Jednego pacjenta z nowotworem jelita grubego Dorota Pachnik wspomina zarazem dobrze i źle. Dobrze, bo w chwili, gdy zgłosił się do niej, miał już wyznaczony termin operacji, gdy zaś po serii zabiegów bioenergoterapeutycznych zgłosił się do szpitala, okazało się, że tumor zniknął, pozostawiając jedynie ślad podobny do blizny. Ale...

Człowiek ten uniknął operacji, natomiastodtrąbiwszy sukcespowrócił do dawnego stylu życia, który doprowadził go do choroby – mówi terapeutka. – Nadal odżywiał się niewłaściwie, palił ogromne ilości papierosów. Po jakimś czasie choroba więc wróciła i tym razem bez operacji się nie obeszło. Dlatego staram się uświadamiać ludziom, że zabiegiem energetycznym można usunąć praktycznie każdą chorobę, ale jeśli jednak pacjent nie wyeliminuje ze swego życia czynników, które ją spowodowały, ona wróci. Czasem trzeba przyjrzeć się relacjom i związkom w swoim życiu, własnej postawie wobec różnych spraw, niekiedy zaś, jak w przypadku problemów jelitowych, należy zasadniczo zmienić sposób odżywiania. Ten pan jednak, mimo iż otrzymał ode mnie bardzo dokładne wytyczne, uznał, że nie musi niczego zmieniać.

W gronie pacjentów Doroty Pachnik są również dzieci. Plagą wśród nich są alergie i rozmaite choroby skóry. To, zdaniem terapeutki, efekt fatalnego żywienia, co kończy się znacznym zakwaszeniem organizmu. Dlatego częścią terapii dziecka jest również rozmowa z rodzicami, naświetlająca przyczyny choroby malucha. Tak zresztą Dorota Pachnik postrzega swoją rolę jako terapeutki: nie tylko wykonuje zabiegi bioenergoterapeutyczne czy manualne, ale też udziela porad i wskazówek dotyczących codziennego życia.

Jeśli trzeba, posiłkuje się również ziołami.

Jako społeczeństwo jesteśmy wychłodzeni i zakwaszeni – dzieli się refleksją. – Winę za to ponosi przede wszystkim dostępne dziś jedzenie. Dlatego tak ważna jest świadomość, jak w tych warunkach komponować dietę, by nie robić sobie krzywdy.

Należy do terapeutów, którzy usilnie namawiają pacjentów, żeby systematycznie wykonywali badania medyczne. Zarówno profilaktyczne, jak i wówczas, gdy coś ich w stanie zdrowia zaniepokoi. Bywa też tak, że jej diagnoza wykazuje zaburzenie, którego pacjent w żaden sposób nie odczuwa.

Może to świadczyć o bardzo wczesnym stadium rozwoju choroby – słyszę. – Zaburzenie jest już widoczne w ciele eterycznym, mimo że w ciele fizycznym nie ma jeszcze żadnych objawów. Wówczas, aby oddalić niebezpieczeństwo zaistnienia choroby w ciele, wystarczy zabieg bioenergoterapeutyczny na ciele eterycznym. Może być jednak i tak, że zmiany w ciele fizycznym już są, choć pacjent jeszcze nic o nich nie wie i nie odczuwa żadnych dolegliwości. Wyłapanie ich na wczesnym etapie daje dużo większe szanse zlikwidowania choroby w zarodku. Ważne jest także wykonywanie badań kontrolnych w trakcie trwania terapii. Jeżeli ktoś zjawia się u mnie ze złymi wynikami, a po kilku moich zabiegach widać poprawę, wywiera to korzystny wpływ na jego psychikę i pomaga szybciej wracać do zdrowia.

Co widać w kropli krwi

Od niedawna warsztat pracy Doroty Pachnik wzbogacił się o nową metodę – analizę żywej kropli krwi. Badana pod mikroskopem w tzw. jasnym i ciemnym polu pozwala ona uzyskać wiele informacji, których nie można uzyskać drogą normalnego badania morfologicznego. Kształt komórek i obecność w ich wnętrzu określonych struktur informuje między innymi o takich problemach, jak obciążenie toksynami, przeciążenie komórek odpornościowych, niedobory witamin i minerałów, zaburzenia w produkcji i trawieniu białek, lipidów, uszkodzenia spowodowane przez wolne rodniki, niedotlenienie organizmu, zakwaszenie, obecność pasożytów, grzybów i wirusów, anemia. Można nawet dzięki temu zobaczyć fragmenty blaszek miażdżycowych. Oprócz unaocznienia już istniejących problemów, analiza żywej kropli krwi pozwala określić, czy organizm ma większą skłonność do chorób układu pokarmowego, czy układu krążenia, co jest istotne dla profilaktyki.

Zainteresowałam się tą techniką po tym, jak sama poddałam się takiemu badaniu – stwierdza Dorota Pachnik. – Uznałam, że może to być znakomite wspomożenie mojej diagnozy energetycznej. Przydaje się zwłaszcza jeśli pacjent nie ma jeszcze żadnej diagnozy lekarskiej, a należy do osób, które bardziej wierzą w „szkiełko i oko” i chce zobaczyć jakiś „konkret”, a nie tylko wierzyć w moją diagnozę energetyczną. Zresztą, nawet jeśli badania są już zrobione, analiza żywej kropli krwi mówi o czymś innym niż morfologia i pozwala z wyprzedzeniem zareagować na coś, co może dziać się ze zdrowiem, jeśli zainteresowany nie zmieni sposobu odżywiania lub stylu życia. Bardzo sobie cenię to nowe narzędzie, gdyż badanie ukazuje natychmiastowy obraz stanu organizmu, a przy tym jest całkowicie bezpieczne.

Wiedza dla wszystkich

Poza pracą z pacjentem w gabinecie drugą pasję Doroty Pachnik stanowi działalność edukacyjna. Prowadzi ogólnodostępne wykłady i warsztaty weekendowe dla, jak sama to określa, normalnych ludzi, którzy chcieliby na co dzień lepiej i zdrowiej żyć. Regularnie spotyka się też z pacjentami w sanatoriach, przede wszystkim w Goczałkowicach.

Dzielenie się wiedzą Dorota Pachnik uważa za istotną część swojej misji jako terapeuty.

W gabinecie, poprzez terapie energetyczne i psychoenergetyczne, działam na umysł i emocje, doprowadzając je do harmonii i równowagi energetycznej, a stosując terapie manualne leczę bolące ciało, co przynosi natychmiastową ulgę. Ale jednocześnie, poprzez działalność wykładową i popularyzatorską, staram się pokazywać, w jaki sposób psychika, samoocena oraz postrzeganie świata wpływają na nasz układ energetyczny. Uważam, że zaburzenia biopola są spowodowane niemożnością wyrażania prawdziwego „ja”, brakiem asertywności oraz strachem przed odrzuceniem przez środowisko, w którym żyjemy. Ponadto funkcjonujemy dziś w środowisku społecznym, które wręcz osacza nas negatywnymi informacjami i wymusza nienaturalne tempo życia. Nie pozwólmy, by tego rodzaju presja, negatywne informacje czy negatywne programy na nas działały. To wszystko bowiem nas spina fizycznie.

Nie jest tak, że kręgosłup krzywi się nam się sam z siebie. Najpierw spinają się mięśnie, co w dużej mierze stanowi rezultat życia w permanentnym stresie. Potem pojawiają się napięcia powięzi, ścięgien, więzadeł i przyczepów mięśniowych. Aż w końcu wszystko to „spina” kręgosłup, doprowadzając do tak powszechnych dziś skolioz i dyskopatii.

I jeszcze jedno:

Nasze zdrowie cierpi nie tylko w następstwie nagłych urazów czy złego odżywiania. Musimy być w pełni świadomi własnej postawy życiowej, istoty relacji z innymi, umieć zastanowić się, czy czujemy się „wygodnie” w rolach życiowych, jakie przyjęliśmy. Jeśli tkwimy w toksycznych sytuacjach wbrew sobie, prędzej czy później doświadczymy problemów w ciele fizycznym. Rzecz w tym, by potrafić dostrzec, co się dzieje w naszym życiu i odpowiednio na to reagować. To najlepsza profilaktyka zdrowotna.

Ewa Dereń

Z Archiwum Nieznanego Świata 8/2014

Kontakt z Dorotą Pachnik.

 

 
 
Powered by JS Network Solutions