Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Większość naturalnych terapeutów przywraca zdrowie ludziom. Krystyna Wieczorek uzdrawia całe domy i rodziny, nie wyłączając tych ich członków, którzy miauczą, mruczą i merdają ogonami. Od dziecka wiedziała, że będzie niosła pomoc cierpiącym. W rodzinie matki jej uzdrowicielskie uzdolnienia były dziedziczne, a kobiety w niej władały potężną energią. Matka pani Krystyny, Janina Jadwiga Olborska, łączniczka AK w Powstaniu Warszawskim pseudonim „Rzepa”, ranna w biodro i spodziewająca się dziecka uciekła z płonącej Warszawy. Bydlęcym wagonem dojechała do Austrii, gdzie jako więźniarka pracowała przy budowie kolei. Krysię urodziła w szpitalu w Lilienfeld.

Po porodzie, mimo krwotoku, wraz z noworodkiem została przeniesiona do szopy. Gdyby nie życzliwość Austriaków, a zwłaszcza tamtejszych wieśniaczek, nie przetrwałyby tego trudnego okresu. Przygarnęli ją gospodarze, sami mający sześcioro dzieci. Inna Austriaczka podarowała matce Krystyny wózek wiklinowy, w którym dziewczynka odbyła podróż z Linzu, przez Bratysławę aż do Warszawy. Znaczną część tej drogi jej mama przemierzyła pieszo, pchając wózek, który rozleciał się dopiero na gruzach polskiej stolicy.

Przez wiele lat moja rozmówczyni korzystała z uroków życia, nie pamiętając o swoim przeznaczeniu. Ale ono się o nią upomniało. Ponad dwadzieścia lat temu u męża Krystyny Wieczorek stwierdzono nowotwór okrężnicy. Chorobę wykryto w późnym stadium. Odbyt usunięto operacyjnie, zastępując go tzw. stomią. Niestety, podczas zabiegu chory został zainfekowany gronkowcem złocistym, który zaatakował zastawkę serca. Lekarze dawali pacjentowi nie więcej niż pół roku życia.

Chcąc go uratować, pani Krystyna postanowiła porzucić pracę zawodową (z wykształcenia jest zootechnikiem, ale w tamtym czasie pełniła funkcję kierownika urzędu stanu cywilnego). Wybrała się na kurs bioterapii i zaczęła na chorym małżonku „eksperymentować”. On zaś wyzdrowiał! Żyje do dziś i z zapałem uprawia ogród. Natomiast jej pasją stało się wykrywanie przyczyn chorób, uzdrawianie i przywracanie chorym radości życia.

W przekonaniu o tym, że wybrała właściwą drogę, upewniła ją słynna jasnowidząca Aida Kosojan. Zobaczyła przy niej symbole: góry i orła. Takie same znaki towarzyszyły babci znanej wróżki obdarzonej zdolnościami uzdrowicielskimi. Oznaczają one także predyspozycje do jasnowidzenia.

Nauka bez końca

Aby skutecznie – i możliwie szybko – pomagać chorym, Krystyna Wieczorek ukończyła kursy z różnych dziedzin medycyny naturalnej i radiestezji. Bioterapii uczył ją Jerzy Strączyński, a w dziedzinie Reiki wyedukowała Janina Ewa Jabłońska, jedna z pionierek nauczania tej metody w naszym kraju. Wkrótce otrzymała rekomendację Polskiego Stowarzyszenia Bioterapeutów BIOPOL oraz tytuł rekomendowanego bioterapeuty nadany przez Federację Stowarzyszeń Radiestezyjnych – związek stowarzyszeń bioterapeutycznych, psychotronicznych i radiestezyjnych. Współpracuje również z Polskim Towarzystwem Psychotronicznym.

Jej ulubioną techniką stała się Reiki: stara sztuka uzdrawiania, odkryta na nowo na przełomie XIX i XX wieku przez Japończyka, dr Mikao Usui. Adepci tej metody po inicjacji mogą korzystać z nieprzebranych zasobów energii uniwersalnej. Energia własna bioterapeuty wyczerpuje się szybciej.

Krystyna Wieczorek zdobyła wszystkie stopnie Reiki, uzyskując tytuł Wielkiego Mistrza. Od lat szkoli adeptów tej sztuki. Systematycznie organizuje też spotkania ze swoimi uczniami – i sama czerpie wiedzę z ich doświadczeń. Zmiany, które wnosi w jej życie praktykowanie Reiki, wciąż ją zaskakują. Wystarczy zaś zacząć od stosowania pięciu zasad: nie złościć się, nie martwić, szanować rodziców, nauczycieli i starszych, zarabiać uczciwie na chleb i okazywać wdzięczność wszystkiemu, co żyje.
Zdaniem mojej rozmówczyni nie ma nic gorszego niż uzależnianie klienta przez terapeutę. Ona sama uważa, ze uczniom i klientom warto dać narzędzia, dzięki którym sami będą sobie radzili z problemami, a zwłaszcza przegonią niepokój, zanim zdąży zagnieździć się w psychice i doprowadzi do choroby.

Za szczególnie skuteczną metodę wzmocnienia witalności Krystyna Wieczorek uważa medytację z kolorami. W jej trakcie należy przenieść się mentalnie na łąkę, aby skorzystać z energii barwnych kwiatów. Czerwień maków nasyca czakrę podstawy, pomarańczowa barwa nagietków „ładuje” drugą czakrę, przywracając radość życia i relacji międzyludzkich. Jaskry doenergetyzują splot słoneczny, zieleń roślin, traw - wzmocni czakrę serca. Niezapominajki, dodając energii czakrze gardła, pomogą odważniej wypowiadać swoje myśli, natomiast chabry stymulując trzecie oko, sprzyjają rozwojowi intuicji.

Trudne przypadki

Nie każdy jest w stanie przywrócić harmonię w organizmie własnymi siłami. Do Krystyny Wieczorek często zgłaszają się osoby załamane psychicznie, a nawet zrozpaczone. Jej klientką była m.in. pani Janina, cierpiąca na owrzodzenie dwunastnicy, chorobę wieńcową, bezsenność, pogorszenie słuchu i bóle fantomowe. Przyjmowane przez chorą leki uspokajające uniemożliwiały jej normalne funkcjonowanie i pracę zawodową.

Na szczęście trafiła do warszawskiej healerki. Krystyna Wieczorek odkryła, że przyczyną problemów było w tym przypadku nadmierne przejmowanie się cudzymi nieszczęściami, a jednocześnie zapominanie o swoich potrzebach. Podczas terapii chora została poddana łagodnej formie hipnozy, dzięki czemu zmieniła swój stosunek do życia i odzyskała zdrowie. Znikły wrzody na dwunastnicy, później zaś ustąpiła choroba serca. Operacja nie była już konieczna. Ponieważ lekarze nie mogli uwierzyć w tak radykalną poprawę wyników, EKG powtarzano kilkakrotnie.

Pani Katarzyna, z zawodu lekarka, straciła wzrok w jednym oku po zabiegu zamknięcia naczyń laserem. Podczas spaceru z wnuczką potknęła się i, chcąc ratować dziecko przed urazem, upadła na twarz. Po wypadku przestała widzieć drugim okiem. Nie mogąc pogodzić się z kalectwem, postanowiła pożegnać się z życiem i zażyła ogromną dawkę środków nasennych. Szczęśliwie została jednak odratowana. Do Krystyny Wieczorek przywieziono ją „na siłę”. Po pewnym czasie psychoterapia i zabiegi energetyczne przyniosły rezultat: lekarka mogła odłożyć białą laskę!

Pani Magda po kuracji antybiotykowej cierpiała na upośledzenie słuchu. W jednym uchu nosiła aparat, drugie w ogóle nie odbierało sygnałów akustycznych. Po seansie u Krystyny Wieczorek aż krzyknęła z radości, gdyż uświadomiła sobie, że znów słyszy. Dźwięki, odbierane zdrowszym uchem wydały się jej za głośne, wręcz dokuczliwe.

Znaleźć przyczynę choroby

Warszawska terapeutka, którą znają w całym kraju, a także zagranicą, pomogła m.in. wielu osobom z wadami słuchu i wzroku oraz cierpiącym na schorzenia kręgosłupa. Niekiedy przy tym zdarza się tak, że trafiający do niej człowiek odczuwa dolegliwości, gdy tymczasem wyniki badań okazują się w normie. Tak było w przypadku mężczyzny mającego kłopoty z oddychaniem. Aby wykryć przyczynę niedomagań, healerka zastosowała regresing, cofając klienta do poprzedniego wcielenia. Okazało się, że został kiedyś przywalony kamieniem i nadal odczuwał na piersiach jego ciężar.

Warto sobie uświadomić, że w naszej podświadomości, jak na twardym dysku, są zapisane wszystkie zdarzenia i przykre doznania. Aby więc choroba ustąpiła, trzeba wrócić do dawnej traumy i ją przepracować. Tak było w tym i w innych przypadkach.

Kolejny przykład: młody człowiek miał ogromne trudności z zasypianiem. Wiecznie zmęczony i niewyspany, nie zaspokajał wymagań pracodawcy. W efekcie został zwolniony. Także i w jego przypadku sprawdziła się autorska metoda regresingu Krystyny Wieczorek. Po cofnięciu klienta do poprzedniego wcielenia zobaczyła leżącego na torach mężczyznę w pasiaku. By nie zamarznąć (była wówczas zima), powtarzał bez przerwy: – Nie mogę zasnąć, nie mogę zasnąć. Mimo to zamarzł, a pamięć o tym wydarzeniu przetrwała na poziomie komórkowym i w nowym wcieleniu komplikowała życie. Uświadomienie sobie tamtego przeżycia i wymazanie jego zapisu umożliwiło klientowi normalne funkcjonowanie. Wkrótce też znalazł nową pracę.

Po to, by odkryć przyczynę choroby, osobę szukającą pomocy nie zawsze trzeba cofać aż do poprzedniego wcielenia. Przyczyny lęków i wrodzonych dolegliwości często tkwią swymi korzeniami w życiu płodowym. Źródłem problemów emocjonalnych bywają również zatarte w pamięci wydarzenia z obecnego życia (np. molestowanie seksualne w dzieciństwie). Jednak w celu uzdrawiania relacji należy również sięgać do poprzednich żywotów. Okazuje się wtedy np., że „zła” matka niegdyś doznała znacznie dotkliwszych cierpień niż córka.

Zajęcia z regresingu mają jeszcze jedną zaletę: uczestnicy warsztatów odkrywają swoje nieznane, „zasypane” talenty. Bywają dumni z obrazów, które namalowali, gdyż nie podejrzewali u siebie takich uzdolnień.