Nie jestem cudotwórcą, ale TO działa! - przekonuje naturoterapeutka z Wybrzeża. Helena Czarnojan, przedstawicielka Quanteca na Polskę,nazywana przez dzieci czarodziejką, która dzięki posługiwaniu się urządzeniem do instrumentalnej biokomunikacji widzi problem i wie, jak mu zaradzić

Była muzykiem i pedagogiem. Później splotem zdarzeń, zapewne nieprzypadkowych, mogła zrealizować drugą część siebie - pomagającą. Nie doznała w życiu objawienia, które wskazało nowy kierunek. Dochodzenie do naturoterapii to był proces.

Wspiera kobiety w trakcie porodów, energetyzuje domy, poprawia samopoczucie, relacje w rodzinach i pracy, pomaga w chorobach ludziom i zwierzętom. Większość jej pacjentów to dzieci.

Urodziła się w Nidzicy, małym miasteczku na Mazurach, w „mieszanej” rodzinie. Mama była pochodzenia niemieckiego, tata – Polakiem. Tam zrobiła maturę. W liceum myślała o studiach weterynaryjnych, skończyło się na pedagogice kulturalno-oświatowej i równolegle – muzyce.

Po studiach pracowała jako nauczyciel muzyki. Tak było do stycznia 1989 roku, kiedy z całą rodziną wyjechała do Niemiec. Miała wówczas 26 lat.

Musiała przeorientować swoje życie. Niemcy nie uznawali polskich dyplomów, a studiować wolno jej było tylko pedagogikę. Ponieważ nie chciała tracić czasu na poznawanie tego, co już znała, stanęła przed koniecznością wymyślenia sobie nowego zawodu.

Zaczęła od nauki języka i szukała czegoś związanego z medycyną. Dlaczego? Bo po pierwsze, od zawsze chciała być lekarzem weterynarii, a po drugie, pozbyć się własnych dolegliwości.

Narodziny duszy niosącej pomoc

Przekonanie, że na Zachodzie są superlekarze kazało jej wierzyć, że wyleczą ciągnące się za nią od zawsze choroby. Kiedy miała trzy miesiące, umierała w związku z niewydolnością wątroby i serca. Później cierpiała z powodu niestabilności układu krwionośnego, częstych omdleń, kłucia w okolicy serca, kompletnego braku cyklu miesiączkowego, regularnych angin, chronicznego zapalenia stawów czy bólów głowy.

W wieku 26 lat przechodziła premenopauzę. Mdlała, źle się czuła, nie mogła normalnie funkcjonować. Kilka miesięcy czekała w kolejce do profesora endokrynologa w Norymberdze. Niestety nie tylko jej nie pomógł, ale po zaleconych przez niego farmaceutykach czuła się gorzej.

Wtedy odkryła medycynę alternatywną

Dyrektorka Heilpraktikerschule, szkoły kształcącej lekarzy naturoterapeutów, do której aplikowała, podpowiedziała tabletki ziołowe. W efekcie, zanim zaczął się semestr, była zdrowa. A tyle lat cierpiała, łykając hormony, sterydy, doczekała się problemów z wątrobą. Przez lata nauki w Niemczech stała się inną, zdrową osobą. Była zafascynowana tym miejscem. Skoro można zdrowieć w takim tempie...

Już w trakcie studiów zabrała się za pomaganie. Najpierw w rodzinie. Testowała sole Schüsslera, podając je matce, która miała zespół suchego oka. Niedługo potem, kiedy siedziały razem przy kawie i zaśmiewały z jakiejś opowieści, mamie z oczu popłynęły łzy! Przeszły jej także dokuczliwe szumy w uszach. To było budujące, że można ponaprawiać nie tylko siebie, ale i innych. A ona tyle czasu straciła na chorowanie. Poczuła się zaczarowana.

Cioci, która miała ciężkie zapalenie trzustki, w wyniku powikłania po zapaleniu pęcherzyka żółciowego, podała kapsułki ziołowe. Trzustka zregenerowała się tak szybko, że lekarz prowadząca powiedziała wówczas do pacjentki: - Proszę słuchać siostrzenicy!

Kiedy w tamtym czasie przyjeżdżała do Polski, zawsze przywoziła coś nowego. Na przykład esencje Bacha, które w Niemczech można było kupić w aptece. Pomagały znakomicie, kiedy w rodzinie był problem z dorastającą młodzieżą, albo ktoś przeżywał rozterki duchowe. Te małe cuda okazały się impulsem do dalszego doskonalenia się w leczeniu holistycznym. Efekty ją uskrzydlały. Uznała, że skoro TO działa, warto uczyć się jeszcze więcej.

Nowy zawód: naturoterapeuta

Niemiecki system Heilpraktikerschule to trzy lata nauki zakończone pisemnym, ustnym i praktycznym egzaminem państwowym. Pozytywne zaliczenie oznacza pozwolenie na wykonywanie zawodu naturoterapeuty i przejście do kolejnego etapu - zdobycia specjalności. Może to być np. medycyna chińska, ale także akupunktura i homeopatia.

Końcowy, bardzo trudny egzamin Helena Czarnojan zdała za pierwszym razem. Z wyborem specjalizacji nie spieszyła się. Najpierw zgłębiała esencje Bacha, w kolejnym roku sole Schüsslera. Twierdzi, że nie ma nikogo, kto oparłby się tym terapiom. Robiła także specjalizację z różnego rodzaju diet. Po jej zaleceniach, wspartych terapią kroplami Bacha wielu pacjentów zdrowiało. Podnosiła się im samoocena, poprawiał humor. Kiedy jeszcze uzupełnili sole mineralne, efekty były rewelacyjne, a metody skuteczne w 100 procentach. Myślała nawet o otwarciu gabinetu porad dietetycznych.

Minęły dwa lata od skończenia szkoły. Praktykowała w tym czasie u pewnego starszego doktora, który chciał przekazać jej swój gabinet. Nie umiała się zdecydować. Kiełkowała w niej myśl o powrocie do kraju. Chciała propagować naturoterapię w Polsce. Nieco sceptyczny mąż namówił ją, żeby co do słuszności decyzji wyjazdu poradziła się jasnowidza. Zadzwoniła. Opowiedziała co robi - terapie oparte na diecie, esencjach Bacha i solach Schüsslera.
- To nie jest dla pani - usłyszała.
- Jak to nie? Umiem to, lubię, a te metody działają!
- Będzie pani pracowała w zespole czterech osób i będą to tematy neurologiczne.
- Mam wyjechać, czy zostać?
- Wyjechać!
- A co tam będę robiła?
- Niedługo się pani dowie.


Nadchodzi czas Quanteca

Tydzień później koleżanka, której zwierzyła się z planów powrotu i wątpliwości co do dostępności potrzebnych leków w Polsce, powiedziała: - Kup urządzenie i rób leki sama.

Był kwiecień 2005 roku. Na spotkaniu w Norymberdze poznała Quanteca i jego twórcę Petera von Buengnera. Zobaczyła w nim możliwość terapii całościowej. Nie było tematu, który by się w skanie urządzenia nie pokazał.

- Byłam kompletnie zaczarowana - mówi dziś. - Wiedziałam, że to jest to!

Peter von Buengner opowiadał, że Quantec to najtańsza produkcja preparatów leczniczych. Wystarczy na diodę postawić wiaderko wody, nagrać np. afirmację belladonny i mamy gotowy środek na gorączkę, który w dodatku nic nie kosztuje.

Nie wierzyła, że komputer wraz z diodą jest w stanie robić leki. Dzisiaj już wie, że tak właśnie jest.

Ten moment całkowicie zmienił jej życie. W sierpniu 2005 r. kupiła urządzenie i wróciła do Polski.

Zaczynała od produkcji kropli potrzebnych pacjentom. To co Quantec wybrał diagnostycznie, Helena Czarnojan „nagrywała” na buteleczkę z mieszanką wody z alkoholem. Pacjenci pili kilka kropel dziennie i zdrowieli. Takie były początki jej pracy z cudownym urządzeniem.

Otworzyła gabinet w Pucku. Jedną z jej pierwszych pacjentek okazała się kobieta z problemami zakwaszenia. Poleciła jej kupienie w aptece jakiegoś proszku zasadowego. Dzisiaj takie proszki odkwaszające są powszechne, jest też literatura na ten temat, ale wówczas nie było nic. Pacjentka wróciła do niej z pretensjami, bo w aptece nie tylko niczego jej nie sprzedali, ale zachwiali wiarę w skuteczność takiej terapii. I wtedy pomógł lek stworzony przy użyciu Quanteca.

Obecnie już nie „nagrywa” leków, lecz wysyła terapie bezpośrednio do pacjentów. Zdarzają się jednak wyjątki. Miała w gabinecie dwie pary małżeńskie wyleczone poprzez „nagranie” na butelkę koniaku.

A było tak: para spod Koszalina starała się o dziecko. Nie udawało się, co tylko potęgowało ich stres. On zażywał leki psychotropowe, nie miał na nic ochoty. Postanowiła „nagrać” na butelkę koniaku esencje Bacha. Po dwóch tygodniach poprosili o jeszcze jedną porcję. Mężczyzna odstawił wszystkie leki. W krótkim czasie doszło do poczęcia, a później urodzenia dziecka.
Drugi koniak był dla pary starszych ludzi przechodzących ciężki kryzys małżeński po upadku rodzinnej firmy. Dostali koniak z esencjami Bacha. Więcej nie wrócili. Spotkała ich po pewnym czasie - radosnych i spokojnych.

Doskonałość formy

Quanteca, urządzenie do instrumentalnej biokomunikacji, skonstruował w 2004 r. Peter von Buengner, prowadzący dzisiaj w Monachium Centrum Terapii Naturalnych oraz badania nad diodą białego szumu. Wpadł na pomysł, żeby diodę połączyć z komputerem i przyspieszyć znajdowanie elementów pasujących lub zakłócających całość. Radioniczny system Quantec analizuje i rozpoznaje pola energetyczne, tak na poziomie fizycznym, jak i subtelnym, we wszystkich zakresach życia człowieka. Błędne informacje harmonizuje, braki uzupełnia.

- Kiedy napiszę, że Quantec ma rozpoznać przyczyny problemu, szuka on w swoich polach zależności i wyłapuje właściwe elementy - tłumaczy Helena. Jeżeli mu powiem, że ma wyleczyć to i to - wyszukuje najlepszą dla pacjenta terapię.

Software wypracował Peter von Buengner. Wewnątrz są tzw. pola morficzne, czyli banki danych na przeróżne tematy. Na początku było ich pięć: obciążenia (chemia, nasze chore organy, szczepienia, emulgatory, konserwanty, geopatia), homeopatyczne zwierciadło duszy (siedem tzw. konstytucyjnych leków), afirmacje (m.in. według Louise L. Hay, Matthiasa Vogta, N.D. Walsha), doradztwo gospodarcze i ICD 10 - międzynarodowy katalog chorób.

Trójkątny kształt diody Quanteca nie jest przypadkowy. Trójkąt oznacza doskonałość formy geometrycznej. Trzy kule to także doskonałość sama w sobie, a różowy kwarc to kolor i kamień serca. Urządzenie w takim kształcie wzmacnia tych, którzy z nim pracują. To również ochrona dla diody. Szum, który produkuje, jest w trójkącie i kulach chroniony, by przekazywany sygnał był jak najbardziej czysty.

Pola morficzne

Na początku, kiedy pracowała na Quantecu w języku niemieckim, wiele czasu zajmowało jej tłumaczenie każdego wpisu kolejnym pacjentom. Postanowiła więc stworzyć polską wersję. Odczytywała wiadomości znajdujące się w polach morficznych. Do przetłumaczonych 100 baz niemieckich, z czasem dopisała kolejnych 200.

Są w Quantecku Heleny Czarnojan m.in.: aminokwasy, anioły, esencje Bacha, biologia budowlana, geomancja, energia tao, geopatia, duchy, choroby o podłożu socjalnym powstające na tle mobbingu lub relacji w rodzinach, chromosomy, czakramy, detoksykacje według chińskiego pentagramu, doradztwo gospodarcze, drzewo herbaciane, dźwięki planet, enzymy, produkty firm homeopatycznych i tych produkujących suplementy, kinezjologia, kinestetyka, koloroterapia, różne mądrości, np. z filozofii zen. Są modlitwy, nozody (preparaty z substancji związanej z chorobą – przyp. red.).

Są ustawienia hellingerowskie, ziołolecznictwo - chińskie i polskie, runy, uwolnienia od klątw, czarów..., a także przyczyny chorób - pochodzące od przodków, ze świata energetycznego, fizycznego, z innych wymiarów, spowodowane przez braki i nadmiary, przyczyny duchowe... Są bazy danych dla przyrody, dla chorych roślin.

Ulubionym tematem Heleny jest drzewo herbaciane. Ta historia sięga czasów sprzed Quanteca. Kiedy była w Niemczech i miała jeszcze problemy z hormonami, skutkujące nie tylko złym samopoczuciem, ale także fatalnym trądzikiem, utrzymującym się mimo mijających lat, usłyszała o drzewie herbacianym. Posmarowała twarz i – zadziałało! Nie tylko na krosty, ale także na wiele innych rzeczy. Kupiła wtedy wszystkie możliwe książki na ten temat. Do dzisiaj ma zawsze w domu litr olejku i chętnie się nim dzieli. Quantec, o dziwo, często sięga po drzewo herbaciane. Widocznie sobie na to zasłużyło.


Protokół autyzmu

Przed laty pomogła 4-letniemu dziecku z alergią. Rodzice 3-4 razy w tygodniu, przeważnie w nocy, biegali z nim do szpitala po leki, bo dusiło się z powodu spuchniętej krtani.

- Przyszli do mnie, wykonaliśmy skan, wyszły chemiczne substancje, środki czyszczące - opowiada. - Zrobiłam krople z całego programu, rodzice podawali je na wodę dwa razy dziennie po 4 kropelki. Częstotliwość ataków bardzo się zmniejszyła, chłopiec potrafił trzy miesiące nie jeździć do szpitala. Dla mnie, człowieka obsługującego nowe wówczas urządzenie, było to wręcz nieprawdopodobne. W tej chwili chłopak jest zdrowy.

Pięć lat temu w Ostrzycach, w domu usytuowanym blisko lasu, powstał drugi gabinet. Jedną ścianę w nim zagarnęły anioły. Stworzyła je 10-letnia dzisiaj Michelle. Każdy ma swoją nazwę i konkretną pracę do wykonania. Quantec często je wybiera.

Właśnie do Ostrzyc przyjechała przez śniegi mama z małą dziewczynką z autyzmem. Ktoś jej wskazał ten adres i dał nadzieję, że może Quantec i pani Helena pomogą...

Zrobiła skan i wyszło dokładnie, co dolega małej, łącznie z lekami, które już zażywała. Matka dziecka była w szoku. Długo razem pracowały, a po tej wizycie kobieta opowiedziała o wszystkim na internetowym forum dzieci autystycznych.

Efekt? Pięć, czasami dziesięć telefonów dziennie od rodziców dzieci autystycznych. Prosili o analizę Quanteca, później robili klasyczne badania i porównywali. Wszystko się zgadzało. Jak to możliwe? Były nawet opinie, że pani Helena jest jasnowidzem, czemu ze śmiechem zaprzecza. Wątek autyzmu zmusił ją natomiast do pisania nowych baz danych.

- W tym czasie nawiązał ze mną współpracę tata chłopczyka z autyzmem - opowiada. - Po skanie, który zrobiłam jego synowi, uwierzył, że Quantec może pomóc. Zbierał wszystkie informacje ze świata o przyczynach autyzmu, przysyłał je do mnie. Wreszcie zaproponował: stwórzmy protokół autyzmu w Quantecu.

Tak powstało 236 przyczyn choroby.

- Mamy listę wszystkich możliwych terapii, Quantec je dobiera - taktylna, sensoryczna, czy arteterapia. Maszyna zaleca czy dziecko ma pływać, czy chodzić na dogoterapię.

Dzisiaj chłopak uczęszcza do II klasy szkoły podstawowej, pisze i czyta, jest przeciętnym uczniem. A stworzony wówczas protokół pomaga nie tylko autykom, ale również ludziom z problemem demencji, z Alzheimerem, schorzeniami neurologicznymi.

Uzdrowień z autyzmu nie liczyła. Tych, którzy przychodzili po skan analityczny, chcąc wiedzieć, co dalej robić, można by naliczyć dziesiątki, jeśli nie setki. Nie wszyscy jednak wracali, by dzielić się informacjami. Dlatego naturoterapeutka mówi o dzieciach, które były pilotowane Quantekiem. Okazuje się, że niektóre uczęszczające wcześniej do przedszkola integracyjnego, poszły później do normalnej szkoły. Dziecko, które nie mówiło, chodziło do ośrodka m.in. na terapię taktylną dr Swietłany Masgutowej, przeniosło się do normalnej szkoły. U pewnego chłopca Quantec wskazał problem z borrelią i jako antidotum kolendrę w kroplach. Organizm oczyścił się, objawy autyzmu zniknęły. Dziecko, które nie siadało na nocnik, załatwiając się do wanny, już następnego dnia po wdrożeniu programu zaczęło używać nocnika zgodnie z przeznaczeniem.

Babcia z Quanteca

12-latek miał ADHD, psychozę, był pod opieką psychiatrów. Groziło mu usunięcie ze szkoły i osadzenie w zakładzie zamkniętym. Nie mógł usiedzieć na lekcji, skakał po ławkach, zachowywał się agresywnie. Terapia trwała pół roku. Rodzice w całości zdali się na Quantec, informowali na bieżąco o postępach. Dzisiaj po problemie nie ma śladu.

Helena, która sama ma dwoje wnucząt - Stasia i Nel, jest też „babcią” dziesięciorga dzieci z Quanteca. Siedmiu chłopców i trzech dziewczynek. Wszystkie porody zostały odebrane z Quantekiem, z programami przeciwbólowymi. Dzieci urodziły się zdrowe.

Ma wielu stałych pacjentów. Komunikują się z Heleną za pomocą maila lub smsa. Gdy wie, że trzeba pomóc, uruchamia program... Zdarzają się także sytuacje nagłe: nowotwór, OIOM, wypadek... Wówczas należy działać natychmiast. Rozbija się wtedy koncepcja dnia, ale kiedy dzieją się takie rzeczy, nie ma wyjścia.

Mistrzyni i uczennica

Czy każdy może pracować z Quantekiem?

- Teoretycznie – wyjaśnia Helena Czarnojan – każdy, kto ma chęć pomagania, czyste intencje, kto chce się uczyć. Bo w Quantecu zakodowana została ogromna wiedza. W bazach danych, którymi dzisiaj dysponujemy, zawarte jest wszystko, co dzieje się w polu morficznym czy biologicznym człowieka. Jeżeli umie się to właściwie odczytać i usystematyzować, można pomóc zarówno w sensie fizyczności, jak i w konfliktach duchowych, w szkole, w pracy, w stresach.

Są tacy, którzy mówią, że urządzenie nie pracuje tak jak u Heleny. Jej zdaniem przyczyną jest komercyjne nastawienie - mam maszynę, nacisnę guzik i samo się wyleczy. A to tak nie działa.

Czy miała wielu uczniów? Chwilę się zastanawia, po czym stwierdza, że, choć uczyła blisko 100 osób, może mówić tylko o jednym uczniu, a właściwie uczennicy.

Jej była pacjentka przeprowadziła się z Poznania. Zamieszkała dwa domy dalej i osiem miesięcy spędziła w pobliżu swojej mistrzyni. Wcześniej Helena pomogła zarówno jej, jak i jej dzieciom. Zapalenia płuc, astmy, alergie, wiecznie na coś chorowali. Quantec tak to ponaprawiał, że eks-pacjentka doszła do wniosku, że nie chce już uprawiać swojego nudnego zawodu, lecz pracować z Quantekiem. Dzisiaj ma swój gabinet, kolejkę klientów, jest skuteczna. Wkłada w tę pracę serce.

Ci, których Helena uczy Quanteca, to osoby kupujące urządzenie. Procedura jest taka, że muszą zostać przeszkoleni. Trzeba wgrać program, pokazać jak działa, jak wprowadzić zdjęcia, jak pisać bazy danych, przeprowadzać analizy. Ale to są zbyt krótkie zajęcia, by mówić o nauczaniu. Chcąc poznać materiał, który jest w Quantecu, potrzeba bowiem około roku.

Diagnoza i terapia

- Kiedy robię analizę, piszę na przykład - rozpoznanie zakłóceń w polu biologicznym czy morfogenetycznym - i Quantec dokonuje wyboru ze wszystkich pól, jakie są otwarte - opowiada Helena Czarnojan. - Czy to problem stresu w pracy, czy chory żołądek, a jeśli, to na jakim tle. A może to bakteria, czy jakieś nierozwiązane problemy? Kiedy z tej analizy robię następnie program terapeutyczny, mam już koncepcję, wiem jaki jest punkt alarmowy.

Quantec w polu na zdjęciu klienta wybiera anioły, kwiaty, minerały, które pasują tylko do tego właśnie zdjęcia, pola tej konkretnej osoby. Nie ma dwóch takich samych zestawień. Podobnie jest ze zwierzętami. Z każdą istotą.

Jak to się odbywa? Zaczyna się od skanowania zdjęcia. Później następuje proces diagnozowania - wpisujemy np. „rozpoznanie i rozpuszczenie przyczyn braku radości życia”. Do wyboru są różne analizy, często według wcześniej przygotowanego wzoru. Pokażą się bazy danych - afirmacje, anioły, esencje Bacha, biologia budowlana (może być ciek czy duch w domu, który osłabia emocjonalnie i psychicznie), leki, modlitwy, psychokinezjologia, symbole szczęścia...

Teraz następuje skanowanie banku danych i rozpoznanie przyczyny, a następnie jej rozpuszczenie - wystarczy uruchomić program w celu wyczyszczenia pola. Quantec nadaje bezpośrednio na diodę.

W domu Heleny Czarnojan jest wiele stacji Quanteca: każda zawiera dane ok. 50 pacjentów.

Terapie „kręcą się” całą dobę.

Obserwuję program nastawiony na 5 godzin. Kobieta, która była na badaniu rentgenowskim prosiła o zneutralizowanie szkodliwego promieniowania. Nie musi w tym czasie medytować, skupiać się na programie. Może tańczyć, rozmawiać, pracować, spać.

Pomaganie ludziom

Słucham niezwykłych opowieści. 6-letnia dziewczynka wypadła z okna na I piętrze. Kiedy mała jechała w karetce, nie miała już czucia w nogach i tylko upewniała się, czy mama zadzwoniła do pani Helenki. Helena Czarnojan uruchomiła na Quantecu program neurologiczny. W szpitalu dziecko przebywało na obserwacji dwa dni – z groźnego wypadku wyszło bez szwanku.

Nastolatek chory na białaczkę limfoblastyczną, mimo protestów rodziców, w 2012 r. został poddany chemioterapii. Mama poprosiła Helenę o pomoc. Fotografowała wszystkie leki, które mu podawano, i przysyłała ich zdjęcia naturoterapeutce.

- Wpisywaliśmy w Quanteca, że dobrze znosi chemioterapię - opowiada Helena. - Na bieżąco detoksykowaliśmy podawane leki. Chłopak wszystkie chemioterapie przeszedł obronną ręką. Był moment, że miał poparzenie błon śluzowych i języka, odżywialiśmy go wtedy przez Quantec. Czuł się bardzo dobrze, nie schudł. Dzisiaj ma18 lat, będzie zdawał maturę, jest zdrowy, biega maratony.

Nie ma takiej choroby i takiej sytuacji, w której Quantec nie jest pomocny.

- Czego się dowiem, co usłyszę, wkładam do tej maszyny - mówi Helena Czarnojan. - Tu wszystko może być użyteczne, a ponieważ to program otwarty - ciągle go rozbudowuję.

- Jest z nami pewien pan, którego problemem był przeszywający ból uda - opowiada naturoterapeutka. - Próbowaliśmy różnych terapii, ale nie bardzo pomagało. Zaproponowałam, że przeskanuję go również po wcieleniach i światach równoległych. Kiedy zrobiłam ten skan, na dwadzieścia wpisów kilkanaście było „nie z tego świata”. Okazało się, że w jednym świecie równoległym ktoś go przebił, w innym miał nogę urwaną w wypadku, a w kolejnym ogromne poparzenia. Wystarczyły trzy dni pracy z Quantekiem i do dziś go nie boli.

Pomaganie braciom mniejszym

Helena Czarnojan pomaga też zwierzętom. W sierpniu 2015 r. pisała program dla 10-letniego kota, który nie chciał zaakceptować nowego domownika, małej kotki. Weterynarz zdiagnozował depresję i ostrzegł, że w ciągu dwóch miesięcy kot może umrzeć. Dzisiaj, po terapii Quanteca, oba zwierzaki żyją razem w najlepszej przyjaźni.

Dokładnie przed rokiem ratowała kury.

- W pewnym gospodarstwie wylęgło się ich dziesięć. Były już całkiem spore i nagle siedem padło - opowiada. - Kiedy się o tym dowiedziałam, trzy ostatnie leżały prawie bez życia. Zrobiłam zdjęcie w kurniku, wrzuciłam je do Quanteca z tekstem, że są zdrowe, bezpieczne, że wszystkie trucizny z ich organizmów zostały usunięte. Kury żyją do dzisiaj.

11 listopada ub. roku sąsiadka Heleny Czarnojan wpadła z krzykiem, że jej pies leży bez życia. - Usiadłam do Quanteca, zaczęłam ratlerka skanować. Sąsiadka nie zdążyła wrócić do siebie, a jej mąż mówi, że pies się chyba rusza. Quantec pokazał, że ma coś z płucami, okazało się, że jest zatruty czadem. Wyszło na jaw, że jego legowisko znajdowało się przy kominku.

W przypadku zwierząt i małych dzieci efekty pomagania są szybkie, wręcz cudowne. Z ludźmi dorosłymi bywa różnie. Ci otwarci szybciej czują się lepiej, niektórzy błyskawicznie wychodzą nawet z ciężkich, przewlekłych chorób. Ale i osoby zamknięte na przepływ informacji, mają szansę na zdrowienie z Quantekiem. Helena skanuje wówczas nie duszę, lecz ciało i Quantec wybiera suplementy lub leki farmaceutyczne. Zyskując diagnozę, zainteresowani mogą zdecydować, co robić dalej...

- Ja nie leczę - podkreśla Helena Czarnojan. - To tylko maszyna harmonizuje pole, wyszukuje rzeczy złe czy zakłócone, a następnie doprowadza pola energetyczne do stanu równowagi. W efekcie zaczynamy się dobrze czuć.

Joanna Mierzejewska

Z Archiwum Nieznanego Świata 07/2016

Kontakt: Helena Czarnojan, tel. 510-527-043, mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions