Nadchodzi czas Quanteca

Tydzień później koleżanka, której zwierzyła się z planów powrotu i wątpliwości co do dostępności potrzebnych leków w Polsce, powiedziała: - Kup urządzenie i rób leki sama.

Był kwiecień 2005 roku. Na spotkaniu w Norymberdze poznała Quanteca i jego twórcę Petera von Buengnera. Zobaczyła w nim możliwość terapii całościowej. Nie było tematu, który by się w skanie urządzenia nie pokazał.

- Byłam kompletnie zaczarowana - mówi dziś. - Wiedziałam, że to jest to!

Peter von Buengner opowiadał, że Quantec to najtańsza produkcja preparatów leczniczych. Wystarczy na diodę postawić wiaderko wody, nagrać np. afirmację belladonny i mamy gotowy środek na gorączkę, który w dodatku nic nie kosztuje.

Nie wierzyła, że komputer wraz z diodą jest w stanie robić leki. Dzisiaj już wie, że tak właśnie jest.

Ten moment całkowicie zmienił jej życie. W sierpniu 2005 r. kupiła urządzenie i wróciła do Polski.

Zaczynała od produkcji kropli potrzebnych pacjentom. To co Quantec wybrał diagnostycznie, Helena Czarnojan „nagrywała” na buteleczkę z mieszanką wody z alkoholem. Pacjenci pili kilka kropel dziennie i zdrowieli. Takie były początki jej pracy z cudownym urządzeniem.

Otworzyła gabinet w Pucku. Jedną z jej pierwszych pacjentek okazała się kobieta z problemami zakwaszenia. Poleciła jej kupienie w aptece jakiegoś proszku zasadowego. Dzisiaj takie proszki odkwaszające są powszechne, jest też literatura na ten temat, ale wówczas nie było nic. Pacjentka wróciła do niej z pretensjami, bo w aptece nie tylko niczego jej nie sprzedali, ale zachwiali wiarę w skuteczność takiej terapii. I wtedy pomógł lek stworzony przy użyciu Quanteca.

Obecnie już nie „nagrywa” leków, lecz wysyła terapie bezpośrednio do pacjentów. Zdarzają się jednak wyjątki. Miała w gabinecie dwie pary małżeńskie wyleczone poprzez „nagranie” na butelkę koniaku.

A było tak: para spod Koszalina starała się o dziecko. Nie udawało się, co tylko potęgowało ich stres. On zażywał leki psychotropowe, nie miał na nic ochoty. Postanowiła „nagrać” na butelkę koniaku esencje Bacha. Po dwóch tygodniach poprosili o jeszcze jedną porcję. Mężczyzna odstawił wszystkie leki. W krótkim czasie doszło do poczęcia, a później urodzenia dziecka.
Drugi koniak był dla pary starszych ludzi przechodzących ciężki kryzys małżeński po upadku rodzinnej firmy. Dostali koniak z esencjami Bacha. Więcej nie wrócili. Spotkała ich po pewnym czasie - radosnych i spokojnych.

Doskonałość formy

Quanteca, urządzenie do instrumentalnej biokomunikacji, skonstruował w 2004 r. Peter von Buengner, prowadzący dzisiaj w Monachium Centrum Terapii Naturalnych oraz badania nad diodą białego szumu. Wpadł na pomysł, żeby diodę połączyć z komputerem i przyspieszyć znajdowanie elementów pasujących lub zakłócających całość. Radioniczny system Quantec analizuje i rozpoznaje pola energetyczne, tak na poziomie fizycznym, jak i subtelnym, we wszystkich zakresach życia człowieka. Błędne informacje harmonizuje, braki uzupełnia.

- Kiedy napiszę, że Quantec ma rozpoznać przyczyny problemu, szuka on w swoich polach zależności i wyłapuje właściwe elementy - tłumaczy Helena. Jeżeli mu powiem, że ma wyleczyć to i to - wyszukuje najlepszą dla pacjenta terapię.

Software wypracował Peter von Buengner. Wewnątrz są tzw. pola morficzne, czyli banki danych na przeróżne tematy. Na początku było ich pięć: obciążenia (chemia, nasze chore organy, szczepienia, emulgatory, konserwanty, geopatia), homeopatyczne zwierciadło duszy (siedem tzw. konstytucyjnych leków), afirmacje (m.in. według Louise L. Hay, Matthiasa Vogta, N.D. Walsha), doradztwo gospodarcze i ICD 10 - międzynarodowy katalog chorób.

Trójkątny kształt diody Quanteca nie jest przypadkowy. Trójkąt oznacza doskonałość formy geometrycznej. Trzy kule to także doskonałość sama w sobie, a różowy kwarc to kolor i kamień serca. Urządzenie w takim kształcie wzmacnia tych, którzy z nim pracują. To również ochrona dla diody. Szum, który produkuje, jest w trójkącie i kulach chroniony, by przekazywany sygnał był jak najbardziej czysty.

Pola morficzne

Na początku, kiedy pracowała na Quantecu w języku niemieckim, wiele czasu zajmowało jej tłumaczenie każdego wpisu kolejnym pacjentom. Postanowiła więc stworzyć polską wersję. Odczytywała wiadomości znajdujące się w polach morficznych. Do przetłumaczonych 100 baz niemieckich, z czasem dopisała kolejnych 200.

Są w Quantecku Heleny Czarnojan m.in.: aminokwasy, anioły, esencje Bacha, biologia budowlana, geomancja, energia tao, geopatia, duchy, choroby o podłożu socjalnym powstające na tle mobbingu lub relacji w rodzinach, chromosomy, czakramy, detoksykacje według chińskiego pentagramu, doradztwo gospodarcze, drzewo herbaciane, dźwięki planet, enzymy, produkty firm homeopatycznych i tych produkujących suplementy, kinezjologia, kinestetyka, koloroterapia, różne mądrości, np. z filozofii zen. Są modlitwy, nozody (preparaty z substancji związanej z chorobą – przyp. red.).

Są ustawienia hellingerowskie, ziołolecznictwo - chińskie i polskie, runy, uwolnienia od klątw, czarów..., a także przyczyny chorób - pochodzące od przodków, ze świata energetycznego, fizycznego, z innych wymiarów, spowodowane przez braki i nadmiary, przyczyny duchowe... Są bazy danych dla przyrody, dla chorych roślin.

Ulubionym tematem Heleny jest drzewo herbaciane. Ta historia sięga czasów sprzed Quanteca. Kiedy była w Niemczech i miała jeszcze problemy z hormonami, skutkujące nie tylko złym samopoczuciem, ale także fatalnym trądzikiem, utrzymującym się mimo mijających lat, usłyszała o drzewie herbacianym. Posmarowała twarz i – zadziałało! Nie tylko na krosty, ale także na wiele innych rzeczy. Kupiła wtedy wszystkie możliwe książki na ten temat. Do dzisiaj ma zawsze w domu litr olejku i chętnie się nim dzieli. Quantec, o dziwo, często sięga po drzewo herbaciane. Widocznie sobie na to zasłużyło.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions