rozpoznawać różne informacje. Bardzo szybko się uczą, w krótkim czasie przerastają nauczyciela.

Poprzez nasze doświadczenia w poprzednich życiach – uważa Wiesia Bakajoraz wpływ istot z innych wymiarów, przeżycia i traumy naszych przodków, w pamięci komórkowej zapisywane są informacje z tych doświadczeń, które, mimo starań, pracy nad sobą, rzutują na problemy w związkach, zdrowiu, finansach, relacjach międzyludzkich itp. Dlatego prowadzę Warsztaty Świadomego Kreowania Własnej Rzeczywistości, które pomagają uświadomić sobie, w jaki sposób powstały zapisy oraz programy naszej podświadomości wzory naszych zachowań – i jak je zmienić. Przy pomocy techniki Dwupunktu, a także transformacji zapisów energo-informacyjnych w podświadomości i naszym Polu Informacyjnym możliwe jest takie uporządkowanie własnego życia, aby doświadczać tego, czego naprawdę chcemy!

Bardzo często powtarza, że kierowanie uwagi na rzecz czy sytuację wzmacnia ją. Energia podąża za uwagą. Wiesława Bakaj pokazuje, jak istotne okazuje się świadome kierowanie swoim życiem i uwagą, myślami. Przecież wszystko, co ma się wydarzyć, powstaje Tu i Teraz. Ważne jest, co myślimy, jakie mamy przekonanie, jak patrzymy na daną sprawę.

Dlatego na warsztatach Dwupunktu, które prowadzi, a na których było już ponad 10 tysięcy osób, podkreśla, iż zabawy z Polem Informacyjnym (jakich uczestnicy tych zajęć doświadczają) wskazują na to, że informacje, których przecież nie da się zważyć czy zmierzyć, jakich nie widzimy, sterują naszym życiem, ale i oferują nam olbrzymie możliwości. Ona sama obserwuje na co dzień, jak działają informacja i... przekonania, w czym terapeucie pomaga analiza wykonywana urządzeniem Quantec oraz rozmowy z ludźmi, analiza ich zachowań, przekonań, sposobu myślenia..

Cuda, czyli niemożliwe staje się możliwe

Od dłuższego czasu w życiu państwa Bakajów goszczą... cuda. Dzieje się tak dzięki wierze w to, że coś, o czym marzymy, jest możliwe.

W czasie majowego weekendu Nieznanego Świata w 2016 roku, który odbywał się w Hotelu Welskim w Ciborzu, na prowadzonych przez nią zajęciach analizowano różne aspekty zdrowotne i finansowe słuchaczy. Najbardziej przekonujący był jednak przykład podany przez samą prelegentkę. Mówiła m.in. o tym, jak wraz z mężem założyli sklep ze zdrową żywnością i mimo dużego zaangażowania w jego prowadzenie oraz nakładów finansowych, przyszedł taki moment, iż nie byli w stanie spłacać wszystkich zobowiązań. Normalnie w takich sytuacjach bank interweniuje już po dwóch dniach, ale Wiesława powiedziała: Nakładam czapkę niewidkę na nasze nazwiska w banku, do czasu, kiedy spłata raty stanie się możliwa, a kredyt jest już spłacony.

Bank nie odzywał się przez 4 miesiące, co już dawało wiele do myślenia. Potem zaś zadzwonił jego pracownik z propozycją: Jeżeli wpłacicie państwo połowę kwoty, która została do uregulowania całej pożyczki, drugą połowę umorzymy.

Taki prezent od banku raczej się nie zdarza i nikt z słuchaczy o podobnej sytuacji nie słyszał. A jednak miała ona miejsce, zaś świadectwem tego niecodziennego wydarzenia są stosowne dokumenty.

Można oczywiście na tę historię patrzeć w różny sposób. Ale prawda jest taka, że prym wiedzie tutaj intencja, która – jak mówi Deepak Chopra – jest pragnieniem bez przywiązania się do rezultatu. Techniki, owszem, są pomocne, ale to rzecz drugorzędna, takie zabawki dla lewej półkuli mózgu. To, na czym się skupiamy, nasze intencje, to, o czym prowadzimy rozmowy, o czym myślimy – Wszechświat odczytuje, a Pole Informacyjne odbiera i realizuje. – To najprostsza na świecie rzecz i każdemu się udaje – zapewnia Wiesława Bakaj.

Rozmawiamy w jej urokliwym domu na Podbeskidziu, który póki co wynajmuje, ale wierzy, że gdy będzie gotowa, by jakieś miejsce stało się jej domem na dłużej, zaistnieją takie przyjazne okoliczności, które umożliwią jej wraz z mężem zakup posiadłości. Inna rzecz, że wszędzie czuje się jak w domu, gdyż uważa, iż jest nim dla niej cały Wszechświat. Nie przywiązuje się do rezultatu, nie nadaje znaczenia temu, co ma się stać, działa powoli. Kierując swoją myśl czy pragnienie do Wszechświata, nie skupia się na tym, kiedy to ma się stać. W swoim wnętrzu ufa, że to już się stało, że jest dla niej dostępne. Czasami realizuje się to szybciej, czasami później, ale bywa i tak, że natychmiast, w ekspresowym tempie!

Kiedyś na prowadzone przez nią Warsztaty Dwupunktu w Bielsku przyszła 82-letnia pani w specjalnych butach ortopedycznych ze złamanymi kośćmi środstopia. Czekała ją operacja, która miała się odbyć trzy dni po zakończeniu warsztatów. Zrezygnowana, w kiepskim nastroju uznała, że nic jej już nie zaszkodzi, a warto spróbować czegoś nowego.

Wykonano na niej technikę cofania się w czasie (opracowaną przez Wiesię i Artura Bakajów, chodzi o zmodyfikowany sposób techniki R. Bartletta). Dodano także intencję, zgodnie z którą kobieta ta drogę do domu pokonała cała i zdrowa, zachowując równowagę. Następnie zrobiono Dwupunkt, po czym nastąpiła kilkuminutowa przerwa.

A potem... starsza pani sama zaczęła swobodnie chodzić po sali, nie mając świadomości, że coś się zmieniło. Uczestnicy warsztatów zauważyli, że przestała utykać na nogę. Gdy złożyła wizytę lekarzowi i kategorycznie domagała się wykonania prześwietlenia przed operacją, okazało się, że ... po złamaniu nie ma śladu! Nie wyglądało przy tym to tak, że stopa się zrosła, lecz jakby nigdy nie była złamana! Przypomina to trochę magię filipińskich uzdrowicieli.

Wybraliśmy przez intencję – mówi Wiesia Bakajinną wersję doświadczeń. Wtedy nasza świadomość jakby przemieszcza się, uświadamiamy siebie sami w takiej wersji, jakiej sobie życzymy. Ta pani nie wiedziała, co się dzieje, nie miała żadnej wiedzy o Dwupunkcie czy technikach kwantowych. Przyszła, bo ktoś jej podpowiedział: Idź tam, a może się coś wydarzy!

Droga wyznaczona przez Wszechświat

Kiedyś, otwierając pocztę, zobaczyła ofertę książki Matryca Energetyczna, którą otrzymała z newslettera Nieznanego Świata. Jakoś dziwnie się poczuła, ciało zaczęło pulsować, wyginać się... Zamówioną książkę przeczytała w dwie godziny, a pierwszy Dwupunkt, jaki zrobiła przez położenie palców na stole, miał intencję: Jestem na warsztatach Dwupunktu.

Po trzech tygodniach koleżanka z Elbląga zadzwoniła z informacją, że w Warszawie będą fajne warsztaty. Jeszcze nie skończyła, a Wiesia już krzyczała: Dwupunkt. Wszechświat mnie wysłuchał! Jej ciało dostało wibracji, a serce mocno biło.

Okazało się, że rzeczywiście przyjechała lekarka z Austrii i dla wąskiego grona znajomych jej kuzynki pokaże, jak można wykonać tę technikę.

Po pięciogodzinnych warsztatach znajomi poprosili, by im zademonstrowała, jak to zrobić, bo w książce nie ma szczegółowego opisu. Spotkało się kilka osób, a zabawa była przednia, gdy większość wykonywała dziwne ruchy. Ten obraz tkwi do dzisiaj w jej pamięci i często się śmieje, gdy podczas warsztatów inni reagują podobnie, bo nie może odpędzić się od myśli, że gdyby ktoś z zewnątrz na to popatrzył, od razu wezwałby specjalistyczną karetkę. A tu wszyscy świetnie się bawią i chcą więcej.

Po kilku dniach odebrała telefon z pytaniem, czy mogłaby poprowadzić warsztaty Dwupunktu w Kielcach. Zdziwiona odpowiedziała, że nie prowadzi takich warsztatów. Pani jednak upierała się, że ktoś, kto był na tym spotkaniu, umieścił numer telefonu Wiesi Bakaj w internecie i... bardzo ją poleca.

A po kilku dniach rozdzwoniły się telefony z całej Polski. Tak rozpoczęła się droga, którą do dzisiaj wyznacza jej Wszechświat. Nigdy nie zabiega o warsztaty, one dzieją się same. Po prostu ludzie odzywają się sami, z zaproszeniem. I to jest piękne. Płynie się na fali i bierze tyle, ile można wziąć. Wszechświat daje, wystarczy tylko sięgnąć.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions